Egzotyka nie musi być wcale bajońsko droga

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski

Egzotyka nie musi być wcale bajońsko droga

Dariusz Chajewski

Egzotyka, lato w zimie, ciało strzaskane na heban i kąpiele w oceanie... „Ale to nie są tanie rzeczy...” - słyszymy zazwyczaj. Rzeczywiście, patrząc nawet na styczniowe czy lutowe propozycje biur podróży bez 2,5 tys. zł w kieszeni nie ma co marzyć o egzotycznym tygodniu. Tymczasem my proponujemy dwa. I to taniej!

Gomera jest zazwyczaj celem jednodniowych wycieczek z pobliskiej Teneryfy. Warto poznać ją lepiej. Jak tam dotrzeć? Najłatwiej promem z Teneryfy, z portu Los Cristianos. To raptem 20 minut autobusem od lotniska. Na początek polowanie na tanie loty. My postawiliśmy na Ryanaira. Teneryfę ta linia obsługuje z Wrocławia (także z Katowic i Krakowa), ale ceny są wysokie, w okolicy 1 tys. zł w dwie strony z bagażem podręcznym. Dla nas korzystniejszy jest Berlin. My lecieliśmy za nieco ponad 50 euro.

Trudno zdążyć na prom. Zatem nocleg w Los Cristianos (skromny pensjonat, tuż obok portu, na jedną noc... koszt
20-25 euro za dwójkę). Prom to wydatek - w dwie strony - 50 euro. Fred Olsen jest szybszy, ale droższy. Wybraliśmy linię Naviera Armas.

Polecamy podczas wędrówek w wiejskich knajpkach zupy. Pycha!

Stolica Gomery, czyli San Sebastian, rzeczywiście zachowała sporo klimatu kanaryjskiego miasta. Tutaj „stolica” oznacza jakieś 8 tys. mieszkańców, cała wyspa liczy ich 20 tys. My wybraliśmy Valle Gran Rey (tak naprawdę to cztery maluteńkie miejscowości). Bilet autobusowy 5 euro i pokonuje się całą wyspę. To już jest przeżycie - widoki odlotowe (dworzec autobusowy tuż przy promie). Dlaczego ta miejscowość? Najwięcej słońca, najłatwiej o miejsca noclegowe, dobry punkt wypadowy.

Wynik poszukiwań noclegu - znaleźliśmy pokój w apartamencie (trzy pokoje, wspólna łazienka, toaleta, kuchnia) za 18 euro, ale standard umiarkowany. W końcu za 25 euro na dzień wynajęliśmy apartament (dwie sypialnie, pokój dzienny łączony z kuchnią, łazienka). Kilka kroków od oceanu. Ale już za 40 euro można znaleźć bardzo, bardzo przyzwoite apartamenty z tarasem wychodzącym na ocean. Ceny w sklepach? Jak w Polsce. Gastronomia? Pizza, jak w Polsce. Polecamy podczas wędrówek w wiejskich knajpkach zupy. Pycha!

Plaże ciemne, wulkaniczne. W styczniu było 24-26 stopni, temperatura oceanu taka do kąpieli. Jednak największym atutem wyspy są świetnie przygotowane trasy dla wędrowców zapewniające rewelacyjne widoki. To one, wraz z magicznym lasem laurowym, gwarantują, że urlop nie będzie zmarnowany.

Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.