Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Corneliu Codreanu i Żelazna Gwardia na wojnie z judejskim spiskiem. Dzieje rumuńskich faszystów

Czytaj dalej
Fot. Domena publiczna/Wikipedia
Wojciech Rodak

Corneliu Codreanu i Żelazna Gwardia na wojnie z judejskim spiskiem. Dzieje rumuńskich faszystów

Wojciech Rodak

Chcieli "moralnego odrodzenia" Rumunii i rozwiązania kwestii żydowskiej. Walkę o ideały opierali na kampanii zamachów i pogromów. Oto mroczne dzieje Żelaznej Gwardii

W nocy z 29 na 30 listopada 1938 r. z więzienia w Rymniku (rum. Râmnicu Sărat) wyruszył konwój, w którym znajdowała się ciężarówka z kilkunastoma ważnymi więźniami. Wszyscy byli członkami Żelaznej Gwardii. Znajdował się wśród nich przywódca ruchu Corneliu Codreanu, a także 13 członków jego komand śmierci, zwanych Decemviri i Nicadori. Kolumna kierowała się na Bukareszt. Mniej więcej na wysokości wsi Tâncăbești, 30 km od stolicy, samochody skręciły z głównej drogi w głąb duktu wrzynającego się w las. Przejechały parę kilometrów i stanęły. Więźniowie nie zdążyli się nawet zastanowić nad przyczyną postoju. W ciągu sekund żandarmi zaczęli ich po kolei dusić przy użyciu stalowych linek. Następnie ofiarom, dla pewności, przestrzelili głowy. Zakrwawione ciała gwardzistów zawieziono do więzienia w twierdzy Jilava. Tutaj wrzucono je do dołu wykopanego na jednym z podwórek, oblano kwasem, a następnie zalano kilkoma tonami cementu i zasypano ziemią. Jeszcze tego samego dnia rumuńskie władze ogłosiły, że Codreanu i jego towarzysze zginęli zastrzeleni w czasie próby ucieczki po napadzie nieznanych sprawców na więzienny transport.

Polska prasa najczęściej informowała o śmierci Corneliu Codreanu z rzeczową obojętnością. Jednym z tytułów, który opłakiwał śmierć przywódcy rumuńskich faszystów, był „ABC - Nowiny Codzienne”, gazeta powiązana z Obozem Narodowo-Radykalnym. Młoda dziennikarka Maria Rutkowska, która kilka lat wcześniej przeprowadzała wywiad z Codreanu, przedstawiała go z nieukrywanym zachwytem. Wspominała jego „piękną twarz, spojrzenie stalowych oczu, łagodny uśmiech dobrego człowieka” oraz charyzmę „fanatyka wierzącego w siłę idei”.

„Śmierć Codreanu jest tragicznym symbolem - pisała dalej - to on przecież i jego potężny ruch reprezentowali sobą prawdziwie odradzającą się Rumunię. Przepaść dzieliła pozostałych Rumunów od młodych, szlachetnych, fanatycznych legionarów. Kto zetknął się z Rumunią w życiu codziennym, nie mógł nie dostrzec, jak wysoko nad innych pod względem moralnym wzrastało w tym kraju środowisko Żelaznej Gwardii”.

„[Codreanu - red.] Był przedstawicielem ruchu idealistycznego - kończyła gorzko. - Dlatego dołożono wszelkich starań, by znikł szybko”.

Czytając słowa Rutkowskiej o „moralnej wyższości” i „szlachetności” Żelaznej Gwardii, nie sposób zachować powagi. Ruch ponosił odpowiedzialność za wiele zamachów terrorystycznych, mordów politycznych, a także pogromów, w których zginęły tysiące Żydów. By zrozumieć fenomen jego popularności, musimy najpierw przybliżyć sytuację społeczno-polityczną w międzywojennej Rumunii.

Przemarsz członków Żelaznej Gwardii ulicami Bukaresztu (1940 r.). W środku Horia Sima
Domena publiczna/Wikipedia Uroczystości pogrzebowe Corneliu Codreanu w Bukareszcie (30 listopada 1940 r.)

Ciężkostrawne zwycięstwo

„Rumunia ma tyle szczęścia, że nie potrzebuje polityków” - mówił w 1918 r. o swojej ojczyźnie były premier Petre P. Carp. Wówczas nie sposób było się z nim nie zgodzić. Mimo tego, że w czasie I wojny światowej państwa centralne sprawiły Królestwu Rumunii tęgie lanie, wychodziło ono z konfliktu jako jeden z największych triumfatorów. Francja, „romańska siostra z Zachodu” i tradycyjny sojusznik Bukaresztu, sowicie nagrodziła jego zaangażowanie po stronie ententy kosztem upadłych imperiów. Terytorium naddunajskiego kraju powiększyło się o Siedmiogród, Bukowinę i Besarabię. Zwiększyło powierzchnię ponaddwukrotnie - ze 137 tys. km² do 295 tys. km, a populację z 7 do 18 milionów. Jednak następne lata pokazały, że sukces okazał się dla Rumunii zbyt ciężki do strawienia. Z wielu powodów.

Przede wszystkim „Wielka Rumunia” nie potrafiła sobie ułożyć stosunków z mniejszościami narodowymi, które stanowiły aż około 30 proc. jej ludności. Państwo to powstało jako byt jednolity i scentralizowany, na wzór Francji. Silnie nacjonalistyczni Rumuni traktowali więc Węgrów, Niemców, Ukraińców, Rosjan i Żydów nieufnie, często nie respektując ich praw wynikających z postanowień wersalskich. To rodziło napięcia i konflikty.

Prawdziwą bolączkę władz stanowiła ciemna i biedna rumuńska wieś, którą zamieszkiwało ok. 80 proc. populacji. Charakteryzowały ją wysoka śmiertelność niemowląt (jedna z najwyższych w Europie), analfabetyzm (grubo ponad 50 proc.), rozdrobnienie własności (przeciętne gospodarstwo miało mniej niż 4 ha) i niska produktywność (80 dolarów na mieszkańca wsi w 1938 r.; wówczas w Polsce ten sam wskaźnik wynosił 130 dolarów). Sytuacji chłopów nie poprawiła nawet największa w historii Starego Kontynentu reforma rolna(rozdzielono niemal 6 mln ha ziemi!).

W Rumunii, podobnie jak w II RP, mieszkańcy przeludnionych wsi nie mieli po co migrować do miast. Przemysł, dający pracę raptem 7 proc. mieszkańców kraju, rozwijał się bardzo powoli. Co więcej, należał w 70 proc. do zagranicznych inwestorów, więc tym mocniej uderzył w niego wielki kryzys. Wielu robotników wylądowało na bruku.

Armię bezrobotnych, co było cechą charakterystyczną Rumunii, zasilali obficie absolwenci uczelni wyższych, zwłaszcza kierunków humanistycznych, np. prawa. Tamtejsze uczelnie „produkowały” ich dużo za dużo w stosunku do poziomu rozwoju gospodarki i potrzeb administracji państwowej. W 1936 r. liczbę bezrobotnych absolwentów szacowano na ok. 20 tysięcy. To z ich szeregów rekrutowała się większość członków ruchów radykalnych, w tym Żelaznej Gwardii.

Rumuński system polityczny nie mógł ani rozładować tych buzujących frustracji i konfliktów, ani podołać wyzwaniom modernizacyjnym. Monarchia konstytucyjna, po rozszerzeniu praw wyborczych na wszystkich mężczyzn na początku lat 20., stawała się coraz bardziej niestabilna. Kolejne gabinety, aż do 1937 r. zdominowane przez Partię Liberalną, zmieniały się co kilka miesięcy. W ciągu dekady, na przełomie lat 20. i 30., było ich aż 25. Sporą odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosił król Karol II, który rządził od 1930 r. Żądny władzy absolutnej, spychał kraj w stronę autorytaryzmu.

Opisany wyżej permanentny kryzys gospodarczy i polityczny stanowił świetną pożywkę dla wszelkiej maści ruchów radykalnych. Potrzeba było wodza, który dopieści ego „zgnębionego” narodu, wskaże winnych krzywd i da nadzieję na lepsze jutro. Tym kimś był Corneliu Codreanu Zelea.

Dalej dowiesz się:

- jaki czyn dał Codreanu rozgłos w Rumunii

- jakie były założenia ideowe Żelaznej Gwardii

- w jakich okolicznościach Żelazna Gwardia znalazła się u władzy

Pozostało jeszcze 64% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Wojciech Rodak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Bilety na koncert grupy "The 12 Tenors" 25.04.2019

Prenumerata cyfrowa "Gazety Lubuskiej" z dwoma biletami na koncert 12 TENORÓW GRATIS!

180,00 378,00

Na koncercie 25 kwietnia na hali CRS w Zielonej Górze usłyszymy nie tylko arie operowe, ale również covery znakomitych hitów XX wieku.

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.