Bezgraniczne ambicje pszczewskich seniorów, czyli o wiejskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku

Czytaj dalej
Fot. Karolina Korenda-Gojdź
Karolina Korenda-Gojdź

Bezgraniczne ambicje pszczewskich seniorów, czyli o wiejskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku

Karolina Korenda-Gojdź

To już nie są czasy, kiedy na wsiach starsi ludzie siadali na ławkach przed domem i przyglądając się światu spędzali całe dnie. Teraz jest gorzej. Siedzą, ale przed telewizorem i tak mijają im samotne dni. Oczywiście nie wszyscy tak żyją. Zawsze znajdą się ludzie pełni energii, którym wiek nie odbiera zapału i radości życia. Czy przyjemniej czas płynie seniorom na wsi, czy w mieście? Trudno powiedzieć. W mieście jest więcej atrakcji. Na wsi te atrakcje trzeba sobie samemu zorganizować. Może to i lepiej, bo zmusza do działania. Tak, jak zmusiło pszczewskich seniorów.

Wiejskie życie seniora

W gminie Pszczew, która liczy 4,5 tysiąca mieszkańców, jest około 800 seniorów. To duża grupa. Tak jak wszędzie w większości kanapowo-telewizyjna. Pandemia ten stan rzeczy jeszcze przypieczętowała.
Co gmina Pszczew oferuje seniorom? Jest Klub Przyjaciół Pszczewa, Parafialne Koło Caritas, na wsiach działają stowarzyszenia, a w Pszczewie od kilku lat Klub Seniora. Niestety działa on w ramach projektu, którego finansowanie kończy się w czerwcu 2021 roku. Na zajęcia do Klubu przychodzi maksymalnie 30-40 osób, czyli 5% potencjalnych zainteresowanych. To niedużo, ale sala i tak więcej nie pomieści.

Bezgraniczni

Po części z obawy, że skończy się projekt na Klub Seniora, zaczęto się w Pszczewie zastanawiać, co dalej z aktywnymi emerytami i tymi, których do tej aktywności warto byłoby przekonać. I tak zrodził się pomysł, aby założyć stowarzyszenie. Aby zapobiec ewentualnym dyskusjom, czy to tylko dla wybranych, czy dla wszystkich postanowili się nazwać „Bezgraniczni”.

Między ludźmi bywa różnie. Zaraz będą mówić, że się jakaś elita zebrała, że nie każdy może się zapisać. To nazwaliśmy się „Bezgraniczni” i sprawa załatwiona

– mówi prezeska Klubu Seniora Stefania Rusin.

Do nas będą mogli przyjść wszyscy, czy starzy, czy bardzo starzy, z Polski, z zagranicy. Wszystkich przyjmiemy. Żeby tylko się ludzie ze sobą zgadzali

– dodaje Małgorzata Adam poetka z zamiłowania. To ona wpadła na pomysł z nazwą. Nie pamięta kiedy, bo natchnienie łapie ją w różnych chwilach. Wtedy musi szybko usiąść, spisać słowa, które okładają się w rymowane strofy, bo inaczej uciekną.

Prawnuk zna siedem języków

Pszczewscy seniorzy nie chcą się czuć mniej zorientowani w światowych tematach. Gdy była rodzina, dzieci, na wiele spraw nie było czasu. Kto by się wtedy języków uczył.

Pszczew ma gminę partnerską w Niemczech. Jeździmy tam czasem, do Letschin. Siedzi człowiek, gapi się jak sroka w gnot i ani słowa powiedzieć nie umie. A mój prawnuczek, to zna siedem języków obcych, nawet chiński i mówi, że weźmie się za następne. To my chociaż jednego moglibyśmy zacząć się uczyć

– tłumaczy Andrzej Kistowski, który stowarzyszeniu jest sekretarzem.

Urzędowe doświadczenie

Pomysł na działalnie był wspólny, ale trzeba było mu nadać organizacyjne ramy. Tym zajęła się Roma Pawłowska, która na co dzień pracuje Ośrodku Pomocy Społecznej w Pszczewie, jako pracownik socjalny. Ma urzędowe doświadczenie, bo wcześniej była zastępcą wójta Świdnicy. Razem z dyrektorką Gminnego Ośrodka Kultury w Pszczewie Ewą Walkowską przygotowały dokumenty i złożyła wniosek o rejestrację Stowarzyszenia Uniwersytetu Trzeciego Wieku „Bezgraniczni”.

Są seniorzy, jest baza, trzeba ich tylko uaktywnić. Starsi w rodzinach, jeśli je mają, często zostają z boku. Nie nadążają za zmieniającym się światem, a bardzo by chcieli. A my chcemy dać im ciekawą, inną starość. Lubię pracować z seniorami, rozumiem ich problemy, bo sama jestem już 12 lat na emeryturze

– mówi Roma Pawłowska.

Uniwersytet jak ludowy

Nie mają jeszcze pomysłu na zajęcia, poza kursami językowymi i komputerowymi. Pytani o to, kto miałby takie wykłady i kursy prowadzić nie potrafią odpowiedzieć. Naturalne wydaje im się to, że poza lekcjami niemieckiego i angielskiego, większość zajęć poprowadzą sami. Nie chcą, aby wszystko działo się w Pszczewie. Na przykład ci, którzy dobrze sobie radzą z komputerem, mogą pojechać do świetlic w okolicznych wsiach i pokazać tamtejszym seniorom, jak załatwić przez Internet urzędowe sprawy. Pandemia wymogła to na całym społeczeństwie, a dla wielu starszych osób to nadal czarna magia.

Nie może się nie udać

Tyle w pszczewskich seniorach optymizmu i chęci do działania, że nawet nie dopuszczają do siebie myśli, że mogłoby się im nie udać. Twierdzą, ze pieniądze w tego typu pomysłach, to nie problem. Wystąpią o dofinansowanie, są fundusze unijne. Składki mają być symboliczne, 15-20 złotych, bo więcej i tak nikt tu nie zapłaci. Ma powstać strona internetowa pszczewskich „Bezgranicznych”. Zastanawiają się nad logo. Być może w następnych latach uda im się zorganizować dzienny dom pobytu. Plany są bogate. Ambicje jak na mały Pszczew duże, mniej uniwersyteckie, bardziej samopomocowe. Najważniejsze, że są.

Karolina Korenda-Gojdź

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.