Alan Rogalski

Dajemy im to, co najlepsze

Bartosz Siemiński Fot. Alan Rogalski Bartosz Siemiński
Alan Rogalski

Szkoleniowiec Bartosz Siemiński przekonuje, że Akademia Młodych Orłów w Zielonej Górze i w Międzyrzeczu spełnia swoją funkcję. Do tego liczy, że kolejny ośrodek powstanie w Gorzowie

Jest pan trenerem koordynatorem Akademii Młodych Orłów w Zielonej Górze. Co to takiego?
To autorski projekt Polskiego Związku Piłki Nożnej. Ma on na celu rozpowszechnienie, jeszcze bardziej, piłki nożnej w kraju oraz zachęcenie najmłodszych dzieci, od pięciu do dziesięciu lat, do udziału w takich zajęciach. Nie tylko do gry piłki, ale w ogóle do sportu, do ruchu. Po to, żeby wyszli z domu i ćwiczyli. A przy okazji mają zaszczepić w sobie miłość do piłki nożnej. AMO ma też służyć jako przykład wzorcowej akademii. Instruować, w jaki sposób należałoby szkolić młodych w klubach, gdzie trenują grupy od skrzata do orlika.

To są dodatkowe zajęcia poza tymi, z którymi dzieci mają do czynienia w klubie, tak?
Dokładnie. Jest to forma doszkalania uzdolnionych dzieci. Takich, które mają styczność z piłką nożną i takich, które nie miały okazji trafić do klubu, ale są bardzo sprawne ruchowo oraz dobrze radzą sobie z piłką.

Kto może w tym uczestniczyć?
Przeprowadzane są nabory. Odbywają się one w tak zwany „Dzień Talentu”. W jego trakcie zgłaszają się do nas wszyscy chętni. I chłopcy, i dziewczynki. Z tych dzieci, na podstawie testów sprawnościowych i testów z piłką i gier, trenerzy Akademii wybierają kolejną grupę, którą zapraszają na treningi wstępne. W każdej kategorii wiekowej tworzone są następne grupy, maksymalnie szesnastoosobowe, po dwa roczniki.

Jak to wygląda w praktyce w ośrodkach w Lubuskiem?
Od września do czerwca zawodnicy mają możliwość treningu dwa razy w tygodniu, zgodnie z wytycznymi Polskiego Związku Piłki Nożnej. Działa to bardzo dobrze, bo dzieci czynią znaczne postępy. Wydaję mi się, że to jest najlepsze, co może teraz spotkać takiego młodego zawodnika. Dzięki AMO korzystają te kluby, które wysyłają do
nas dzieci oraz te kluby, w których dzieci trenują.

.

Na pewno marzy się panu wychowanie reprezentanta kraju...
To jest właśnie cel szkolenia młodzieży. Chcemy wychować piłkarza. Jest bardzo wielu zawodników, którzy piłkarsko dojrzewali w naszym województwie, dłużej czy też krócej. Bardzo dobrze byłoby mieć takiego zawodnika, którego szkolilibyśmy przez lata, a potem zabłysnąłby w kadrze Polski. I to w tej A.

Alan Rogalski

W "Gazecie Lubuskiej" piszę o sporcie w Gorzowie i na północy województwa. A więc o koszykarkach AZS AJP Gorzów czy żużlowcach Stali Gorzów. Również o gorzowskich piłkarzach Stilonu i Warty oraz piłkarkach TKKF Stilon Gorzów czy Ladies Soccer Team Gorzów, ale nie tylko. Bo dzielę się z Wami swoimi wrażeniami m.in. z dyscyplin olimpijskich, takich jak kajakarstwo (Anna Puławska, Wiktor Głazunow czy Oleksii Koliadych i in.) czy wioślarstwo (Olga Michałkiewicz, Katarzyna Boruch i in.).


Przekazuje Wam emocje również z innych sportów, także spoza Gorzowa, jak np. z siatkówki w Sulęcinie, kolarstwa w Strzelcach Kraj. czy też saneczkarstwa z Nowin Wielkich. Spotkacie mnie do tego na biegach i na różnych zajęciach, na których promowany jest zdrowy styl życia. 


A jak nie piszę o tym, to robię zdjęcia czy nagrywam filmy. I tak jak każdy kibic - zawsze dopinguję naszych zawodników!


Obsługiwałem np.:



Przygotowywałem też w ramach współpracy z Polskapress materiały dla PZPN m.in.:



Chcesz ze mną porozmawiać o sporcie z kraju i ze świata? Napisz do mnie na twitterze czy też wyślij wiadomość na skrzynkę e-mailową. Chętnie Cię wysłucham czy też z przyjemnością odpowiem :)


Na co dzień wokół futbolu


Jestem instruktorem rekreacji ruchowej oraz trenerem UEFA C piłki nożnej, stąd też jeśli pozwala mi na to czas, z chęcią spędzam go aktywnie, biegając za piłką, głównie z dziećmi.

Z wykształcenia jestem nie tylko dziennikarzem, ale również politologiem, więc nie jest mi obojętna lokalna i krajowa polityka. Ukończyłem "Puszkina", a więc gorzowskie I LO.

Na co dzień mieszkam w oddalonym 40 km od Gorzowa 11-tys. Myśliborzu, stolicy powiatu na Pomorzu Zachodnim. 


W "GL" od kilku lat


W „Gazecie Lubuskiej” pracuje od 2015 r. Najpierw będąc współpracownikiem, a następnie zostając etatowym jej pracownikiem.

Przed tym współpracowałem z zachodniopomorskim serwisem sportowym „Ligowiec.net” i „Głosem Szczecińskim”. Byłem też dziennikarzem „Kuriera Myśliborskiego” i „Wieści Myśliborskich” oraz redaktorem oficjalnej strony internetowej Klubu Koszykówki King Szczecin. Odbyłem także staż zawodowy w TVP Szczecin. Jestem absolwentem dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Szczecińskiego oraz politologii na tej uczelni.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.