Aleksandra Gersza

19 ofiar potężnego ataku zimy na wschodzie USA

Aleksandra Gersza

Olbrzymia śnieżyca sparaliżowała w weekend wschodnie wybrzeże USA. Burza śnieżna, zwana „białym monstrum”, zabiła 19 osób.

To jedna z największych w historii śnieżyc - pisały amerykańskie gazety o ataku zimy na wschodnim wybrzeżu kraju. Ogromna śnieżyca, którą widać było z kosmosu (zdjęcie żywiołowi zrobiono z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej), zaatakowała USA w piątek i była drugą największą burzą w historii miasta Nowy Jork. Na nowojorskie ulice do niedzieli spadło aż 68 cm śniegu - podaje Reuters. Nieznacznie więcej zanotowano tylko w 2006 r.

Rekord opadów śniegu, 103 cm, zanotowano w Shepherdstown, w hrabstwie Jefferson w Zachodniej Wirginii. 90 cm białego puchu pokryło drogi w hrabstwie Morgan w tym samym stanie, a tylko nieco mniej, bo 86 cm, w hrabstwie Washington w stanie Maryland. Mieszkańcy wschodnich stanów zmagali się nie tylko z opadami śniegu, ale także z wiatrem, który osiągał prędkość nawet 64 km na godzinę.

W burzy śnieżnej nazywanej przez Amerykanów „śnieżnym monstrum” czy „śnieżnym armagedonem” zginęło co najmniej 19 osób. 13 z nich to ofiary wypadków samochodowych, do których doszło z powodu tragicznych warunków na drogach w Arkansas, Karolinie Północnej, Kentucky, Ohio, Tennessee i Wirginii. Amerykańskie media mówią także o jednej osobie w Maryland oraz trzech w Nowym Jorku, które zginęły podczas odśnieżania. Z kolei dwóch mieszkańców Wirginii zamarzło na śmierć.

- To jeden z najgorszych pogodowych kataklizmów - mówił Ryan Maue, meteorolog z WeatherBell Analytics. Jak podaje BBC, burza śnieżna dotknęła aż 85 mln ludzi Amerykanów, a 200 tys. ludzi nie miało w weekend prądu. W jedenastu stanach, m.in. Maryland, Karolinie Północnej, Georgii, Pensylwanii, Wirginii oraz w Waszyngtonie oraz Nowym Jorku władze wprowadziły stan wyjątkowy. W tych dwóch metropoliach panował niemal kompletny paraliż komunikacyjny, nie można było jeździć samochodami prywatnymi i nie kursowały autobusy. Zamarła praca na nowojorskim lotnisku JFK - w weekend łącznie odwołano na wschodzie USA 7 tys. lotów.

Tam, gdzie zawieja nie zagrażała życiu, na ulice wyległy tłumy ludzi cieszących się białą zimą.

Aleksandra Gersza

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.