Choinka musi mieć czubek, a barszcz trzeba dosmaczyć

Czytaj dalej
Tomasz Rusek

Choinka musi mieć czubek, a barszcz trzeba dosmaczyć

Tomasz Rusek

Święta u minister rodziny Elżbiety Rafalskiej? Rodzinne! I koniecznie w domu. Choinka? Tylko żywa. A na niej bezcenna różowa bombka w groszki. Ocalała po... ostrzale z rakietnicy...

Spokojnie, spokojnie. Rakietnica była zabawkowa. Po prostu lata temu Tomek, jeden z synów minister Rafalskiej, ostrzeliwał choinkę nową zabawką, no i z kompletu uratowała się tylko jedna bombka. - Trzymamy ją do dziś. Jest krucha, niezwykła. Czasami boję się, że pęknie nam od samego patrzenia – śmieje się Elżbieta Rafalska.

Dodaje jeszcze, że na choince jest więcej takich skarbów. Bo dla niej drzewko ma być kolorowe, pełne własnoręcznych ozdób, a nie chłodne, wystylizowane, jednokolorowe i... jednakowe – jak w holach firm i urzędów. Muszą być cukierki, niespodzianki, aniołki. Im więcej, tym lepiej. Musi być też czubek! – Choinka musi mieć czubek! – podkreśla.

Wnuczęta najważniejsze

Mieszka w Różankach, czyli rzut kamieniem od Gorzowa. Święta spędzi właśnie tam. – Byłam kuszona wizją wygodnych, atrakcyjnych świąt: a to w górach, a to nad morzem bądź w ciepłych klimatach. Nic z tego, chce mi się świąt w domu. Wiem, że wtedy nie ma nic ważniejszego, że żadna pilna sprawa, żaden ważny telefon nie zakłóci tego czasu dla rodziny i Boga –tłumaczy minister Rafalska.

Grudniowe dni spędzi z mężem Leszkiem i z dorosłymi synami, którzy już mają swoje rodziny: Tomkiem (tym od rakietnicy), jego żoną Asią i wnukami Iwem i Emilem oraz z Pawłem z żoną Martą i ich córeczką Marianną. – Ta trójka wnucząt to najważniejsi goście. Są w fantastycznym wieku. Iwo ma 5 lat, Marianna i Emil po 2 lata. Oglądanie ich podczas świąt, patrzenie, jak rozpakowują prezenty, ich zachwyt nad świątecznymi wydarzeniami to czysta radość – zdradza szefowa ministerstwa rodziny. Ale potem dodaje z goryczą: Żałuję że mam dla nich tak mało czasu. Wiem, że ta strata będzie nie do odrobienia.

Sama z wiekiem nabrała dystansu do tej mniej ważnej świątecznej otoczki. – Te koniecznie wymyte okna, coroczne generalne porządki i wielkie gotowanie... Dzisiaj wiem, że nie sprostam każdemu wyzwaniu, więc nie robię z tego problemu.

Zdecydowanie gorzej ma mój mąż Leszek. To on przejmuje niektóre obowiązki i nadrabia moje nieobecności. Ale jest znakomicie zorganizowany i systematyczny, a przez lata mojego politykowania nieźle się wprawił – dodaje ze śmiechem Rafalska.

– A co z gotowaniem? – pytam.
– Wpadnę jak burza do kuchni i będzie gotowanie na wiele rąk, bo każdy dostanie jakieś zadanie – odpowiada.

Cierpienie przy barszczu

Specjalnością minister Rafalskiej jest barszcz. – Musi być czysty, koniecznie na zakwasie, ponieważ tylko wtedy ma trwały, przepiękny kolor i jedyny w swoim rodzaju smak. Cierpię przy przygotowaniu tej pozornie prostej zupy, ponieważ by ją dobrze dosmaczyć, trzeba ją ciągle próbować, a ja tego nie znoszę – wyjaśnia.

Na stole u Rafalskich będzie zupa grzybowa (koniecznie z prawdziwków, świeżo ugotowana – od razu stawiana na stół). Będzie też jak zawsze sporo ryb. Z królem karpiem na czele, ale w wielu wariantach. Poza nim wjedzie na talerze sandacz i śledź. Bo musicie wiedzieć: śledź jest przez E. Rafalską darzony uwielbieniem większym niż słodycze! Będzie więc miał dwie odsłony: tradycyjną (pod poduszką z cebulką, jabłkiem i śmietaną) oraz męską (z olejem i cebulą). Pojawią się też kluski z makiem, groch z kapustą, pierogi z kapustą i grzybami, uszka do barszczu, krokiety z różnymi nadzieniami. Potraw będzie obowiązkowo 12, a jak się dokładniej zliczy, to pewnie i więcej. – Tylko czy ja się wyrobię? – wzdycha pani minister. A potem dodaje: Zawsze mogę liczyć na moje synowe. Są wspaniałe.

I przymykają oko – jak wszyscy w rodzinie – że pani minister... wyjada prawdziwki z grzybowej.
Jednak zanim nadejdzie czas na pyszności, wszyscy podzielą się opłatkiem. – To najbardziej wzruszające chwile. Myślę wówczas o tych, którzy między nami już nie ma - mówi pani minister. To będzie już trzecia jej wigilia bez mamy. - Coraz bardziej mi jej brakuje. A lista nieobecności wydłuża się... - dodaje jeszcze.

Prezentowy ból głowy

Prezenty? Tu Elżbieta Rafalska przyznaje, że zawsze są z nimi jakieś problemy. Bo kiedyś brakowało pieniędzy, w sklepach brakowało towaru, a dzisiaj brakuje czasu. – Corocznie próbujemy „zracjonalizować” te prezentowe dylematy, jednak nic z tego nie wychodzi. Wszyscy kupują wszystkim – słyszymy.

Jednak autka, łodzie, sprzęt sportowy i wędkarski jakoś ogarnę. Gorzej z lalkami.

Prezentowa tradycja u Rafalskich to książki. Każdy je dostaje. Pani minister przyznaje się też, że łamie konwenanse i kupuje „zakazane” upominki: czapki, skarpetki, szaliki czy pidżamy. – Ale jako dodatkowe! – zaznacza.

Choinka musi mieć czubek, a barszcz trzeba dosmaczyć
Archiwum prywatne Święta w 1980 r. Elżbieta Rafalska tuli syna Tomasza (dziś to radny Rady Miasta Gorzowa). W tle choinka. Oczywiście żywa

Najważniejsze są prezenty dla dzieci. Starszy wnuk Iwo zażyczył sobie łódź pod-wodną. – Już się martwię, gdzie on się nią będzie bawił: w wannie czy jeziorze? Podobno ta łódź podwodna ma zastąpić lodołamacz. Niby mała zmiana, ale duży kłopot. A przecież od dobrych zabawek zależy dalszy przebieg świąt: czy będzie spokojniej, czy nie. Jednak autka, łodzie, sprzęt sportowy i wędkarski jakoś ogarnę. Gorzej z lalkami. Marianna to moja pierwsza wnuczka. Nie mam tu żadnego doświadczenia. W rodzinnym domu miałam trzech braci, teraz jest dwóch synów i mąż, w pracy sami mężczyźni i tak przez wiele, wiele lat. A teraz jest Marianna. Uczę się postępowania z taką małą kobietą. Nie jest to proste, ale jest cudowne – mówi Rafalska.

Niech nam będzie dobrze

Czego na święta minister rodziny życzy rodzinom? – Błogosławionych świąt Bożego Narodzenia. Rodzinnych, pełnych radości z narodzin Dzieciątka w Betlejem. A w nadchodzącym roku pomyślności naszym rodzinom i Ojczyźnie. Chciałabym, by nasze Lubuskie wykorzystywało swoje szanse rozwojowe. Tylko wtedy będziemy mieli poczucie dobrze wykonywanych obowiązków – wylicza życzenia.

I jeszcze radzi, by wykorzystać święta do bycia razem. Tak po prostu: Czas wtedy leci leniwie, spokojnie. Smakujmy go, bo tak niewiele jest tych nieśpiesznych chwil.

Elżbieta Rafalska

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.