Barbara i Mikołaj. Tych grudniowych świętych znamy głównie z pobożnej legendy

Czytaj dalej
Fot. wikipedia
Krzysztof Ogiolda

Barbara i Mikołaj. Tych grudniowych świętych znamy głównie z pobożnej legendy

Krzysztof Ogiolda

Świętą Barbarę ze świętym Mikołajem łączy nie tylko bliskość w kalendarzu. Oboje pochodzą z czasów, gdy Kościół nie był podzielony, więc są czczeni i popularni i na Wschodzie, i na Zachodzie. I jeszcze coś. Bardzo mało wiemy o nich z historii, a znacznie więcej z legendy.

Nie wiemy dokładnie ani kiedy, ani w jakich okolicznościach św. Barbara z Nikomedii poniosła śmierć. Przypuszcza się, że zapewne ok. roku 305, kiedy nasilenie prześladowań za panowania cesarza Maksymiana Galeriusza (305-311) było największe - nie ukrywa autor tekstu, jaki został umieszczony w brewiarzowej „Godzinie czytań” przeznaczonej na dzień wspomnienia św. Barbary, czyli 4 grudnia. - Nie znamy również miejscowości, w której święta żyła i oddała życie za Chrystusa. Jej żywot jest utkany legendą.

Według owych legend Barbara była piękną córką bogatego poganina Dioskura z Heliopolis w Bitynii w Azji Mniejszej, czyli w dzisiejszej Turcji (z tej samej części starożytnego świata pochodzi również św. Mikołaj).
Ojciec wysłał ją na naukę do Nikomedii. Tam zetknęła się z chrześcijaństwem. Miała prowadzić korespondencję z wielkim filozofem i pisarzem, wybitnym badaczem i komentatorem Pisma Świętego Orygenesem z Aleksandrii. Rzekomo pod jego wpływem przyjęła chrzest i złożyła ślub czystości.

Taka przyszłość dla młodej kobiety nie była ani trochę w smak jej ojcu. Chciał koniecznie wydać córkę za mąż. Więc żeby złamać jej opór, uwięził ją w wieży. Właśnie wieżę można zobaczyć na wielu obrazach świętej w różnych czasach. Zwykle z trzema okienkami, które patrzącemu na portret mają przypominać jej niezłomną wiarę w Trójcę Świętą.

Zabił ją własny ojciec

Barbara mimo uwięzienia zostaje przy swoim. Zagniewany ojciec zaczyna od głodzenia i pogróżek, domagając się i zgody na małżeństwo, i wyrzeczenia się wiary. Kiedy to nie poskutkowało, ojciec zaprowadził ją do sędziego i oskarżył. Sędzia rozkazał najpierw Barbarę biczować, jednak chłosta - jak głosi legenda - wydała się jej jakby muskaniem pawich piór. W nocy po egzekucji miał ją odwiedzić anioł, zaleczyć jej rany i udzielić Komunii św. Stąd na wielu portretach trzyma w ręku pawie pióra i towarzyszy jej anioł z kielichem.

Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Ogiolda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.