Tomasz Czyżniewski

Dziś mija 49 rocznica tzw. Wydarzeń Zielonogórskich

Dziś mija 49 rocznica tzw. Wydarzeń Zielonogórskich Fot. Ze Zbiorów Instytutu Pamięci Narodowej
Tomasz Czyżniewski

30 maja 1960 r. ok. 5 tys. ludzi, przez cały dzień walczyło z milicją w obronie Domu Katolickiego. To były jedne z największych zamieszek ulicznych w powojennej Polsce na tle religijnym.

Wierni nie chcieli oddać budynku, w którym obecnie mieści się Filharmonia Zielonogórska. Dlaczego?

Dom ewangelicki

Cofnijmy się o 100 lat. Na początku XX wieku plac nie jest tak gęsto zabudowany. W 1902 r. gmina ewangelicka kupuje dom i zabudowania gospodarcze należące do Eduarda Burchardta. Już wcześniej, na działce obok funkcjonuje schronisko i przytułek prowadzone przez parafię. Jednak stare domy nie zaspakajają potrzeb wiernych. Zapadła decyzja o budowie nowego domu ewangelickiego - dzisiejszej filharmonii.

Projekt wykonany przez zielonogórskiego architekta Augusta Hammerlinga został zatwierdzony 31 marca 1909 r. I się zaczęło! Budowa ruszyła w błyskawicznym tempie. 12 grudnia 1909 r. kominiarz Ferdynand Haasler wystawił zaświadczenie, że budynek spełnia warunki pożarowe. Od tego momentu dom służył parafianom przez kilkadziesiąt lat.

Polska epoka

Dziś mija 49 rocznica tzw. Wydarzeń Zielonogórskich
Ze Zbiorów Instytutu Pamięci Narodowej

W 1960 r. pl. Powstańców Wielkopolskich był bardzo ruchliwym miejscem. Tuż obok znajdował się dworzec autobusowy PKS (dziś sklep Meteor). Na wprost niego mieściła się komenda miejska MO przy ul Kasprowicza (dziś biura parafialne). Na jakiej powierzchni toczyły się walki, widać najlepiej na szkicu terenu zajść sporządzonym przez milicję tydzień po zajściach. Jak odnotowali funkcjonariusze, cały teren był pod działaniem gazu łzawiącego.

Kiedy w październiku 1945 r. parafię św. Jadwigi przejął pierwszy polski proboszcz Kazimierz Michalski, w mieście było sporo mienia należącego niegdyś do ewangelików.

Ksiądz Michalski po kolei przejmował opuszczone świątynie i zabudowania kościelne. Na podstawie decyzji wojewody z grudnia 1945 r. zagospodarował również Dom Katolicki, który zamienił w centrum życia parafialnego. Tutaj nie tylko nauczał religii, ale również organizował życie kulturalne: przedstawienia i koncerty. To nie mogło się podobać komunistom. Dlatego postanowili odebrać budynek.

Korzystali z nieuregulowanego statusu prawnego majątku kościelnego na Ziemiach Odzyskanych. Decyzję wojewody z 1945 r. uznawano za tymczasową i w zasadzie nieobowiązującą. I w całej Polsce władze zaczęły odbierać kościołowi budynki lub naliczać czynsze jak za dzierżawę lokali użytkowych. Zielona Góra nie stanowiła tutaj wyjątku. Władze postanowiły odebrać budynek i nie przejmowano się petycjami składanymi przez parafian.

Eksmisja

Decyzja o eksmisji zapadła w Warszawie. W środę 3 kwietnia 1960 r. minister Jerzy Sztachelski zatwierdził ją, odręcznie pisząc polecenie "należy realizować". Miejscowe władze miały tylko określić odpowiedni termin. Wybrały sobotę, 28 maja. W ostatniej chwili czynność przesunięto o dwa dni. W niedzielę, 29 maja, podczas mszy, proboszcz Kazimierz Michalski poinformował wiernych o planach władz.

Kobiety się nie rozstąpiły. Wtedy dowódca chciał je rozsunąć i przewrócił ciężarną. Kiedy jeszcze sięgnął po pałkę wśród obserwatorów akcji rozległ się pomruk złości

Następnego dnia o 9.00 przed Domem Katolickim zbiera się kilkanaście kobiet. Parafianie udają się do ratusza z prośbą o wycofanie się z eksmisji. Niespełna godzinę później pojawiają się pracownicy Miejskiej Rady Narodowej. Nic nie zapowiadało gwałtownych zamieszek. Wejście do budynku blokowały jedynie kobiety, które nie chciały się rozejść.

- Stałem kilkanaście metrów obok, na górce przed kościołem - wspomina Zdzisław Matelski, skazany na rok więzienia za udział w zajściach. - Po chwili pojawiło się kilku milicjantów, którzy przyszli z pobliskiej komendy przy ul. Kasprowicza. I nawoływali przez tubę: "Proszę się rozejść". Kobiety się nie rozstąpiły. Wtedy dowódca chciał je rozsunąć i przewrócił ciężarną. Kiedy jeszcze sięgnął po pałkę wśród obserwatorów akcji rozległ się pomruk złości. Przyjechał właśnie autobus PKS i na placu przybywało ludzi.

Milicjanci się wycofali, by po kilkunastu minutach powrócić w większej grupie. Zaczęła się szarpanina. Wtedy ruszyli się mężczyźni.
O 11.30 - na placu jest już ok. 2.000 osób. Milicja, po raz pierwszy używa granatów z gazem łzawiącym, kilka wrzucają do kościoła. Tłum odpowiada kamieniami i brukiem wyrywanym z ulic. Do Zielonej Góry ściągane są posiłki z Gorzowa i Poznania.

Rozpoczynają się wielogodzinne walki. Pojawiają się ciężko ranni. Demonstranci oblegają komisariat przy ul. Kasprowicza, w którym ukryli się milicjanci. Budynek jest obrzucany kamieniami, a stojące przed nimi dwie ciężarówki Gaz-51 spalono.

Walki przenoszą się na sąsiednie ulice: Żeromskiego, Mariacką i Kupiecką. Ok. 16.00 w rejon ul. Kasprowicza przybywają oddziały ZOMO z Poznania, które odblokowują komisariat. Dochodzi do ciężkich walk. 50 milicjantów zostaje w nich poturbowanych. Pół godziny później ZOMO definitywnie przepędza demonstrantów z pl. Powstańców Wielkopolskich. Walki trwały do wieczora.

Pod zarzutem udziału w zajściach chuligańskich zatrzymano 333 osoby. W sumie skazano 182 demonstrantów.

Zamiana budynków

Władze zabrały kościołowi budynek. Do sprawy powrócono po 1989 r., kiedy to parafia wystąpiła o zwrot swojego mienia. Chodziło o to, że w 1971 r. uregulowano przechodzenie majątku poniemieckiego na własność kościoła. Eksmisja z 1960 r. uniemożliwiła jednak uwłaszczenie. Dlatego 4 sierpnia 1992 r. władze Zielonej Góry w zamian za budynek filharmonii oddały kościołowi były ośrodek KW PZPR na Wzgórzach Piastowskich. Dziś mieszka w nim biskup.

Milicja walczy z kościołem

Około godz. 14 , w biurach Instytutu Prymasowskiego w klasztorze jasnogórskim rozpoczyna się rewizja połączona z rekwirowaniem wydawnictw kościelnych i sprzętu poligraficznego. Kiedy zaczęto zabierać książki z kiosku znajdującego się na dziedzińcu, zaprotestowali pielgrzymi. Interweniowało ZOMO, którego funkcjonariusze oprócz wiernych pobili również księży i zakonników. Wszczęto śledztwo przeciwko trzem osobom, w tym przeorowi zakonu Paulinów.

Na początku roku szkolnego 1958/59 władze rozpoczęły tzw. dekrucyfikację, czyli usuwanie krzyży ze szkół. W Trzebini, Ładnej, Słopnicach i Bielice ZOMO rozproszyły kilkusetosobowe zgromadzenia protestujących rodziców. W sumie ukarano 1.200 osób.

Kiedy trzech przedstawicieli rodziców, protestujących przeciwko likwidacji lekcji religii w szkołach, zostało aresztowanych około tysiąca osób zniszczyło posterunek milicji. Zostali rozproszeni przez ZOMO.

Pensjonariusze sanatorium okupują kaplicę szpitalną, którą władze chcą zlikwidować. Milicja przy pomocy pałek i gazu łzawiącego usuwa ich z pomieszczenia. Chorzy rzucali w funkcjonariuszy doniczkami i talerzami. W sanatorium odbyła się głodówka protestacyjna.

Od lat władze nie godzą się na postawienie w mieście kościoła. Milicja niszczy prowizoryczną kapliczkę ustawioną wokół brzozowego krzyża. Około tysiąca osób gromadzi się pod komisariatem żądając oddania zarekwirowanych sprzętów liturgicznych. Demonstranci zajmują pobliski budynek Prezydium MRN i przypuszczają szturm na komisariat. Dochodzi do walk ulicznych ze sprowadzonymi z Lublina zomowcami. Zatrzymano 61 osób. Zapadły wyroki do trzech lat więzienia.
Zgodę na budowę pierwszej świątyni w Kraśniku wydano w 1977 r.

Po cofnięciu zgody na budowę kościoła w Nowej Hucie, władze postanawiają usunąć krzyż, który stał na placu budowy świątyni. Ok. godz. 8 rano grupa robotników zaczyna wykopywać krzyż. Przechodnie atakują ich kamieniami i przepędzają. Trzy godziny później docierają dodatkowe plutony milicji. Do najcięższych walk dochodzi wieczorem i w nocy. Użyto pałek, gazów łzawiących i armatek wodnych. W zamowców rzucano kamieniami, cegłami, doniczkami i butelkami z wodą. Ogółem do walk skierowano 500 milicjantów mundurowych i 200 w cywilu. Na następny dzień w Nowej Hucie operowało 1.700 funkcjonariuszy. Zatrzymano 493 osoby. Dopiero w maju 1967 r. władze ponownie zgodziły się na budowę kościoła.

Władze usuwają krzyż postawiony przez franciszkanów z okazji Bożego Ciała. ZOMO musiało rozpędzić tłum około tysiąca wiernych. Aresztowano 22 osoby.

Urzędnicy w asyście milicjantów likwidują Niższe Seminarium Duchowne przy zakonie OO Redemptorystów. Z rozpędu opieczętowują część klasztoru. Wierni obawiając się, że klasztor zostanie zamknięty wynoszą drzwi wejściowe do lasu. Tłum liczący ok. 1.500 osób modli się przed świątynią. Wieczorem zaatakowany przez ZOMO, zostaje rozproszony. Rannych zostało 25 milicjantów.

Na podstawie książki "Walki uliczne w PRL" Antoni Dudek i Tomasz Marszałkowski

Dziś mija 49 rocznica tzw. Wydarzeń Zielonogórskich
Ze Zbiorów Instytutu Pamięci Narodowej W 1960 r. pl. Powstańców Wielkopolskich był bardzo ruchliwym miejscem. Tuż obok znajdował się dworzec autobusowy PKS (dziś sklep Meteor). Na wprost niego mieściła się komenda miejska MO przy ul Kasprowicza (dziś biura parafialne). Na jakiej powierzchni toczyły się walki, widać najlepiej na szkicu terenu zajść sporządzonym przez milicję tydzień po zajściach. Jak odnotowali funkcjonariusze, cały teren był pod działaniem gazu łzawiącego.

Tomasz Czyżniewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.