(oprac. pif)

Dobijanie dojnych krów

Artykuł o problemach w nowosolskim Dozamecie, do którego odnosi się w swoim liście prezes Zbigniew Haczkowski, opublikowaliśmy na łamach magazynu „GL”, Fot. Filip Pobihuszka Artykuł o problemach w nowosolskim Dozamecie, do którego odnosi się w swoim liście prezes Zbigniew Haczkowski, opublikowaliśmy na łamach magazynu „GL”, w wydaniu z 20-21 lutego.
(oprac. pif)

Po naszym tekście o sytuacji w Dozamecie, swój komentarz w formie listu przesłał nam jeden z nowosolskich przedsiębiorców.

Przeczytałem w Waszej gazecie artykuł o sytuacji w nowo¬solskim Dozamecie. Bardzo serdecznie współczuję załodze tego zakładu, że od kilku miesięcy pracownicy nie otrzymują poborów. Ale zdumiony jednak jestem atmosferą wokół tego zakładu. Już sam tytuł artykułu krzyczy „Dozamecie, wypłać pensje!” Sytuacja jest wyjątkowa - nie ma pieniędzy na wypłaty, nie ma prądu, bo niezapłacone rachunki, produkcja stoi, ludzie w domach. - Ile można wytrzymać? - mówią pracownicy. Co robić? Inspekcja pracy odpowiada: - W Dozamecie nasi inspektorzy są systematycznie. Metody działania Inspekcji to mandaty nakładane na kierownictwo zakładu w wysokości do 5 tys. zł albo prokurator i sąd i kara do 30 tys. zł. Prezydent i wicewojewoda użalają się, że są bezradni bo to prywatna firma na prywatnym terenie i „nic nie mogą”.

Bezmyślnym karaniem niczego nie osiągniemy

Nie wiem kto to jest pan Wójcik, właściciel Dozametu, nie wiem, ilu ludzi tam pracuje, nie wiem co robią i nie znam sytuacji finansowej tej firmy. Ale wiem jedno: przytoczone metody działania to jest świadome dobijanie firmy.

Z. Haczkowski: - Nie wierzę, że pan Wójcik jest hochsztaplerem i oszustem

Nie wierzę, że pan Wójcik jest hochsztaplerem, złodziejem, krwiopijcą i oszustem, który świadomie i z premedytacją zalega z płatnościami pracownikom, energetyce i komuś tam jeszcze. Ma problemy, jak tysiące firm nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Czy z tego wyjdzie obronną ręką? Nie wiem. Ale wiem, że bezmyślnym karaniem nie osiągnie się niczego. Dobijecie ten zakład. Pracownicy nie odzyskają swoich pieniędzy, a Nowa Sól „wzbogaci się” o nową rzeszę bezrobotnych. I to ma być działanie w interesie załogi? Gratuluję.

Czy władzy nie stać na to, by zatroszczyć się o fimę?

Czy jest inne wyjście? Moim zdaniem jest. Oto przykład. Też jestem przedsiębiorcą. Przed dwoma laty w bardzo trudniej sytuacji finansowej znalazł się nasz partner handlowy - fabryka mebli w Niemczech. Zalegał nam z płatnością za dużą dostawę dostarczonych mu elementów meblowych, a kolejna dostawa przygotowana dla nich czekała na transport w naszym magazynie. Chodziło o poważną kwotę, której brak zagrażał naszemu bytowi. Otrzymaliśmy informację o ogłoszeniu upadłości. Po tygodniu otrzymaliśmy pismo od syndyka masy upadłościowej, że jest pełnomocnikiem rządowym, otrzymał od rządu środki finansowe na kontynuowanie produkcji, bo jest zbyt na te wyroby oraz na poszukiwanie nowego właściciela dla tej fabryki. Zaległości finansowe natychmiast ureguluje i oczekuje następnych dostaw naszych elementów, za które będzie płacił z góry. Po pół roku syndyk znalazł nabywcę na tę fabrykę i współpracujemy z nimi do dzisiaj.

Ciśnie się na usta stare powiedzenie: tylko głupiec zabija dojną krowę.

Czy naszych władzy nie stać na to, by zatroszczyć się o firmę, rozeznać sytuację, podjąć rozmowę czy istnieje jakaś szansa by uratować firmę, bo to jest ratowanie miejsc pracy. Karami chcą wyegzekwować wypłatę dla ludzi? To działanie na szkodę załogi.

Nasze władze, związki zawodowe i niektóre media kreują przedsiębiorców na postacie negatywne. „Notoryczne uchylanie się od wypłacania wynagrodzeń”, „ignorowanie poleceń Inspektorów Pracy”... taki jest obraz przedsiębiorcy. Oszust i krwiopijca.

Artykuł o problemach w nowosolskim Dozamecie, do którego odnosi się w swoim liście prezes Zbigniew Haczkowski, opublikowaliśmy na łamach magazynu „GL”,
Filip Pobihuszka Artykuł o problemach w nowosolskim Dozamecie, do którego odnosi się w swoim liście prezes Zbigniew Haczkowski, opublikowaliśmy na łamach magazynu „GL”, w wydaniu z 20-21 lutego.

Podnoszenie podatków? Szczyt braku wyobraźni!

Koszty działalności gospodarczej z każdym rokiem rosną. Lokalne władze mają w tym bardzo duży udział. Jednym z elementów tych kosztów jest podatek od nieruchomości, który to samorząd nowosolski corocznie podnosi o 5 proc. To szczyt braku wyobraźni, bezczelności i głupoty. To oni dobijają te dojne krowy. Życzę im dobrego samopoczucia.

Zbigniew Haczkowski
Prezes Melaco Sp. z o.o. w Nowej Soli

Przypomnijmy...

Smutną tradycją stają się powoli lutowe wyłączenia prądu w firmie. Zaczęło się w 2014, w lutym 2015 było tak samo, podobnie jest teraz. Zakład stoi a załoga zamiast pracować, zastanawia się kiedy zobaczy zaległe pensje.
- Produkcja stoi ludzie w domach... Ani wypłat, ani nadziei na cokolwiek. Już ponad 30 osób odeszło od początku lutego. Jak nie płaci, to ile można wytrzymać? - czytamy w liście, który dostaliśmy w połowie lutego od jednego z pracowników.
- W Dozamecie nasi inspektorzy są systematycznie - deklaruje Okręgowy Inspektor Pracy, Franciszek Grześko¬wiak. Wydane w ubiegłym roku decyzje nakazujące wypłatę należnych pensji opiewały w sumie na 3,2 mln zł. - Z tego wypłacono w sumie 2,1 mln zł. To daje jeszcze ponad milion zaległości - wylicza F. Grześ¬kowiak.
Wicewojewoda Robert Paluch obiecał zdiagnozować sytuację w ramach swoich uprawnień. - Mogę przyjrzeć się temu jakie działania są podejmowane, mogę sprawdzić, czy inspektorzy wykorzystali wszystkie mechanizmy, jakie tylko mogli, by pomóc tym pracownikom. I zrobię to - deklaruje. - Mogę zrobić tylko tyle i aż tyle - wzdycha.

(oprac. pif)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.