Drezdenko: plac Wileński z wielkim opóźnieniem. Miał być na lipiec 2017 r., będzie na kwiecień 2018 r. [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Fot. materiały urzędu w Drezdenku
Tomasz Rusek

Drezdenko: plac Wileński z wielkim opóźnieniem. Miał być na lipiec 2017 r., będzie na kwiecień 2018 r. [ZDJĘCIA]

Tomasz Rusek

To miała być duma miasta, a jest ból głowy. Mowa o placu Wileńskim. Urzędnicy musieli zerwać umowę z wykonawcą remontu i znaleźć nową firmę. Ta już jest, jednak potrzebuje lepszej pogody.

Dookoła wysoki płot z tablicami przypominającymi o trwającej budowie. Nawierzchnia za ogrodzeniem jednak tylko w części ułożona. Po bokach wielkie wory z kostką brukową. Widać budowlańców, jest ich kilku. Pracuje też ciężki sprzęt. Jednak ciężko powiedzieć, że praca wre. I tak dziś wygląda serce Drezdenka.

A nie ma wątpliwości: gdyby terminy zostały dotrzymane, dziś Drezdenko miałoby jeden z najładniejszych placów w regionie: z fontannami, ławkami, drzewami… Bo to miał być „plac dla ludzi, a nie dla aut” – dwa lata temu zapewniał urząd.

Pomysł projektantów szanował oczekiwania mieszkańców

Przypomnijmy: planowane były wodotryski, nowy pomnik, ścieżka historii, krzesła obrotowe oraz więcej miejsca na imprezy. Na zagospodarowanie reprezentacyjnego punktu miasta ogłoszono nawet konkurs, a wybrano projekt, który zakładał najciekawsze zagospodarowanie terenu i uwzględniał opinie i oczekiwania mieszkańców. Prace miały się zakończyć w lipcu zeszłego roku - by uświetnić obchody 700-lecia Drezdenka. Nic z tego nie wyszło.

- Pierwszy wykonawca deklarował, że zdąży zrobi wszystko w terminie, czyli na koniec lipca, jednak obserwowane przez nas postępy prac były zbyt małe. Gdy stało się jasne, że umowa nie zostanie dotrzymana, zerwaliśmy ją – mówi zastępca burmistrza Drezdenka Andrzej Kozubaj.

Nowi fachowcy to sprawdzeni wykonawcy

Jest już wybrana nowa firma. Umowę podpisano w grudniu. Wykonawcy to sprawdzeni fachowcy, którzy już dla miasta pracowali. – Nowy termin zakończenia prac to koniec kwietnia. Jednak kluczowa jest pogoda. Niektórych prac nie da się wykonać, gdy będzie mroźno, dlatego dopuszczamy niewielkie przesunięcie terminu – mówi „GL” A. Kozubaj. Tłumaczy też, że właśnie niedawne minusowe temperatury były powodem tego, że prace na placu chwilowo przyhamowały. – Wykonywane były jednak wszystkie roboty, które można w takiej sytuacji robić – dodaje.

Co ważne, poprzedni wykonawca wygrał przetarg, żądając za prace niecałe 5 mln zł. Nowy wykonawca jest o pół miliona droższy. Powodem jest wzrost cen materiałów budowlanych i robocizny. Stawki poprzedniego przetargu opierały się na cenach z 2016 r. A te poszły w ostatnim roku mocno w górę.

To obecnie zmora wielu samorządów w kraju

Problemy z wykonawcami to w ostatnich dwóch latach zmora wielu samorządów. W Gorzowie np. podobny kłopot urzędnicy mieli z przedsiębiorstwem, który remontował ul. Walczaka i Warszawską. Inwestycja spóźniła się o niemal rok, ponieważ w międzyczasie trzeba było wymienić głównego wykonawcę. Do tego dochodzą – obserwowane także w przypadku placu Wileńskiego – wzrosty kosztów. W Gorzowie było tak np. z ul. Kostrzyńską (z 54 mln zł w pierwszym, unieważnionym przetargu zrobiło się 65 mln zł w drugim, który waśnie został rozstrzygnięty).

- Mamy nadzieję, że faktycznie zrobią ten plac na wiosnę. To takie miejsce, którym naprawdę można się pochwalić przed przyjezdnymi - mówili zgodnie reporterowi mieszkańcy, których zaczepialiśmy przy pobliskim markecie.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.