Czy wiesz, gdzie swoją siedzibę miał dawniej klasztor franciszkanów?

Czytaj dalej
Fot. Crossen an der Oder
Łukasz Koleśnik

Czy wiesz, gdzie swoją siedzibę miał dawniej klasztor franciszkanów?

Łukasz Koleśnik

W tym tygodniu wybieramy się w kolejną podróż do przedwojennego Krosna Odrzańskiego. Tym razem przyglądamy się okolicy placu Prusa, który zmienił się diametralnie przez kilkadziesiąt lat.

Wiele osób zachwyca się zabudową przedwojennej stolicy powiatu krośnieńskiego.

- Widać, że miasto było bogate, ciasno zabudowane, zdecydowanie inne niż dzisiaj. Dziś ciężko znaleźć naprawdę podobne miejsca - mówi Stefan Ostrowski.

Czy tak jest z placem Prusa? Możemy się tego dowiedzieć, dzięki uprzejmości Pawła Widczaka, mieszkańca Krosna Odrzańskiego, który zgłębia historię miasta i umieszcza zdjęcia na swojej stronie internetowej: Crossen an der Oder.

Nasz ekspert z Krosna zdobył kolejne zdjęcie sprzed II wojny światowej, na którym ulica jest podtopiona.

- Widok od strony ulicy Bobrowej (z j. niem.: Fischerstraße, Boberstraße) w kierunku południowo-zachodniej części obecnego Placu Prusa. Przed wojną Plac Prusa nosił nazwę Klosterplatz - Plac Klasztorny. Wszystko za sprawą stojącego tam kiedyś klasztoru franciszkanów - opowiada historyk.

- Na pierwszym planie mieszczanie na łodziach, za nimi dwa nieistniejące już zabudowania obok obecnego gmachu ARiMR (Plac Prusa 4). Ten parterowy, stojący w bezpośredniej bliskości ARiMR po jakimś czasie przekształcił się w jednopiętrowy budynek i stał jeszcze długo po wojnie. W tle po prawej kamienica przy Placu Prusa 6, jeszcze przed przebudową. Na prawej na krawędzi zdjęcia fragment dzisiejszej Bobrowej 10. Fotografia pochodzi z początku XX wieku - opisuje Widczak.

Fotografia placu Prusa (niegdyś Placu Klasztornego) z początku XX wieku. Kiedyś w tamtej okolicy było więcej budynków.
Crossen an der Oder Tyle pozostało z przedwojennego placu Prusa. Brakuje budynków ARiMR. W ich miejscu powstał parking i ogródki.

Mimo tego, że ludzie musieli się poruszać wtedy łodzią, to przyrównując fotografię do dzisiejszego Krosna, obecny plac Prusa wygląda bardzo „biednie”.

- Gdyby ktoś mi nie powiedział, że to Krosno Odrz., to w życiu bym tego miejsca nie poznała. Wygląda to wręcz surrealistycznie i jakby okazalej, pomimo zatopionej ulicy - przyznaje jedna z mieszkanek miasta, pani Ewelina.

Co więc dzisiaj zostało na krośnieńskim placu Prusa?_Niezbyt wiele. - Brakuje kilku budynków. Nie istnieją już wymieniane zabudowania, które znajdują się na pierwszym planie przedwojennego zdjęcia - wyjaśnia miłośnik historii swego regionu, Paweł Widczak.

- Obecnie w miejscu tych dwóch budynków znajdują się parking i częściowo ogródki - mówi Widczak.

Dodaje również, że stare zdjęcia mają swój urok i być może dlatego dla wielu wyglądają na „bogatsze”. - Choć bez wątpienia wiele miejsc straciło jakąś „cząstkę” po wojnie i to właśnie widać na tych fotografiach. To naprawdę wspaniałe odkrywać co się tutaj działo kiedyś, jak jakieś miejsca wyglądały - zauważa Widczak.

W przyszłym tygodniu przyjrzymy się Gubinowi sprzed lat. Ale na pewno nie jest to ostatnia wycieczka do Krosna Odrzańskiego, jaką odbędziemy z panem Pawłem.

Łukasz Koleśnik

Co robię?


Żadna tematyka mnie nie odstrasza. Biznes, polityka, sport, reportaże, fotoreportaże, relacje, newsy, historia. Dzięki temu też pogłębiam swoją wiedzę i doskonalę swoje umiejętności.


Największą satysfakcję z pracy mam wtedy, kiedy w jakiś sposób mogę pomóc. Dlatego często opisuję ludzi z problemami, chorych i potrzebujących oraz zachęcam do pomocy. I kiedy uda się pomóc nawet w najmniejszym stopniu, to jest plus. 


Działam głównie na terenie powiatu krośnieńskiego. Obecnie trzymam rękę na pulsie, jeśli chodzi o poszczególne inwestycje w regionie, jak chociażby przygotowywane podniesienie zabytkowego mostu w Krośnie Odrzańskim (Czy zabytkowy most w Krośnie Odrzańskim zostanie podniesiony w tym roku? To coraz mniej prawdopodobne), przyglądam się rozwojowi szpitala w regionie (Zachodnie Centrum Medyczne w końcu kupiło nowy rentgen do szpitala. Budynek w Gubinie doczeka się termomodernizacji).


Jak trafiłem do Gazety Lubuskiej?


W Gazecie Lubuskiej jestem zatrudniony od kwietnia 2015 roku. Wcześniej też pracowałem jak dziennikarz, głównie na terenie Gubina i okolic. Tam stawiałem też swoje pierwsze kroki w zawodzie, poznałem podstawy, złapałem kontakty.


Początkowo nie łączyłem swojej przyszłości z dziennikarstwem. Myślałem o informatyce albo aktorstwie (wiem, spory rozstrzał ;) ). Ostatecznie trafiłem jednak na studia do Wrocławia, gdzie studiowałem na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Poszczęściło mi się i po studiach zacząłem pracę w zawodzie oraz trwam w nim do dziś.


O mnie


Jestem miłośnikiem piłki nożnej oraz koszykówki. Od lat zapalony kibic Borussii Dortmund. Łatwo się domyślić, że w wolnym czasie lubię oglądać mecze, ale nie tylko. Czytam książki. Głównie kryminały lub biografie. Kinomaniak. Oglądam filmy (fan Gwiezdnych Wojen, ale tych starych) i seriale (za dużo by wymieniać). Lubię czasem pobiegać (za rzadko, co po mnie widać ;) ). Tak w skrócie. To tyle :)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.