Co się stało z Radkiem S. Studium przypadku i upadku

Czytaj dalej
Fot. Fot. Polska Press/Jakub Steinborn
Dorota Kania

Co się stało z Radkiem S. Studium przypadku i upadku

Dorota Kania

Miał być prezydentem Polski, szefem NATO, wysokim przedstawicielem UE. Przez lata budowano wokół niego mit ponadprzeciętnego polityka, który runął w zderzeniu z rzeczywistością. Jego kariera rzeczywiście zapowiadała się dobrze.

Jako młody chłopak w czasach PRL wyjeżdża do Wielkiej Brytanii, kończy studia na Oxfordzie i rozpoczyna współpracę z brytyjska prasą. Jest korespondentem wojennym m.in. w Afganistanie i Angoli, pisze książki, zdobywa dziennikarskie nagrody. Poznaje Anne Applebaum, amerykańską dziennikarkę, dzięki niej wchodzi na inteligenckie salony USA. Po upadku komunizmu w Polsce zaczyna robić karierę polityczną.

Od ROP, poprzez AWS i PiS, po PO

Radek Sikorski (bo tak każe o sobie mówić) wiąże się z prawicą: w rządzie Jana Olszewskiego jest wiceministrem obrony; przez kolejne lata działa w Ruchu Odbudowy Polski, a w 1998 roku za rządów AWS - UW obejmuje stanowisko wiceministra spraw zagranicznych. Wraz z wygraną SLD w 2001 roku, dla Radka Sikorskiego rozpoczyna się polityczna banicja: do rządowych ław wraca dopiero w 2005 jako minister obrony narodowej. Dwa lata później, w atmosferze skandalu odchodzi z rządu - media piszą o jego nieformalnych kontaktach z Markiem Dukaczewskim, byłym szefem WSI i o jego interwencji na rzecz białoruskiego szpiega Siergieja Monicza.

Pomocną rękę podaje Donald Tusk - jesienią w 2007 roku w kampanii wyborczej Radosław Sikorski - już jako człowiek PO na wiecu wypowiada słynne słowa o „dorżnięciu watahy” w domyśle - odsunięcie od władzy PiS. Po zwycięstwie Platformy - mimo sprzeciwu ówczesnego prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego, zostaje ministrem spraw zagranicznych. I - jak piszą media - cały czas jest na łasce Tuska - bo nie może być inaczej, jeżeli jest się bez politycznego zaplecza i wsparcia. A Sikorski stara się i to bardzo, by „nie wypaść z obiegu”; bryluje w prorządowych mediach, atakując przy każdej okazji prezydenta Kaczyńskiego i polityków PiS. Dzięki łasce Tuska jest szefem MSZ także w drugim rządzie PO-PSL. Zimny prysznic przychodzi wraz z nominacją Ewy Kopacz na funkcję premiera. Sikorski przestaje kierować resortem spraw zagranicznych i zostaje marszałkiem Sejmu. „Sfrustrowany, kłótliwy, rozczarowany” - takie opinie można było usłyszeć ze strony ówczesnej opozycji.

„Thank you, USA”

Z funkcji marszałka Sejmu rezygnuje przed upływem kadencji, w związku z aferą taśmową, która skompromitowała czołowych polityków PO i zaprzyjaźnionych z nimi biznesmenów. Sikorski nie startuje w wyborach w 2015 roku, rezygnuje także z funkcji partyjnych. Wraca do polityki w 2019 roku - startuje w wyborach do PE i zostaje europosłem. To jednak nie powoduje, że mija jego frustracja, jego komentarze są coraz bardziej agresywne, szydercze, głupie i szkodliwe.

Tak jak jeden z ostatnich wpisów Radosława Sikorskiego na Twitterze. „Thank you, USA”, zilustrowany zdjęciem wycieku z Nord Stream na powierzchnię Bałtyku. Twitt wywołał szereg komentarzy i to nie tylko w Polsce. Natychmiast wykorzystała go rosyjska propaganda: „Publicznie dziękuje on Stanom Zjednoczonym za wysadzenie gazociągu Nord Stream. Już nawet nie zadają sobie trudu, żeby się ukryć” - napisała dziennikarka Russia Today. Informacje o bulwersującym komentarzu Sikorskiego podały także zachodnie media. Warto podkreślić, że wpis Sikorskiego pojawił się po tym, jak rosyjskie media i politycy oskarżyli Zachód o celowe uszkodzenie gazociągu.

Niektórzy polityczni koledzy Sikorskiego publicznie bagatelizują sprawę, chociaż prywatnie mówią, że postawił on Platformę Obywatelską w bardzo niezręcznej sytuacji: Sikorski jednym tweetem wpisał się w narrację Kremla.

Dorota Kania

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.