Co dalej z Ursusem? Obiekty byłej fabryki znikają, a działki są czyszczone

Czytaj dalej
Fot. Czytelnik GL
Zbigniew Borek

Co dalej z Ursusem? Obiekty byłej fabryki znikają, a działki są czyszczone

Zbigniew Borek

Obiekty byłego Ursusa znikają, a działki po nim są czyszczone- Ktoś to kupuje? Szykuje się jakaś inwestycja? - dopytują gorzowianie. Sprawdziliśmy: coś może być na rzeczy

- Serce się kraje, jak człowiek patrzy na te ruiny - mówi gorzo - wianin, który świetnie pamięta, że za komuny Ursus był jednym z największych przedsiębiorstw w Gorzowie. Miał filię na Zawarciu (teraz jest tu galeria Nova Park), ale główna siedziba była - jak mówią gorzowianie - na Baczynie. Dokładniej: przy drodze do Baczyny.

Zrujnowany biurowiec Ursusa jest dziś jak latarnia: widać go z każdej niemal strony Gorzowa, a już na pewno z drogi ekspresowej S3, zarówno od strony jadących znad morza, jak i z głębi kraju. - Ta ziemia mogłaby być wizytówką miasta, a teraz straszy. Nie rusza to was? - pytam urzędników.
- Rusza. I to bardzo. Wokół są nowoczesne firmy, jak Faurecia czy TPV, ale teren dawnego Ursusa nie wszedł do  strefy przemysłowej. Już gdy powstawała, nie można się było porozumieć z Royal Grand - przyznaje Szymankiewicz.

Pozostało jeszcze 89% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Zbigniew Borek

Jestem wydawcą, kieruję też gorzowską redakcją "Gazety Lubuskiej". Jako reporter lubię pracować w terenie (a wszystko jest terenem, jak stwierdził kiedyś filozoficznie jeden z kolegów po fachu), pogadać z ludźmi, a przede wszystkim słuchać ich historii. Dziennikarsko interesuję sprawami społecznymi, polityką, Gorzowem, w którym mieszkam, Strzelcami, z których pochodzę, regionem, w którym żyję i pracuję, a poza tym - przynajmniej się staram - wszystkim, co wydaje mi się ważne także w kraju i na świecie. Pilotuję w "Gazecie Lubuskiej" i naszym wydawnictwie m.in. sprawy polityczne, robię parę projektów plebiscytowych i sporo innych rzeczy, które są do zrobienia. "Lubuskiej" pracuję dłużej niż jestem żonaty, a żonaty jestem już dość długo. No i dzieci mi się fajnie starzeją :)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.