Sylwia Arlak

Dzieciaki wysadzają się w powietrze na rozkaz IS

Sylwia Arlak

Przechodzą pranie mózgu, specjalistyczne szkolenie, dostają obietnicę dostatniego życia po śmierci. To dzieci wykorzystywane przez IS do ataków.

Nowy szatański wynalazek terrorystów już działa, sprawdził się niedawno w Turcji i o mało co w Iraku. Naiwni i posłuszni chłopcy spełniają wszystkie żądania dżihadystów Państwa Islamskiego. I giną dla nich w samobójczych atakach.

Tej tragedii udało się na szczęście uniknąć. W Kirkuku na północy Iraku kurdyjskie wojsko udaremniło zamach terrorystyczny, który miał wykonać 12-latek. Chłopiec miał się wysadzić w powietrze przed miejscowym meczetem. Służby zatrzymały go na środku ulicy, zdjęły z niego ładunek wybuchowy i aresztowały.
Mieszkańcy tureckiego miasta Gaziantep nie mieli tyle szczęścia. Kilkunastoletni chłopiec zabił co najmniej 54 osoby po zdetonowaniu bomby w pobliżu miejsca, gdzie odbywało się wesele.

IS nie od dziś wykorzystuje dzieci do swoich nikczemnych celów. Służyły mu w celach propagandowych - na filmach dżihadystów mogliśmy zobaczyć, jak chłopcy wykonują egzekucje - ale dopiero teraz stały się w rękach terrorystów bronią do zabijania cywilów. Mają do dyspozycji całą armię dzieci żołnierzy „skradzionych” tysiącom rodzin.

Zgodnie z raportem ONZ już ośmiolatki poprzez „niezliczone praktyki szkoleniowe” zapoznają się z ideologią grupy terrorystycznej. - Według naszych informacji w szeregach ISIS są też dzieci upośledzone umysłowo. One również były już wykorzystywane przy samobójczych zamachach. Najprawdopodobniej większość z nich nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, co im zlecono i czego się od nich oczekuje - przyznała w 2015 r. Renate Winter, ekspert z ONZ-owskiego Komitetu Praw Dziecka.

Terroryści robią, co mogą, by pozyskać młodocianych do terrorystycznej roboty. Grożą im, zastraszają i poddają bezlitosnemu treningowi wytrzymałościowemu. Zmuszają ich do oglądania przerażających scen, gdy na przykład bojownicy IS strzelają do tych rekrutów, którzy rezygnują z udziału w ćwiczeniach. Są tak naprawdę towarem, wojennym mięsem. Jak podają członkowie ONZ, dżihadyści nalepiają dzieciom metki z ceną, by - kiedy przestaną być użyteczne - sprzedać je jako niewolników.

Autor: Sylwia Arlak

Sylwia Arlak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.