Drogowcy testują cierpliwość mieszkańców Żar

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Kozakiewicz
redakcja Gazety Lubuskiej

Drogowcy testują cierpliwość mieszkańców Żar

redakcja Gazety Lubuskiej

Korki, utrudnienia, dzikie objazdy. Sezon remontowy w toku. Gdzie nerwy mieszkańców mogą ucierpieć najbardziej?

Konarskiego, Stefczyka, Spokojna, Kaszubska, Krótka. Miasto zabiera się za ulice i chodniki! Pojawi się nowa nawierzchnia, miejsca postojowe, kolejne metry kanalizacji burzowej. Będzie ładniej, wygodniej, bardziej nowocześnie. Ale to w przyszłości. Bo na razie mierzyć się musimy z korkami, rozkopami, brudem i kurzem. Mieszkańców irytuje powolne tempo prac i brak organizacji. Widać to szczególnie przy okazji inwestycji przy ul. Zgorzeleckiej. Ruch wahadłowy i brak chodników dają się we znaki tak kierowcom, jak i przechodniom. Szczególnie ci ostatni zmuszeni są do akrobatycznych wyczynów, by dotrzeć do domu.

– To, co się tu wyprawia, to jakiś horror – mówi Dariusz Jóźko, mieszkaniec sąsiedniej ul. Okrzei. – Jeździ tędy ciężki sprzęt, tiry. Kierowcy zrobili sobie dziki objazd drogą przy Spomaszu. To jedyny sposób, by uniknąć utrudnień. Nikt nie ma cierpliwości przedzierać się przez Zgorzelecką. Jak przyznaje nasz rozmówca, przez ruch uliczny żyje się tu ciężko. Hałas zaczyna się już o godzinie 4. Sąsiedztwo PKS i urzędu celnego też raczej nie pomaga.

– Nasza ulica jest w fatalnym stanie. Ciągle ją prują, coś tam dłubią. Potem byle jak łatają. Może i my w końcu doczekamy się remontu z prawdziwego zdarzenia – wzdycha pan Dariusz.

Nie lepiej przedstawia się sytuacja w przypadku powiatowej inwestycji przy ul. Moniuszki. Trwa tam remont wiaduktu nad linią kolejową do Tuplic. Co rano ustawia się tam kolejka pojazdów, która sięga do samego ronda. Od
strony miasta jest podobnie. Mieszkańcy okolicznych domów mają kłopot z wydostaniem się ze swoich posesji.

– Wolę rower, zawsze to łatwiej mierzyć się z trudnościami – mówi Lesław Woźniak, którego spotykamy przy wiadukcie. – O ile w ciągu dnia jest jeszcze znośnie, o tyle w godzinach szczytu dzieją się tu dantejskie sceny. Rzeczywiście, ruch wahadłowy kierowcom nie służy. Wielu wjeżdża na wiadukt na czerwonym. Sypią się mandaty. Policja dyscyplinuje zniecierpliwionych.

– Coś się przecież remontować musi! – przyznaje Piotr Kędzierski z ul. Krótkiej. – Ja tam z nowych miejsc postojowych jestem akurat zadowolony

redakcja Gazety Lubuskiej

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.