Maciej Deja, Wojciech Rogacin

Będzie dymisja w Janowie?

Maciej Deja, Wojciech Rogacin

W paszy dla koni w Janowie wykryto ślady antybiotyków. Prokuratura bada sprawę, prezes stadniny oddaje się do dyspozycji ministra.

Burza po śmierci klaczy Amry w janowskiej stadninie nie cichnie. Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel powiedział we wtorek na konferencji prasowej, że spotkał się z premier Beatą Szydło, której wyjaśniał sytuację w hodowli koni arabskich. Minister zapowiedział, że w najbliższych dniach zostanie powołana rada ds. hodowli koni. Gremium ma się składać z naukowców i ekspertów mających za zadanie „wspieranie rozwoju hodowli koni czystej krwi arabskiej”.

Jurgiel nie wykluczył dymisji p.o. prezesa stadniny w Janowie Marka Skomorowskiego. Nowy szef stadniny podjął decyzję, jego zdaniem niezasadną, o oddaniu się do dyspozycji ministra i prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych w związku „z nagonką medialną”. Minister potwierdził również informacje Rp.pl o znalezieniu w paszy podawanej koniom antybiotyków stosowanych w hodowli kurcząt.

wideo: TVN24/x-news

Skomorowski zlecił badanie paszy po zgonie na skręt jelit klaczy Prerii 17 marca, jeszcze zanim padła klacz Amra. Obie należały do Shirley Watts, żony perkusisty The Rolling Stones Charliego Wattsa. Jego zdaniem zagadkowe jest, że nastąpiła śmierć dwóch zwierząt będących własnością tej samej osoby. Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Ma wyjaśnić m.in. kwestię obecności antybiotyków, które wykryto w paszy podawanej koniom w Janowie. Obecny na konferencji prezes ANR Waldemar Humięcki powiedział, że znane są przypadki, kiedy konie po otrzymaniu antybiotyków, które znaleźli w próbkach paszy eksperci z Instytutu Weterynarii w Puławach, umierały w męczarniach. Jednak eksperci mówią, że w przypadku trzech klaczy padłych w Janowie nic nie wskazuje na zatrucie antybiotykami. Sprawa musi być jednak zbadana.

Jak poinformowała „Kurier Lubelski” ANR, po śmierci pierwszej klaczy prezes ANR wysłał kontrolę doraźną z agencji. Próbki paszy pobrane do badań trafiły do Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach. Badanie przeprowadzono 22 marca. Wyniki przesłano do Stadniny Koni w Janowie Podlaskim, która z kolei przekazała je Prokuraturze Rejonowej w Lublinie.
ANR informuje też, że koksydiostatyki wykryte zostały nie w paszy zakupionej, ale w owsie pochodzącym z własnej uprawy Stadniny w Janowie Podlaskim. - W owsie ten dodatek nie powinien się znaleźć. Skąd się tam wziął? Mamy nadzieję, że na to pytanie odpowie Prokuratura Rejonowa w Lublinie – informuje biuro rzecznika ANR.

- To są tak nikłe ilości, że mogły się dostać na ściankach używanych worków, do których być może wsypano paszę – powiedział poproszony o komentarz przez Agencję Informacyjną Polska Press Marek Trela, odwołany w lutym prezes stadniny. Dodaje, że zatrucie antybiotykami dałoby zupełnie inne objawy, a nie wywołało skręt jelit. Poza tym paszę podawano wszystkim klaczom, nie tylko dwóm. Jego zdaniem trzeba by znacznie większych ilości tych środków, by doprowadzić do zatrucia konia.

Konie w janowskiej stadninie zawsze miały zagwarantowaną wysokiej klasy opiekę

Blanka Wysocka z prywatnej lecznicy w Wesołej koło Warszawy potwierdziła w rozmowie z AIP, że monenzyna – antybiotyk, którego śladowe ilości znaleziono w dwóch z czterech pobranych próbek paszy – na pewno dałaby przy zatruciu zupełnie inne objawy, m.in. neurologiczne czy kardiologiczne. - Skręt jelit nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek leczeniem farmakologicznym czy zatruciem – mówi Wysocka. Jej zdaniem skręt jelit, a w efekcie padnięcie konia wywołał stres na nowe środowisko, transport itp., ale nie antybiotyk.

Amra zaledwie tydzień przed terminem porodu została przewieziona z Janowa do odległej ok. 200 km kliniki w Warszawie, a już kilka dni po porodzie przewieziono ją z powrotem do Janowa.
Opinie Blanki Wysockiej potwierdza również Paulina Landsberg, prowadząca praktykę weterynaryjną w Szczecinie. Jej zdaniem monenzyna z punktu widzenia medycznego nie może wywołać skrętu jelit.

Przypomnijmy, że na skutek skrętu jelit w Janowie padły ostatnio dwie klacze kupione przez Shirley Watts. Wcześniej, w październiku ubiegłego roku, doszło do śmierci klaczy Pianissima, co było jednym z powodów odwołania Marka Treli. Wraz z nim odwołano prezesa stadniny w Michałowie Jerzego Białoboka oraz Annę Stoja¬now¬ską, głównego specjalistę ds. hodowli koni arabskich w ANR.

Autor: Maciej Deja, Wojciech Rogacin
Współpraca:
Sławomir Skomra
Szymon Szadkowski

Maciej Deja, Wojciech Rogacin

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.