Chłopczyk był już nieprzytomny. Strażak wyciągnął go z wody i reanimował. Udało się

Czytaj dalej
Fot. Eliza Gniewek-Juszczak
Eliza Gniewek-Juszczak

Chłopczyk był już nieprzytomny. Strażak wyciągnął go z wody i reanimował. Udało się

Eliza Gniewek-Juszczak

Chłopczyk już dryfował na wodzie, miał drgawki, był nieprzytomny. Strażak Marcin Strózik nie zastanawiał się ani sekundy. Uratował dziecko.

Środa była dniem kiedy zrobiło się słonecznie i bardzo gorąco. Nad jezioro Linie Małe w okolicy wsi Liny, po wschodniej stronie drogi z Kargowej do Babimostu odpoczywało wielu ludzi. Woda jest tam czysta, a plaża spokojna. Ale Marcin Strózik tego dnia nie chciał jechać nad wodę. Miał dużo pracy w domu. Żona go namawiała. Ich mała córeczka lubi się kąpać w dmuchanym kółku. Pojechali. To było przeznaczenie. - Okazało się, że pojechałem uratować tego chłopca - opowiada strażak, starszy sekcyjny w Państwowej Straży Pożarnej w Nowej Soli.

Nagle ktoś z brzegu krzyknął: „Niech pan go ratuje”. Wielu, co usłyszało ten krzyk, rozglądało się, czy to nie chodzi o ich dzieci. Wszyscy byli przestraszeni. - A ten pan nie zawahał się ani sekundy. Zostawił swoją córkę w kółku, ale wiedział, że jest jego żona i dotarł szybko do chłopczyka - opowiada pani Magdalena, która była z rodziną na plaży.

- Wyciągnąłem go z wody. Już po drodze na brzeg udrożniałem mu drogi oddechowe, to trzeba zrobić jak najszybciej. Na brzegu położyłem go na boku. Jeszcze raz udrożniłem mu oddychanie. Bardzo dużo tej wody wypuścił. Trzy razy dmuchnąłem mu do ust. Przy podtopieniach trzeba pięć razy, ale po trzech razach wrócił mu oddech. Zanim przyjechało pogotowie jeszcze go odksztuszałem i uspokajałem, bo bał się, nie wiedział, co się dzieje - mówi strażak. Pan Marcin ma 35 lat. Jest silny i sprawny. Dwa lata temu był mistrzem województwa w sporcie pożarniczym. Ma 199 cm wzrostu.

- Jestem dumny bardzo - przyznaje st. kpt. Sławomir Ozgowicz, zastępca komendanta PSP w Nowej Soli. - Wcześniej mieliśmy kilka takich przypadków, kiedy nasi strażacy byli na wolnym i udzielali komuś pomocy, czasami też ratowali życie. Ale to pierwsza taka akcja zawodowego strażaka w tym roku.

Zdaniem zastępcy komendanta efekty przynosi system szkolenia. Kiedy strażacy nie są na akcjach biorą udział w ćwiczeniach i szkoleniach. - Nawyki, które u nas nabrał wykorzystał w praktyce i dzięki temu uratował dziecku życie - podkreśla st. kpt. Ozgowicz.
- Nie wiem, co by było gdyby nie on. Zadzwoniłam do komendy, żeby go pochwalić, bo zasłużył na gratulacje - mówi pani Magda z okolic Zbąszynka.

Eliza Gniewek-Juszczak

Opisuję to, co dzieje się w powiecie nowosolskim, ale także to, co dotyczy mieszkańców całego województwa lubuskiego. Ciekawią mnie przepychanki polityczne, przemiany gospodarcze w regionie i emocjonują ludzkie sprawy. Piszę o religii, ale też tym, co się buduje. Lubię odkrywać ciekawostki Nowej Soli, Kożuchowa, Otynia, Bytomia Odrzańskiego i Nowego Miasteczka oraz wielu innych miejscowości. Publikuję artykuły w Gazecie Lubuskiej oraz na portalach www.gazetalubuska.pl i www.nowasol.naszemiasto.pl.
Chętnie napiszę o Twojej sprawie, wydarzeniu, które organizujesz lub sukcesie, którym chcesz się pochwalić.
Skończyłam filologię polską w Zielonej Górze i dziennikarstwo w Poznaniu. W Gazecie Lubuskiej pracuję od 2016 r.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.