Bożena Pierzgalska: - Chcemy odwołania minister edukacji [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Leszek Kalinowski
kali

Bożena Pierzgalska: - Chcemy odwołania minister edukacji [WIDEO]

kali

Nauczycielska „Solidarność” chce odwołania minister edukacji Anny Zalewskiej. Dlaczego? Lista popełnionych przez nią grzechów jest długa.

A choćby to, że poprzez wydłużenie awansu zawodowego o pięć lat, pozbawiono przyszłego nauczyciela dyplomowanego 100 tys. zł. To tylko jeden z wielu zarzutów, skierowanych przez „Solidarność” do minister edukacji.

Na poniedziałkowej konferencji prasowej przewodnicząca nauczycielskiej „S” Bożena Pierzgalska podkreśliła, że Lubuszanie włączają się do ogólnopolskiej akcji związku. Bowiem sytuacja między ministerstwem edukacji a „Solidarnością” jest bardzo napięta. Dlatego związek podtrzymuje swoje stanowisko ze zjazdu w Ostrowcu o potrzebie natychmiastowego odwołania minister Anny Zalewskiej.

- Jest całe mnóstwo spraw, w których nie możemy się porozumieć - podkreśla B. Pierzgalska.

Chodzi m.in. o sprawę wynagrodzeń pracowników oświaty, także niepedagogicznych, o kwestię niewprowadzenia obiecanych zmian w finansowaniu oświaty, a także o wydłużenie ścieżki awansu zawodowego. Związkowcy uważają, że nowa ocena pracy nauczyciela tylko zwiększa biurokrację, nie przynosi niczego pozytywnego. Poza tym nadal funkcjonują w szkołach tzw. godziny karciane, czyli nauczyciel pracuje za darmo. A minister obiecała je znieść. Tymczasem zapisy są tak niejednoznaczne, że wiele samorządów interpretuje je na własną korzyść. Brak jest konkretnych rozwiązań.

- Kolejna rzecz, której nie możemy tolerować, dotyczy naszych spotkań z minister edukacji. Tu nie ma żadnej woli porozumienia - mówi B. Pierzgalska. - To co przekazuje w swoich publicznych wystąpieniach pani minister, nijak się ma do rzeczywistości. Nie chcemy brać odpowiedzialności za to, że Anna Zalewska jednoosobowo podejmuje decyzje, a potem mówi, że to w porozumieniu z naszym związkiem. Wymiana uwag nie oznacza uzgodnienia. Jej decyzje wprowadzają tylko bałagan.

Dzisiejsze konferencje w wielu miastach Polski mają na celu przekazywanie informacji o działaniach minister edukacji.

- To jedna z form protestu - tłumaczy szefowa nauczycielskiej „Solidarności”. - Takie informacje mogą „pomóc” pani minister w kampanii wyborczej do Europarlamentu. Bo się tam wybiera. Uważamy, że wszyscy powinni wiedzieć, z kim mają do czynienia.

Inną formą protestu jest zbieranie od nauczycieli pasków wynagrodzeń. Zostaną one przesłane premierowi Mateuszowi Morawieckiemu.

- Pani minister podaje informacje kuriozalne. Mówi o podwyżkach 1 tys. zł, a one wyniosły ok. 150 zł i nie zanosi się, że będzie tego więcej. Ta waloryzacja na poziomie 5 procent, przy uwzględnieniu inflacji daje - 2,7 proc. podwyżki, podczas gdy płace w sferze przedsiębiorstw wzrosły o około 20 proc.

- Chodzi nam o to, żeby premier znał prawdę, a nie tylko polegał na narracji pani minister, która jest fałszywa - dodaje Bożena Pierzgalska.

„Solidarność” podaje m.in. nauczyciel stażysta - do wypłaty” 1.956,03 zł, kontraktowy (9 lat pracy) - 2.052,58 zł, mianowany (16 lat pracy) - 2.437,11 zł, dyplomowany (34 lata pracy) - 2.775,89 zł.

kali

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.