Część mieszkańców z radością witała wojsko niemieckie, gdy 75 lat temu zajmowało miasto

Czytaj dalej
Fot. Muzeum w Wodzisławiu Śląskim
Arkadiusz Biernat

Część mieszkańców z radością witała wojsko niemieckie, gdy 75 lat temu zajmowało miasto

Arkadiusz Biernat

W 1939 roku podobnie, jak w całej Polsce, tak i w Wodzisławiu Śl. nikt nie miał wątpliwości, że wkrótce wybuchnie wojna. Nie wiedziano tylko kiedy. Spodziewać się jej mogli ci bardziej spostrzegawczy. Bowiem kilka zdarzeń wskazywało, że konflikt jest coraz bliżej.

Choć w razie wojny Wodzisław Śl. był przez władze spisywany na straty (pierwsze na linii wroga poważne siły znajdowały się pod Pszczyną), to przed wojną wzmocniono żołnierzami straż graniczną. Ponadto około 40 żołnierzy piechoty stacjonowało pod Lubomią.

Inną okolicznością zwiastującą konflikt było opuszczanie miasta przez część ludności niemieckiej. - Miejscowi Niemcy, głównie ci należący do NSDAP dostali sygnał, że mają wracać do Niemiec. Może nawet nie znali powodów tego wezwania. Wyjazdy nasiliły się w drugiej połowie sierpnia. Jak się później okazało, większość z nich wracała w ten rejon na czołgach wraz z Wehrmachtem. Zazwyczaj wskazywali drogę, bo doskonale znali teren - tłumaczy Piotr Hojka z wodzisławskiego muzeum.
Ponadto w sierpniu w naszym regionie nasiliły się liczne działania dywersyjne. Najpoważniejsze odnotowano dzień przed wybuchem wojny.

- Niemieccy dywersanci na drodze z Wodzisławia Śląskiego do Jastrzębia - Zdroju poprzecinali przewody telefoniczne. Jeszcze tego samego dnia naprawili je harcerze i zaciągnęli przy nich wartę - dodaje Piotr Hojka, autor książki "Wodzisław Śląski i ziemi wodzisławska w czasie II wojny światowej". Następnego dnia Niemcy wkroczyli już do Polski...

Niektórzy wiwatowali na widok hitlerowców
O 4.45 niemiecka V Dywizja Pancerna sforsowała granicę w Raciborzu - Brzeziu i ruszyła w głąb Polski (w stronę Wodzisławia Śl.). Niemcy napotkali na pozostawione barykady i rowy przeciwczołgowe. Polacy zdążyli też zniszczyć część dróg, co opóźniało przejazd pancernej kolumny. Wysadzono m.in. tunel w Rydułtowach, gdzie stacjonował pluton saperów (około 66 osób).
W drodze do Wodzisławia Śl. Niemcy zajęli Rydułtowy oraz Radlin. Gdy okupant wkraczał do Biertułtów miejscowi Niemcy wiwatowali. Wywiesili wcześniej przygotowane flagi hitlerowskie oraz kwiatami witali żołnierzy. Jednak w tym rejonie nie wszystko poszło tak gładko hitlerowcom.

Opór stawiono na Głożynach. Tam wycofujących się z Rydułtów saperów wraz z kolejarzami i pocztowcami zauważyli żołnierze Wehrmachtu. Ostrzeliwani przez czołgi schronili się w jednym z murowanych domów. Tam bronili się przez około 10 minut. Kiedy Niemcy dom podpalili, zmuszeni byli się poddać. Zginęło siedmiu polskich żołnierzy, ale ofiary były także po stronie niemieckiej. Do Wodzisławia Śl. hitlerowcy wkroczyli od strony Radlina II. Tam również część osób wiwatowała, nawet przygotowali sobie niemieckie mundury.

Wcześniej, bo o godz. 5 z Wodzisławia Śl. do Katowic wyjechał ostatni pociąg osobowy, a od rana nad miastem latały samoloty Luftwaffe. Już po godz. 6 z megafonów w mieście słychać było komunikaty "Niemcy w Pszowie!". Po ogłoszeniu alarmu kilkuset mieszkańców zgłosiło się na ochotnika, walczyć z Niemcami. Rozdano broń, amunicję, ale nie walczono. Wróg nadciągał z 130 czołgami, dlatego postanowiono się wycofać na Bożą Górę, gdzie stacjonował niewielki polski oddział ułanów.
Jak wspominają świadkowie tamtych wydarzeń, kiedy okupant wkraczał na wodzisławski rynek (kolumna ciągnęła się do dworca) część miejscowych Niemców nosiła na tacach jedzenie żołnierzom. Wśród Polaków panowała rozpacz. Płakały głównie kobiety. Obawiały się nie tylko o los kraju, ale przede wszystkim mężów i synów, którzy wyruszyli do polskich oddziałów, aby bronić ojczyzny.

W Wodzisławiu Śl. pojedyncze osoby próbowały walczyć, nawet strzelały do niemieckich oddziałów, ale były to raczej incydenty. Pierwszymi ofiarami wojny mieście byli: policjant oraz 16- letni cywil. Dlaczego zginęli i w jaki sposób? Do tej pory tego nie udało się ustalić. - Pamiętając Powstania Śląskie, Niemcy byli przygotowani na opór ze strony Polaków. Ostatecznie Wodzisław Śl. udało się im przejąć spokojnie. Już około godz. 10 świętowano na rynku. Było darmowe jedzenie oraz parada wojskowa w takt granych przez niemiecką orkiestrę wojskową marszów - dodaje Hojka. Po krótkiej przerwie Niemcy skierowali się na Bożą Górę.

Polacy na Bożej Górze spowolnili Niemców
Po zajęciu Wodzisławia Śl. Niemcy ruszyli w stronę Pszczyny. Na pierwszy poważny opór w Polsce natrafili w okolicach Bożej Góry (granica Mszany i Jastrzębia). Kiedy pierwsze pojazdy pancerne wjechały na pobliski most nad Szotkówką, zostały ostrzelane przez Polaków. - Na Bożej Górze znajdował się szwadron ułanów z Tarnowskich Gór, powstańcy oraz nieliczna piechota. Był to oddział Wydzielony "Wodzisław". Na wyposażeniu mieli także działko przeciwpancerne. Ich zadaniem było maksymalne opóźnienie posuwania się naprzód wojsk wroga - wyjaśnia Piotr Hojka.

Jak się okazało akcja Polaków po części się udała. - Ułani zniszczyli pierwszy i ostatni czołg, który wjechał na most na Szotkówce, a po nich resztę zablokowanych na moście pojazdów. Spowolnili Niemców nawet o kilka godzin - przyznaje dalej Hojka. Następnie po silnym ostrzale Polacy zmuszeni byli się wycofać i udać się do sił polskich pod Pszczyną. W efekcie pod Bożą Górą zginęło 3 polskich żołnierzy. Ze strony niemieckiej rannych i zabitych było 21 osób. Do tego trzeba doliczyć 6-7 zniszczonych pojazdów pancernych i jeden zestrzelony samolot pod Bziem Zameckim. Ten ostatni mieli strącić harcerze. Choć ta teza bywa coraz częściej podważana. - Być może harcerze ostrzelali samolot - myśląc później, że go zestrzelili. Jednak samolot, który spadł pod Bziem, najprawdopodobniej został zestrzelony w wyniku ostrzału z pod Strumienia - czytamy w książce "Wodzisław Śląski i ziemia wodzisławska w czasie II wojny światowej" Piotra Hojki.

Jeszcze 1 września zakończyły się walki na ziemi wodzisławskiej. Rozpoczęła się okupacja. Z budynków użyteczności publicznej zrywano polskie tabliczki i wieszano na nich hitlerowskie flagi. Niemiecka okupacja trwała do wiosny 1945 roku, kiedy do miasta wkroczyła Armia Czerwona...

Arkadiusz Biernat

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.