Czy pamiętacie NRD? Nie? A trabanta i Witt?

Czytaj dalej
Fot. ISTOCKPHOTO
Dariusz Chajewski

Czy pamiętacie NRD? Nie? A trabanta i Witt?

Dariusz Chajewski

Aby ujrzeć Niemiecką Republikę Demokratyczną, trzeba spojrzeć na mapę. Ale tę sprzed 26 lat. Wtedy dowiemy się, że nasz region sąsiadował z dziwnym krajem, gdzie produkowano samochód z plastiku, a na granicy postawili sobie mur...

Kto pamięta NRD? Oczywiście nasi najstarsi i lekko starsi Czytelnicy. W końcu to państwo, które kilka dekad sąsiadowało z naszym regionem, przestało istnieć 3 października 1990 roku, czyli 26 lat temu (powstało 7 października 1949 roku). Mimo kosmicznego komunistycznego zamordyzmu przez lata właśnie od strony zachodu wiał w naszą stronę zefirek, w którym czuć było odrobinę luksusu.
- Masz fajne buty...
- Mama przywiozła mi je z enerdówka.
A co Wy „wynieśliście” z NRD?

Królestwo trabanta

Mówiliśmy o nim z nutą pogardy „mydelniczka”. Ale kto nie chciał zasiąść za jego kierownicą? Trabant był rozwinięciem taniego i małego samochodu osobowego AWZ P70, produkowanego od 1955 roku. W samochodzie tym zastosowano karoserię z tworzywa sztucznego, zwanego duroplastem. Wykorzystanie tworzyw sztucznych podwyższyło odporność auta na korozję. Do tego karoseria z duroplastu ma podwyższoną wytrzymałość na zgniatanie; w razie pożaru duroplast nie pali się, a jego temperatura topnienia jest zbliżona do temperatury topnienia aluminium. Poza duroplastem zastosowano też inne rozwiązania techniczne, kontynuowane w następnych modelach: małolitrażowy silnik dwusuwowy, duże szyby, stosunkowo pojemne wnętrze itp.

Pierwszym samochodem pod nazwą Trabant był prototyp z 1954 roku pod oznaczeniem P50. Wszystkich modeli trabanta wyprodukowano w Zwickau 3 096 099 sztuk, z których w chwili zjednoczenia Niemiec było eksploatowanych około 2 milionów. Głównie dzięki trabantom NRD była najbardziej zmotoryzowanym krajem bloku wschodniego (w roku 1989 na jeden samochód osobowy przypadały 4 osoby). 30 kwietnia 1991 roku ostatecznie produkcja trabantów 1.1 została zakończona, a ostatnim egzemplarzem, który zjechał z taśmy, był Universal w kolorze różowym. W 1994 roku przedsiębiorstwo Sachsenring odkryło w porcie w Mersin 444 egzemplarze trabanta, które zostały wyeksportowane kilka lat wcześniej do Turcji. Turecki importer jednak zbankrutował i samochody nie zostały sprzedane na tamtejszym rynku.

Pojazdy po ściągnięciu do Niemiec zostały odnowione i wyposażone w złote emblematy, grawerowaną tabliczkę z imieniem i nazwiskiem kupującego, tapicerkę ze sztucznej skóry oraz w radio i katalizator. Kupujący oprócz tego dostawał specjalny kluczyk i skórzany portfel. Taka seria trabantów otrzymała nazwę „einer von 444” („jeden z 444”). Pojazd jednak - ze względu na zbyt wysoką cenę, która była ponad trzy razy wyższa niż cena trabanta 1.1 w 1991 roku - sprzedawał się słabo i do 1996 roku właścicieli znalazło zaledwie 90 sztuk. Ostatecznie postanowiono znacznie zniżyć cenę i rozpoczęto sprzedaż samochodów w sieci supermarketów All-kauf...

Tam, gdzie całują się wodzowie

Mur Berliński stał się niezwykłą galerią sztuki. Najbardziej znanym obrazem jest „Brotherly Kiss”, którego autorem jest Rosjanin  Dimitri Vrubel, pokazujący
ISTOCKPHOTO Mur Berliński stał się niezwykłą galerią sztuki. Najbardziej znanym obrazem jest „Brotherly Kiss”, którego autorem jest Rosjanin Dimitri Vrubel, pokazujący Leonida Breżniewa i Ericha Honeckera w braterskim pocałunku.

Mamy jeszcze oczywiście Mur Berliński, czyli system umocnień o długości ok. 156 km (betonowy mur, okopy, zapory drutowe, miny). Zwany był również eufemistycznie, w języku propagandy NRD, antyfaszystowskim wałem ochronnym. Od 13 sierpnia 1961 r. do 9 listopada 1989 r. oddzielał Berlin Zachodni od Berlina Wschodniego. Był on jednym z najbardziej znanych symboli zimnej wojny i podziału Niemiec. Podczas prób przedostania się przez strzeżone urządzenia graniczne do Berlina Zachodniego wielu ludzi zostało zabitych. Dokładna liczba ofiar jest sporna i niepewna: różne źródła podają od 136 do 238 śmiertelnych przypadków... Później Mur stał się niezwykłą galerią sztuki. East Side Gallery nazywana jest największą na świecie galerią na świeżym powietrzu. Jest ważnym punktem na turystycznej mapie Berlina, opisanym w każdym chyba przewodniku. Odwiedza ją ponoć półtora miliona turystów rocznie. Zawiera ponad sto graffiti namalowanych przez 118 artystów z 21 krajów. Powstały one po upadku NRD powschodniej stronie muru i odnowione zostały po 20 latach - w 2009 roku. Najbardziej znanym obrazem jest „Brotherly Kiss”, którego autorem jest Rosjanin Dimitri Vrubel, pokazujący Leonida Breżniewa i Ericha Honeckera w braterskim pocałunku.

I jeszcze jeden symbol - Checkpoint Charlie, czyli dawne przejście graniczne między NRD a Berlinem Zachodnim. Znajduje się ono na skrzyżowaniu Zimmerstrasse (tak brzmiała oficjalna nazwa przejścia w NRD) i Friedrichstrasse. Zgodnie z rozporządzeniem władz NRD przejście to było przeznaczone tylko dla cudzoziemców - głównie turystów i dyplomatów (i szpiegów), jednak i w tym miejscu nie obyło się bez epizodów: były spektakularne ucieczki, były rozstawiane oddziały żołnierzy, były czołgi gotowe do ostrzału… Przejście funkcjonowało do 1990 roku, ale dopiero rok później Amerykanie opuścili je na dobre.

Buty, kawa, pieprz i czajniki z gwizdkiem

Buty, zwłaszcza firmy Salamander, czajniki z gwizdkiem, salami, pomarańcze, czekolady, kawa i pieprz, kolejka elektryczna Piko, czyli „odrobina luksusu z enerde”. 1 stycznia 1972 r. granica między Polską a NRD została otwarta dla bezwizowego i bezpaszportowego ruchu granicznego, co umożliwiło swobodny przepływ ludności w obie strony. Porozumienie podpisane przez Edwarda Gierka i Ericha Honeckera było efektem polityki odprężenia lat. 70. Już w pierwszych godzinach po otwarciu granicy setki mieszkańców pogranicza przeszły na drugą stronę. Łącznie w latach 1972-1979 polscy i niemieccy obywatele przekroczyli granicę ponad sto milionów razy. Była to typowa turystyka „zakupowa”, ale też to wówczas Słubice i Gubin rozpoczęły intensywną współpracę, a Frankfurt nad Odrą i Zielona Góra oraz Görlitz i Zgorzelec podpisały umowy partnerskie. Tyle „oficjałka”. Tak naprawdę chodziło o buty. Jechało się w najgorszych, zdartych papciach, aby wrócić w eleganckich trzewikach. A młodzież celowała w płyty gramofonowe ze znaczkiem Amiga. Wiecie, że wydawali nawet Beatlesów?

To miał być szczyt socjalizmu

To najczęściej pojawiający się element architektury ówczesnego zachodniego sąsiada. Wieża telewizyjna na Alexanderplatz powstała w latach 1965-69 i miała wysokość 365 metrów. Już w 1990 postawiono na niej nowy maszt, dodając jej trzy metry wysokości. Złośliwi nazywają ją „teleszparagiem”. Co za chichot historii: wieżę uroczyście otwarto 3 października 1969 roku, na krótko przed rocznicą powstania NRD. Dla Waltera Ulbrichta, ówczesnego przewodniczącego Rady Państwa NRD, stanowiła jeden z najważniejszych symboli przewagi socjalistycznego społeczeństwa. W srebrnej kuli o średnicy 32 metrów znajduje się siedem poziomów. Na wysokości 203 metrów mieści się taras widokowy, a na 207. metrze restauracja Sphere. Ach, cóż to były za opowieści, gdy ktoś tam wypił kawę...

Najpiękniejsza twarz socjalizmu. Enerdowskiego

Katarina Witt nazywana była „najpiękniejszą twarzą socjalizmu”, „najlepszym, co NRD zostawiła po sobie”... To jedna z największych gwiazd łyżwiarstwa figurowego. Dwukrotna mistrzyni olimpijska, czterokrotna mistrzyni świata, sześciokrotna mistrzyni Europy... Jest również symbolem enerdowskiego sportu, z którego zrobiono fabrykę mistrzów, również przy pomocy dopingu. Czy wiecie, że enerdowskie sportsmenki zachodziły w ciążę, aby „poprawić” swoją wydolność?

„Tak, kazała mi powtarzać 10 tysięcy razy skoki i wrzeszczała podczas porannego ważenia, ale nauczyła diety, a na lodzie trzeba wyglądać kobieco. Czasem jej nienawidziłam, ale często zastępowała mi matkę, szyła sukienki. Nie faszerowała dziwnymi pigułkami, jakie dostawały inne gwiazdy sportu NRD. Jej życie, apartament, pensja, dostęp do luksusów też zależały od medali, jakie przywoziłam z imprez. Byłyśmy na siebie skazane - tak po latach Witt mówiła o swojej trenerce.

Stasi, czyli strzeż się sąsiada

Stasi, czyli ministerstwo bezpieczeństwa państwowego Niemiec-kiej Republiki Demokratycznej (niem.: Ministerium für Staatssicherheit - MfS) było naczelnym organem bezpieczeństwa NRD, które odpowiedzialne było za kierunek bezpieczeństwa wewnętrznego, wywiadu wewnętrznego i zagranicznego oraz kontrwywiadu. Zajmowała się inwigilowaniem, szykanowaniem i represjonowaniem obywateli NRD, prowadziła także działalność zagraniczną o podobnym charakterze. Organizacyjnie podporządkowana radzieckim służbom specjalnym. W 1981 roku w liczącej 17 milionów mieszkańców NRD było 91 tys. etatowych pracowników Stasi i 189 tys. tajnych współpracowników bezpieki. Pierwszy wybrany w wolnych wyborach ogólnoniemiecki Bundestag uchwalił ustawę o aktach Stasi, która weszła w życie pod koniec 1991 roku. Od tego czasu każdy obywatel mógł złożyć wniosek o udostępnienie teczek. Uczyniło to już prawie 3 mln osób. Niemiecki model „rozliczenia” z bezpieką został uznany za modelowy.

„Dziadku, drogi dziadku, nie chcemy jeszcze spać...”

Na szklanym ekranie mieliśmy okazję emocjonować się telewizyjnym serialem „Telefon 110”. Był produkowany od 1971 roku i powstaje do dziś. Enerdowskie odcinki, przedstawiające pracę Volkspolizei, były emitowane przez TVP w latach 70. i 80. Przez ponad 30 lat produkcji w serialu wielokrotnie zmieniała się obsada, wystąpiło w nim kilkuset aktorów niemieckich. Serial powstał jako odpowiedź na zachodnioniemiecki „Tatort”. A najmłodsi biegli przed telewizory, słysząc piosenkę „Dziadku, drogi dziadku, nie chcemy jeszcze spać...”. Mowa oczywiście o Piaskowym Dziadku. Pierwotnie ten animowany serial miał dwie wersje: wschodnio- i zachodnioniemiecką (Sandmännchen). Wersja zachodnioniemiecka została jednak zdjęta z anteny. Była nadawana w latach 1959--1991. Wersja wschodnioniemiecka jest emitowana od 1959 roku do dziś. Jest to najdłuższy serial animowany na świecie. Postać Piaskowego Dziadka występowała w tekstach Ernsta Theodora Amadeusa Hoffmanna i Hansa Christiana Andersena...

Wspominajmy dalej... Muzyka to oczywiście Udo Jurgens, zespoły Puhdys i Karat, do tego budzące zgorszenie wszech-obecne plaże naturystów (FKK), kult Honeckera, niemieccy celnicy polujący na nadprogramowe pary butów, wakacje w NRD... W menu oczywiście królowały soljanka, kiszone ogórki, kapusta i wreszcie niemieckie piwo oraz likier miętowy... Prosit!

Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.