Dojrzali młodzi mają apetyt na życie

Czytaj dalej
Fot. Leszek Kalinowski
Leszek Kalinowski

Dojrzali młodzi mają apetyt na życie

Leszek Kalinowski

O aktywności, gettach samotności rozmawiamy z Urszulą Chudak ze Wschowy, przewodnicząca Lubuskiej Społecznej Rady Seniorów

Lubuscy seniorzy rzeczywiście chcą działać?

My wolimy o sobie raczej mówić dojrzale młodzi. Może wizualnie tego nie widać, ale ja naprawdę wewnętrznie czuję się młoda. I ciągle mi się chce działać, zmieniać świat. Podobnie jak wielu osobom w moim wieku. Właśnie mija rok, kiedy to zarząd województwa lubuskiego powołał Lubuską Społeczną Radę Seniorów. W jej skład weszli aktywni mieszkańcy województwa, szefowie różnych stowarzyszeń. Ciągle dzwonią do mnie z pytanie: Ula, to kiedy się spotykamy? My nie chcemy być żadną fasadą, ciałem, które nie będzie miało nic do powiedzenia. Chcemy działać, wpływać na realny kształt polityki województwa wobec starszych osób. Mamy wiele pomysłów...

Jednym z nich jest Sejmik Seniorów Województwa Lubuskiego?

Skoro swój sejmik ma młodzież, to dlaczego nie mieliby go mieć ludzie dojrzale młodzi? Dzięki temu, że mamy marszałka w spódnicy, a wiadomo, my - kobiety, mamy wiele empatii i determinacji, udało się taki sejmik powołać. Będzie liczył podobnie jak sejmik wojewódzki - 30 osób. Swoją pracę zainauguruje 16 października.

Jakimi sprawami będzie się zajmował?

Jest wiele spraw do załatwienia. Trzeba zrobić wszystko, by osoby przechodzące na emarytury miały miękkie lądowanie. Bo nei ma nic gorszego niż zamykanie się w gettach samotności, poczucie, że przestało się być komuś potrzebni. A my przecież mamy ogromny apetyt na życie. Dobrze, że są pieniądze na tworzenie domów dziennego pobytu. Ostatnio skorzystały z tego: Wschowa, Gorzów, Deszczno i Świebodzin. Będą kolejne konkursy, do wzięcia jest 10 mln zł. Ważnym problemem jest brak geriatrów w naszym województwie. Jest ich stanowczo za mało. Chcemy się spotkać z dziekanem Wydziału Lekarskiego na UZ, by taką specjalizację promować. Mamy w planie wydrukowanie Kart Życia i przekazanie ich Lubuszanom. Znajdą się w niej najważniejsze informacje o lekach, osobach, które należy powiadomić. Karty będą trzymane w lodówkach. Nie każdy wie, jak obsługuje się smartfona, dlatego chcemy wydawać takie książeczki z informacjami, gdzie i w jakich sprawach należy się zgłosić. Zwracamy też uwagę na brak toalet. Np. w Zielonej Górze pewna starsza pani nie mogło z niej skorzystać na poczcie. Bo nie ma takiej dla petentów. A być powinna wszędzie tam, gdzie są ludzie. Zwłaszcza dla starszych osób to poważny problem.

Dziękuję za rozmowę.

Leszek Kalinowski

Jestem dziennikarzem działu informacyjnego. W "Gazecie Lubuskiej" pracuję od 1991 roku. Najczęściej poruszam tematy związane z Zieloną Górą i oświatą (przez lata prowadziłem strony dla młodzieży "Alfowe bajerowanie" - pozdrawiam wszystkich Alfowiczów rozsianych dziś po świecie). Z wykształcenia jestem magistrem filologii polskiej. Ukończyłem też dziennikarstwo oraz logopedię, a także podyplomowe studia "Praktyczne aspekty pozyskiwania funduszy unijnych".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.