Cała wieś pomaga pani Annie z Templewa

Czytaj dalej
Fot. AGR
AGR

Cała wieś pomaga pani Annie z Templewa

AGR

Wokół domu, który dwa tygodnie temu płonął jak pochodnia, panuje dziś ład i porządek. To zasługa mieszkańców, którzy od razu zakasali rękawy i zabrali się do pracy. Robią wszystko, by pomóc sąsiadce, która w pożarze straciła syna oraz dach nad głową.

Ze strażakami z miejscowej jednostki OSP spotkaliśmy się przy zniszczonym przez pożar domu. - Dopiero teraz pies się pokazał i zaczął szczekać. Przez wiele dni po tym wszystkim nawet nie chciał wyjrzeć z budy. To, co się tu wydarzyło to wielka tragedia, jakiej nie było wcześniej w naszej wsi - mówią Aleksander Kusz i Przemysław Dawid.

Pomagają jak mogą

Z jednorodzinnego domu zostały mury i ściany, całe poddasze doszczętnie spłonęło. - Razem z grupą mieszkańców i strażaków zdemontowaliśmy to, co z dachu zostało, a gmina zajęła się wywiezieniem odpadów. Trzy dni przy tym pracowaliśmy, ale nie wyobrażamy sobie jak można w takiej sytuacji nie pomóc. W akcję zaangażowała się cała wieś, a także inne miejscowości sołectwa. Mieszkańcy zrobili „zrzutkę” na potrzebne materiały, znaleźli się darczyńcy, którzy chcą przekazać plandeki do przykrycia dachu. Wciąż potrzebne są i materiały, i ręce do pracy - opowiadają ochotnicy.

Dom wymaga nie tylko nowego dachu, ale i kapitalnego remontu. - Mamy nadzieję, że uda się pomóc na tyle, by nasza sąsiadka mogła wrócić do swojego domu. Teraz przebywa u swojego brata, nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co się stało, ma nadzieję na powrót do domu. To starsza, schorowana kobieta, która przeszła ostatnio tak wiele. Dwa dni przed pożarem pochowała drugiego syna. Trzeci, najmłodszy umarł w zeszłym roku. Teraz zginął ostatni. Aż ciężko to sobie wyobrazić - mówią mieszkańcy Templewa. Ze smutkiem wspominają 68-letniego sąsiada, ofiarę pożaru. - Dobry człowiek, chętny do pomocy - mówią o nim.

Wielka tragedia

Gdy w nocy z soboty na niedzielę, przypadkowy kierowca poinformował służby o łunie ognia w pobliżu szkoły podstawowej, 10 ochotników z Templewa od razu ruszyło na pomoc. Wśród nich był Przemysław Dawid.

- Jako pierwsi dojechaliśmy na miejsce, strychu już właściwie nie było, paliły się krokwie, ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie. Wiedzieliśmy, że mieszkająca na parterze budynku pani Anna wyszła z domu i jest bezpieczna u sąsiadów. Pomocy udzieliło jej pogotowie, ale u góry, na piętrze wciąż był jej syn. Niestety, ogień objął całe schody, więc nie mogliśmy się do niego dostać... - opowiada.

Do miejscowych ochotników dołączyły jednostki z sąsiednich miejscowości i strażacy z PSP w Międzyrzeczu. Do pomieszczeń znajdujących się na piętrze zdołali wejść przez dach. Akcję dodatkowo utrudnił wybuch butli z gazem. - Pracowaliśmy na miejscu od 2 w nocy do 10 rano. W akcji udział wzięło 10 ochotników z naszej jednostki, zrobiliśmy co w naszej mocy, jednak w pożarze zginął mężczyzna, a dom został mocno zniszczony - mówi Przemysław Dawid.

Zarówno władze gminy, jak i mieszkańcy sołectwa deklarują, że nie zostawią starszej pani bez pomocy. - Jako mieszkańcy musimy sobie pomagać, zwłaszcza w obliczu tak wielkiej tragedii. Jeśli ktoś chce pomóc lub przekazać na ten cel środki, czy materiały, prosimy o kontakt z radą sołecką w Templewie - mówią mieszkańcy.

Zobacz też pożar samochodu w Zielonej Górze:

AGR

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.