Łukasz Koleśnik

Burmistrz Bartczak kibicuje za dwóch i sam lubi pograć

Burmistrz Bartczak (na zdj. z lewej) to prawdziwy kibic. Pokazał to na ostatnim Euro. Obok jego przyjaciel, Edward Patek. Fot. Archiwum prywatne Burmistrz Bartczak (na zdj. z lewej) to prawdziwy kibic. Pokazał to na ostatnim Euro. Obok jego przyjaciel, Edward Patek.
Łukasz Koleśnik

Chciał zostać piłkarzem albo księdzem. Został burmistrzem w wieku 28 lat, bo namówili go znajomi. - Zna niemiecki, skończył Viadrinę - mówili. - To ważne.

Bartłomiej Bartczak obecnie sprawuje trzecią kadencję jako burmistrz Gubina. Na to stanowisko trafił w bardzo młodym wieku. - Miałem 28 lat. Wcześniej byłem prezesem stowarzyszenia PRO Gubin i oprócz tego działałem w fundacji odbudowy fary. Już wtedy zaczęliśmy pracować nad zabytkiem. Nie planowałem tego, że zostanę burmistrzem. Kilka osób namawiało mnie do wystartowania i udało się - przyznaje Bartczak.

Burmistrz przyznaje, że jednym z kluczowych momentów w jego karierze było wybranie szkoły europejskiej. - Tam zrobiłem maturę. Później poszedłem do Uniwersytetu Europejskiego „Viadrina” we Frankfurcie. Tam studiowałem prawo. Dzięki temu nauczyłem się języka, poznałem kulturę i mentalność Niemców. Teraz to procentuje - przyznaje.

Trzy kadencje to długi czas, w którym sporo się wydarzyło. - Było dużo spraw, które spędzały mi sen z powiek. Długo zastanawialiśmy się z radnymi nad tym czy uzbroić strefę przemysłową. Mieliśmy wtedy szansę na dofinansowanie. Mieliśmy jednak dużo wątpliwości. Ostatecznie jednak opłaciło się. Teraz firmy się rozbudowują, pojawiają się nowi przedsiębiorcy. Podobnych dylematów było dużo, ale gdybym mógł się cofnąć w czasie, to nie zmieniłbym żadnej decyzji - podkreśla Bartczak.
Jego marzeniem jest wybudowanie hali sportowej z prawdziwego zdarzenia. - Pracujemy nad tym - zaznacza. - Ponadto takim drugim marzeniem jest wyeliminowanie bezrobocia w Gubinie. Chciałbym, żeby doszło do takiej sytuacji, aby każdy miał gdzie pracować - dodaje.

Miałem też taki okres, że chciałem być lekarzem, a nawet księdzem

Co robiłby pan Bartłomiej, gdyby nie był burmistrzem? - To dobre pytanie. Miałem wiele marzeń. Chciałem zostać piłkarzem. Miałem też taki okres, że chciałem być lekarzem, a nawet księdzem. No, ale zostałem burmistrzem - śmieje się. Niełatwo łączyć obowiązki włodarza miasta oraz ojca. - Jest to możliwe. Czasami zdarza się, że córka chce pójść ze mną na jakieś spotkanie, ale jest bardzo grzeczna i nikomu nie przeszkadza - podkreśla. 5-letnia Laura chodzi w tej chwili do przedszkola. - Jak tylko mogę, to spędzamy czas razem. Nawet jak jestem w pracy, to nie jest daleko. Przedszkole mieści się w budynku sąsiadującym z siedzibą urzędu miasta - mówi pan Bartłomiej.

Praca burmistrz zajmuje dużo czasu, ale jak przyznaje Bartczak ma trochę wolności. Jak z niej korzysta? - Lubię grać w piłkę. Biorę udział w lidze seniorów, gramy we wtorki i czwartki na orliku. Lubię też usiąść przed telewizorem, albo pojechać na stadion i obejrzeć mecz - opowiada. Jego ulubiony klub to Real Madryt, a ostatni można było go oglądać jako aktywnego kibica podczas Euro 2016. - Ogólnie dużo czasu poświęcam na sport. Czasami pobiegam, pojeżdżę na rowerze. Pogram w szachy. To też sport - uśmiecha się Bartczak.

Łukasz Koleśnik

Co robię?


Żadna tematyka mnie nie odstrasza. Biznes, polityka, sport, reportaże, fotoreportaże, relacje, newsy, historia. Dzięki temu też pogłębiam swoją wiedzę i doskonalę swoje umiejętności.


Największą satysfakcję z pracy mam wtedy, kiedy w jakiś sposób mogę pomóc. Dlatego często opisuję ludzi z problemami, chorych i potrzebujących oraz zachęcam do pomocy. I kiedy uda się pomóc nawet w najmniejszym stopniu, to jest plus. 


Działam głównie na terenie powiatu krośnieńskiego. Obecnie trzymam rękę na pulsie, jeśli chodzi o poszczególne inwestycje w regionie, jak chociażby przygotowywane podniesienie zabytkowego mostu w Krośnie Odrzańskim (Czy zabytkowy most w Krośnie Odrzańskim zostanie podniesiony w tym roku? To coraz mniej prawdopodobne), przyglądam się rozwojowi szpitala w regionie (Zachodnie Centrum Medyczne w końcu kupiło nowy rentgen do szpitala. Budynek w Gubinie doczeka się termomodernizacji).


Jak trafiłem do Gazety Lubuskiej?


W Gazecie Lubuskiej jestem zatrudniony od kwietnia 2015 roku. Wcześniej też pracowałem jak dziennikarz, głównie na terenie Gubina i okolic. Tam stawiałem też swoje pierwsze kroki w zawodzie, poznałem podstawy, złapałem kontakty.


Początkowo nie łączyłem swojej przyszłości z dziennikarstwem. Myślałem o informatyce albo aktorstwie (wiem, spory rozstrzał ;) ). Ostatecznie trafiłem jednak na studia do Wrocławia, gdzie studiowałem na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Poszczęściło mi się i po studiach zacząłem pracę w zawodzie oraz trwam w nim do dziś.


O mnie


Jestem miłośnikiem piłki nożnej oraz koszykówki. Od lat zapalony kibic Borussii Dortmund. Łatwo się domyślić, że w wolnym czasie lubię oglądać mecze, ale nie tylko. Czytam książki. Głównie kryminały lub biografie. Kinomaniak. Oglądam filmy (fan Gwiezdnych Wojen, ale tych starych) i seriale (za dużo by wymieniać). Lubię czasem pobiegać (za rzadko, co po mnie widać ;) ). Tak w skrócie. To tyle :)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.