Natalia Dyjas-Szatkowska

Działkowcy: czy zostaniemy bez dojazdu do naszych ogródków?

Obecnie trwają prace przy drodze, która ma połączyć trasę S3 z osiedlem Pomorskim Fot. Mariusz Kapała Obecnie trwają prace przy drodze, która ma połączyć trasę S3 z osiedlem Pomorskim
Natalia Dyjas-Szatkowska

Do naszej redakcji zgłosili się z prośbą o interwencję działkowcy, którzy posiadają ogródki w okolicy os. Pomorskiego. Obawiają się, że po zakończeniu budowy łącznika, zostaną oni pozbawieni dojazdu do swoich działek.

Wracamy do sprawy łącznika między os. Pomorskim a trasą S 3. Wszystko wskazuje na to, że na przełomie maja i czerwca zostanie on oddany do użytku. Warto przypomnieć, że to wspólna inwestycja Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz miasta Zielona Góra. Okazuje się jednak, że niektórych nie cieszy bliskie zakończenie w tym miejscu prac.

CZYTAJ DALEJ:

  • Co dalej z dostępem do ogródków działkowych w Zielonej Górze? 
Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Natalia Dyjas-Szatkowska

Dzień dobry! Nazywam się Natalia Dyjas-Szatkowska i jestem rodowitą zielonogórzanką. Pracuję w "Gazecie Lubuskiej" od 2016 roku. I choć z wykształcenia jestem filologiem polskim i teatrologiem, to swoją pracę zawodową związałam właśnie z mediami. 


W obszarze moich działań znajdują się: 



  • problemy i sprawy Zielonej Góry,

  • kwestie, które poruszają mieszkańców powiatu zielonogórskiego.


Ważne są dla mnie codzienne problemy mieszkańcówsprawy społeczne i kulturalne naszego regionu. Nie jest mi obojętny los zwierzaków i często piszę o nich na naszych łamach. Lubię spotkania z ludźmi i to właśnie nasi Czytelnicy są dla mnie wielką inspiracją. To oni podpowiadają, czym warto się zająć, co ich boli, denerwuje, ale i cieszy. 


Zawsze lubiłam rozmawiać z ludźmi. Jako osoba, która pracowała z nimi podczas organizacji różnych wydarzeń kulturalnych i festiwali, zrozumiałam, że to właśnie człowiek i jego historia są dla mnie najważniejsze. To więc chyba nie przypadek, że zaczęłam pracę w dziennikarstwie... 


W wolnych chwilach (jeśli jakaś się znajdzie... :)) nałogowo pochłaniam książki (kryminałom mówię nie, ale mocno kibicuję nowej, polskiej prozie) i z aparatem poznaję nasze piękne województwo lubuskie. Chętnie dzielę się urodą regionu na łamach "Gazety Lubuskiej" i portalu "Nasze Miasto". Nie boję się też pokazywać, co jeszcze mogłoby się tutaj zmienić. I to właśnie przynosi mi największą satysfakcję w pracy. Gdy uda się choć trochę ulepszyć otaczającą nas rzeczywistość. 


Czy w Twojej okolicy dzieje się coś ważnego? Masz sprawę, która Twoim zdaniem powinna zostać opisana w naszej gazecie? A może masz jakiś kłopot, który należy rozwiązać? Śmiało! Skontaktuj się ze mną, postaram się zająć danym tematem.


Kontakt do mnie: natalia.dyjas@polskapress.pl


Telefon: 68 324 88 44 lub: 510 026 978.

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Roman M

O jakim "ostatecznym stanowisku stron " mówi ten urzędnik . Pan dyrektor o koncepcji budowy łącznika wie od 2008 oku , a od trzech lat zna jego przebieg i realizację inwestycji . Co on kręci przecież 5 m obok budują w pośpiechu wjazd na zaplecze BRICOMARCHE gdzie dzień i noc wjeżdżają samochody ciężarowe z przyczepami i TIR-y. Przecież od 2 lat w ZO PZD leży jego zapewnienie że wszystko będzie OK - działkowcy w żadnym momencie nie zostaną pozbawieni dojazdu do działek ! Skandal !

ogórek

Dla karetki, straży pożarnej najbliżej jest przez Wyspiańskiego. Tylko to miejska droga i dlatego wygląda jak tor do rajdu terenowego.
O dojeździe od Pomorskiego pisałam na forum GL. Ale nie spotkało się to z aprobatom działkowców.
Jeszcze raz przypomnę dojazd do działek można poprowadzić od budowanego aktualnie zjazdu z łącznika dalej przed opuszczoną bazą firmy PBO do torów kolejowych, pod wiaduktem i z powrotem do istniejącej drogi między działkami.
Jeden dzień pracy spychacza i i kilka wywrotek mielonego gruzu i po problemie.
Tylko trzeba dogadać się z kolejarzami i leśnikami.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.