Czy doczekamy się sklepu na osiedlu Braniborskim w Zielonej Górze?

Czytaj dalej
Fot. Natalia Dyjas
Natalia Dyjas-Szatkowska

Czy doczekamy się sklepu na osiedlu Braniborskim w Zielonej Górze?

Natalia Dyjas-Szatkowska

- Mamy wrażenie, że nikt o nas nie pamięta - mówią mieszkańcy os. Braniborskiego, które od lat czeka na większy sklep. Czy teraz coś się zmieni?

- Oj, sklep to by nam się tu przydał - mówi pani Jadwiga, którą spotykamy na ul. Braniborskiej. Teraz mieszkańcy muszą chodzić na większe zakupy aż na ul. Podgórną. - Dopóki człowiek się porusza, to jest dobrze. Ale sił niestety jest coraz mniej - dodaje pani Jadwiga.

- Moim zdaniem ten budynek po dawnej Biedronce, to trzeba w ogóle rozwalić, bo to grozi niebezpieczeństwem - mówi spotkana w okolicy dawnego sklepu, pani Maria. - Z tym wreszcie trzeba zrobić jakiś porządek!

Sklepu nie ma tutaj od lat. W 2008 roku jedna z firm chciała postawić na os. Braniborskim wysoki apartamentowiec z mieszkaniami, lokalami handlowymi i usługowymi. Mieszkańcy okolicznych bloków wyrazili swój sprzeciw. Już wtedy mówili nam, że chcą osiedlowego sklepu a nie mieszkań. Po rozmowach i spotkaniach z władzami udało się wywalczyć, by teren ten nadal miał tylko charakter usługowy. Ale jest on prywatny, więc sklep postawić może tylko inwestor. Pojawiło się światło w tunelu. Bo budynek ma trafić w nowe ręce.

- W tej chwili pawilon sprzedano - mówi Zdzisław Kamiński, sygnujący się jako pełnomocnik właściciela obiektu. - Poszła zaliczka i jest umowa przedstępna.

I to właśnie pełnomocnicy nowego właściciela obiektu spotkali się ostatnio z mieszkańcami, by porozmawiać o planach. Spotkanie było pełne emocji, ale i nieporozumień, bo poszła plotka, że inwestor chce przebić drogę do ul. Osiedlowej, by jeździły tędy tiry z dostawami. Okazuje się jednak, że tego w planach nie ma.

- Wjazd dla tirów miałby być od ul. Braniborskiej - tłumaczy Z. Kamiński. - Tam miałby dla nich powstać większy parking, m.in. tu, gdzie teraz jest skarpa.

W miejscu chodnika od obecnego obiektu do ul. Osiedlowej miałby powstać ciąg pieszo-jezdny, który byłby dojazdem dla ok. 20 samochodów na parking pod sklepem. Miałby on powstać w miejscu obecnego placu zabaw, a ten przeniesiony byłby bliżej ul. Osiedlowej. I budowa tego nowego parkingu stała się kością niezgody.

- Sklep chcemy, ale parkingu i drogi już nie - mówili na spotkaniu mieszkańcy.

- To nie ma być droga! - denerwuje się się Z. Kamiński. I mówi, że jeśli mieszkańcy się na parking bliżej obiektu nie zgodzą, to właściciel rozważy opcję postoju bliżej ul. Osiedlowej.

- Jesteśmy gotowi pójść na ustępstwa - mówi Z. Kamiński. - Ale z myślą o ludziach starszych chcieliśmy zrobić ten parking bliżej sklepu.

Teraz pełnomocnicy chodzą po mieszkaniach i zbierają opinie od mieszkańców. Gdyby większość wyraziła zgodę, to obiekt, w którym byłby sklep spożywczy i m.in. apteka czy piekarnia mógłby powstać w przyszłym roku.

- Na osiedlu sklep jest absolutnie potrzebny. Mieszka tu wielu starszych ludzi , dla których zakupy w sklepie odległym o kilkaset metrów są prawdziwą wyprawą - mówi prezydent Janusz Kubicki. I dodał: - Na szczęście znalazł się inwestor, gotowy wyłożyć pieniądze na modernizację obiektu po byłej ,,Biedronce”. I na nieszczęście znalazła się nieliczna grupa ludzi, której pomysł powstania w tym miejscu sklepu się nie podoba. Co powinniśmy w tej sytuacji zrobić? - pyta prezydent.

I odpowiada. - Sklep powinien powstać. Nawet przy sprzeciwie pewnej grupy ludzi. Mamy demokrację, a więc powinniśmy bronić interesów większości a nie pojedynczych osób. Stąd konieczność podejmowania nawet niepopularnych decyzji.
Prezydent Kubicki przypomina, że gdyby odstąpiono od tej zasady, to nie powstałaby droga szybkiego ruchu S3, droga przez Park Piastowski czy Trasa Aglomeracyjna.

Natalia Dyjas-Szatkowska

Dzień dobry! Nazywam się Natalia Dyjas-Szatkowska i jestem rodowitą zielonogórzanką. Pracuję w "Gazecie Lubuskiej" od 2016 roku. I choć z wykształcenia jestem filologiem polskim i teatrologiem, to swoją pracę zawodową związałam właśnie z mediami. 


W obszarze moich działań znajdują się: 



  • problemy i sprawy Zielonej Góry,

  • kwestie, które poruszają mieszkańców powiatu zielonogórskiego.


Ważne są dla mnie codzienne problemy mieszkańcówsprawy społeczne i kulturalne naszego regionu. Nie jest mi obojętny los zwierzaków i często piszę o nich na naszych łamach. Lubię spotkania z ludźmi i to właśnie nasi Czytelnicy są dla mnie wielką inspiracją. To oni podpowiadają, czym warto się zająć, co ich boli, denerwuje, ale i cieszy. 


Zawsze lubiłam rozmawiać z ludźmi. Jako osoba, która pracowała z nimi podczas organizacji różnych wydarzeń kulturalnych i festiwali, zrozumiałam, że to właśnie człowiek i jego historia są dla mnie najważniejsze. To więc chyba nie przypadek, że zaczęłam pracę w dziennikarstwie... 


W wolnych chwilach (jeśli jakaś się znajdzie... :)) nałogowo pochłaniam książki (kryminałom mówię nie, ale mocno kibicuję nowej, polskiej prozie) i z aparatem poznaję nasze piękne województwo lubuskie. Chętnie dzielę się urodą regionu na łamach "Gazety Lubuskiej" i portalu "Nasze Miasto". Nie boję się też pokazywać, co jeszcze mogłoby się tutaj zmienić. I to właśnie przynosi mi największą satysfakcję w pracy. Gdy uda się choć trochę ulepszyć otaczającą nas rzeczywistość. 


Czy w Twojej okolicy dzieje się coś ważnego? Masz sprawę, która Twoim zdaniem powinna zostać opisana w naszej gazecie? A może masz jakiś kłopot, który należy rozwiązać? Śmiało! Skontaktuj się ze mną, postaram się zająć danym tematem.


Kontakt do mnie: natalia.dyjas@polskapress.pl


Telefon: 68 324 88 44 lub: 510 026 978.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.