Dach przecieka, a remont niemożliwy

Czytaj dalej
Fot. C.Wachnik
Czesław Wachnik

Dach przecieka, a remont niemożliwy

Czesław Wachnik

Teraz od decyzji sądu zależy czy zarządca wspólnoty będzie mógł wykonać remont. Jeśli nie, to lokale nadal będą zalewane

O zalewaniu mieszkania powiadomiła nas mieszkająca przy ulicy Tylnej w Zielonej Górze, Jolanta Babiszak. - Przy każdej ulewie zarówno korytarz jak też mieszkanie są zalewane. Woda kapie z sufitu, a je przecież mam trójkę dzieci. Czy nie można poradzić? - pyta pani Jolanta.

Razem z panią Jolantą oglądamy kolejne pokoje. Na łóżku jednego z nich siedzi córka. Patrzymy na sufit. Na niemal całym widać brunatne zacieki. Przechodzimy do drugiego pokoju i na korytarz. Widok jest taki sam, w niektórych miejscach sufit jest niemal czarny. Oglądamy też ściany, widać zacieki, odpadającą farbę a nawet tynk.

Idziemy jeszcze na piętro do sąsiadki Teresy Grodzkiej. Tu mamy do czynienia z prawdziwym horrorem. Sufity i ściany są pokryte zaciekami i grzybem. - Jak można mieszkać w takim mieszkaniu? - pytamy. - Na szczęście to się już kończy. Dostaliśmy inne mieszkanie i lada dzień się przeprowadzimy. Tylko kto się wprowadzi do tego lokalu. Przecież przebywanie tu grozi chorobą - dodaje pani Teresa.

Ze słów naszych rozmówczyń wynika, że mieszkają one w lokalach komunalnych i od wielu lat domagają się wyremontowania dachu, który przecieka. Obie panie są członkiem wspólnoty mieszkaniowej, do które należy też trzecia lokatorka Teresa Górnicka, która swój lokal wykupiła na własność. Wspólnota podjęła uchwałę o remoncie dachu, jednak pani Górnicka jej nie zaakceptowała. - Tu mamy problem, uchwała trafiła do zarządcy, który wystąpił do sądu o jej uprawomocnienie - tłumaczy pani Jolanta.

Kierownikiem Zarządu Wspólnot Mieszkaniowych nr 1-2 jest Artur Prządkiewicz. Potwierdza on, że trafiła do niego uchwała wspólnoty przy ul. Tylnej 39. W jej skład wchodzą trzy osoby, dwie jako lokatorzy komunalni i jedna z mieszkania własnościowego.
- Niestety właścicielka lokalu nie podpisała uchwały o remoncie dachu, a w przypadku wspólnot do siedmiu lokatorów zgodzić się muszą wszyscy. Dlatego uchwała trafiła do sądu, by ten mógł ją uprawomocnić. Jeśli tak się stanie, remont może być przeprowadzony, a kosztami zostanie obciążona właścicielka mieszkania - tłumaczy kierownik.

- Bez tej uchwały nic nie możemy zrobić. Nie można wyłożyć pieniędzy publicznych na remont części prywatnej. Wstępny koszt remontu szacuję na 40-50 tys. zł, a miasto pokryje 70 procent - dodaje kierownik.

Właścicielka lokalu Teresa Górnicka mówi wprost: - Nie zapłacę, bo nie mam. Moja renta jest niska, potrzebuję pieniędzy na lekarstwa. I dodaje, że przed siedmiu laty, kiedy ulewa zalała jej mieszkanie, wyremontowano część dachu nad jej lokalem. Dlatego nie ma kłopotów z jego zalewaniem.

- Gdyby zrobiono cały dach, dziś sąsiedzi nie mieliby kłopotów. Do remontu się nie dołożę - powtarza pani Teresa.

Czesław Wachnik

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.