Dziurawe prawo uderza w Pacjenta

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Kozakiewicz
Grzegorz Kozakiewicz

Dziurawe prawo uderza w Pacjenta

Grzegorz Kozakiewicz

Sprawa ma swój początek jeszcze w grudniu ubiegłego roku. To wówczas mieszkanka Długiego pod Szprotawą, 79 - letnia Franciszka Połowczuk, trafia do miejscowego szpitala z udarem mózgu.

Wypis następuje już w styczniu. Czytamy na nim, że pacjentka ma cukrzycę, miażdżycę, zespół otępienny i paraliż, będący następstwem udaru. „Wymaga opieki rodziny” - odnotował lekarz. Tyle, że pani Franciszka żadnej bliskiej rodziny nie ma.
- Ambulans przywiózł ją do domu w asyście pracowników MOPS. Rzucili na łóżko, postali piętnaście minut i odjechali - relacjonuje pani Łucja, siostrzenica mieszkająca w Zielonej Górze. - Błagaliśmy lekarza, żeby jej nie wypisywać, żeby zatrzymać choć trochę w szpitalu, zorganizować jakiś zakład opiekuńczy. Był głuchy na nasze prośby. Wyprosił nas z gabinetu, jak gówniarzy!

Posesja pani Franciszki to obraz nędzy i rozpaczy. Stary poniemiecki domek otaczają zrujnowane zabudowania gospodarcze. Nie ma kanalizacji, porządnego ogrzewania. Jak mówi pani Łucja, niełatwo było pomagać krewnej. Samotna, uparta, miała swój świat. Nie dbała o siebie, chodziła brudna. Czasem ktoś z rodziny do niej zajrzał, oprał, ostrzygł. W końcu złożono wniosek o umieszczenie jej w domu pomocy społecznej. Rozpatrzono go pozytywnie. Pani Franciszka czeka w kolejce.

- Prawdę mówiąc o dramatycznej sytuacji ciotki zawiadomiły nas sąsiadki. W domu było nienapalone, ciotka spadła z łóżka, leżała na podłodze. Zamarzłaby! -opowiada pani Łucja.

Po interwencji udało się uzyskać pomoc sołtysa. Pojawiła się pielęgniarka środowiskowa, łóżko dla obłożnie chorych. Ognia pod kuchnią pani Franciszki pilnuje mężczyzna zobowiązany do prac społecznie użytecznych. Mimo to, według krewnej, wsparcie to jest dalece niewystarczące.

- To przecież raptem dwie godziny dziennie - oburza się pani Łucja. - A ten pan Mieciu jest niesolidny. Nie możemy przecież wymagać, żeby nad ciotką czuwały ciągle obce osoby!

Tadeusz Pozaroszczyk, szef szprotawskiego OPS - u, przyznaje, że prawo jest dziurawe. Z jednej strony szpital ma pełne prawo wypisać pacjenta, który nie wymaga już leczenia szpitalnego, z drugiej zmieniające się przepisy zakładają, że w Domach Pomocy Społecznej miejsce znajdzie się dla każdego. Wrześniowa nowelizacja ustawy o pomocy społecznej zakazała wręcz placówkom pozarządowym przyjmować podopiecznych niezdolnych do samoobsługi.

- Noclegownie, czy innego rodzaju schroniska nie chcą nawet takich osób. Szpitale mając z kolei takich pacjentów robią co mogą, by się ich pozbyć. Całkiem niedawno lecznica z Poznania zwróciła się do nas z żądaniem ustalenia warunków w miejscu ostatniego meldunku bezdomnego pacjenta. Wpakowali go w ambulans i przywieźli. Rodzina odmówiła przyjęcia, gdyż mężczyzna był w przeszłości sprawcą przemocy domowej. Karetka wróciła do Poznania, a rachunek za kurs przedstawiono nam.

- Jest sposób, by ominąć kolejkę w DPS - wyjaśniaKrystian Lesicki z domu pomocy w Lubsku. - Wystarczy, że OPS przestawi wniosek poparty stanowiskiem Centrum Pomocy Rodzinie.

Grzegorz Kozakiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.