Duże urny sprawiły w ratuszu duży kłopot

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała
Filip Pobihuszka

Duże urny sprawiły w ratuszu duży kłopot

Filip Pobihuszka

Losy referendum w Nowym Miasteczku wciąż się ważą, tymczasem urzędnicy główkują, jak zmieścić w lokalu wyborczym nowe, przezroczyste urny...

Wciąż nie wiadomo, czy referendum w sprawie odwołania burmistrz Danuty Wojtasik odbędzie się. Zwolennicy głosowania w dalszym ciągu czekają na decyzję komisarza wyborczego, która ma zapaść „na pewno w poniedziałek”, jak zapewnił mnie w środę, 6 lipca, Stanisław Blonkowski, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Zielonej Górze.

Przypomnijmy: komisarz musi zdecydować, czy chce odwoływać się od wyroku sądu sprzed ponad miesiąca. Na początku czerwca Wojewódzki Sąd Administracyjny w całości uchylił postanowienie komisarza, który zakwestionował ok. 140 podpisów, wymaganych do przeprowadzenia głosowania.
Tymczasem w ratuszu nie czuć atmosfery oczekiwania na decyzję komisarza. Głowę pani burmistrz zaprząta bowiem inny problem. Gdy kilka dni temu weszliśmy do urzędu, naszą uwagę przykuły dwa ogromne pakunki leżące tuż za progiem. Okazuje się, że są to nowe urny wyborcze.

Andrzej Włodarczak i Danuta Wojtasik prezentują urny. Na zdjęciu te o nieco mniejszych rozmiarach.
Mariusz Kapała Andrzej Włodarczak i Danuta Wojtasik prezentują urny. Na zdjęciu te o nieco mniejszych rozmiarach.

- W tej chwili zmieniły się zasady i od 1 lipca musimy podczas wyborów czy referendów, korzystać z urn przezroczystych - wyjaśnia pani burmistrz. - Ich wymiar jest zależny od ilości wyborców i okazuje się, że mamy dwie takie urny, które nie zmieszczą się nam do lokalu. Nie przejdą przez drzwi! Mają szerokość 88 cm, a prześwit ma 80 cm - wyjaśnia. - Nie wiem, może chłopaki jakoś oknem spróbują. W każdym razie to nas w tej chwili najbardziej martwi! Ktoś nie pomyślał o tym, że nie wszystkie lokale wyborcze mają podwójne drzwi - wzdycha D. Wojtasik. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że urny są w zasadzie jednolitym kawałkiem tworzywa sztucznego, bez możliwości demontażu na części pierwsze.

A jak na inicjatywę referendalną zapatrują się sami mieszkańcy? Gmina od kilku lat podzielona jest niemal dokładnie na pół. Bardzo wyraźnie można było zaobserwować to podczas ostatnich wyborów samorządowych...

O tym i nie tylko, przeczytasz w najbliższym wydaniu „Tygodnika Nowej Soli”.

Filip Pobihuszka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.