Eliza Gniewek-Juszczak

Godne miejsce ostatniego pożegnania w Otyniu

dom pogrzebowy Fot. E. Gniewek-Juszczak - Dom przedpogrzebowy w Otyniu jest gotowy do użytku, wnętrza są umeblowane - zapewnia kierownik budowy
Eliza Gniewek-Juszczak

Bliscy zmarłych chowanych w Otyniu nie będą musieli dojeżdżać na pogrzeb z kaplicy w Nowej Soli, ani iść przez wieś w kondukcie

Koszt postawienia budynku wyniósł ok. pół mln zł. Za dwie trzecie inwestycji zapłaciła Nowa Sól, resztę dołożyła gmina Otyń. Obiekt był długo wyczekiwany. Jednak wcześniej brakowało pieniędzy na jego budowę. - Na zebraniu wiejskim mieszkańcy zgłosili potrzebę wybudowania takiej kaplicy. Nie było łatwo ten pomysł zrealizować - wspomina Agnieszka Skrocka, sołtys Otynia. - Na tego typu inwestycje nie można starać się o dofinansowanie. Gmina musiałaby sama dźwignąć temat. Dzięki współpracy władz naszej gminy i Nowej Soli zawarte zostało porozumienie o podziale kosztów. Bardzo cieszymy się z tej inwestycji - podkreśla sołtys Skrocka. Zabezpieczono miejsce pochówku nowosolan na ok. 20 lat.

Miejsce, w którym wcześniej była sporej wielkości skarpa, w sam raz nadawało się do budowy domu przedpogrzebowego. Tym bardziej, że znajduje się w środku cmentarza, pomiędzy częścią należącego do Otynia, a tą nowosolską.

Dzięki budowie kaplicy bliscy zmarłych, którzy będą chowani w Otyniu, nie będą musieli korzystać z kaplicy w Nowej Soli i przemieszczać się na drugą część pogrzebu. Na inwestycji skorzystają także mieszkańcy Otynia, którzy nie będą musieli iść w kondukcie żałobnym z kościoła na cmentarz. - Kiedy ludzie szli ulicami Otynia trzeba było zabezpieczać całą trasę, to nie było dobre rozwiązanie. Teraz cała ceremonia będzie odbywała się na miejscu. Z domu przedpogrzebowego bliscy osoby zmarłej ruszą w kierunku grobu, aby tam uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu - wyjaśnia sołtys Otynia

Budowa kaplicy trwała kilka miesięcy. Feliks Dziedowicz, kierownik budowy, którego spotkaliśmy w dniu odbioru inwestycji zapewnił, że inwestycja przebiegła zgodnie z planem. Sprzęt i meble są już we wnętrzu.

Eliza Gniewek-Juszczak

Opisuję to, co dzieje się w powiecie nowosolskim, ale także to, co dotyczy mieszkańców całego województwa lubuskiego. Ciekawią mnie przepychanki polityczne, przemiany gospodarcze w regionie i emocjonują ludzkie sprawy. Piszę o religii, ale też tym, co się buduje. Lubię odkrywać ciekawostki Nowej Soli, Kożuchowa, Otynia, Bytomia Odrzańskiego i Nowego Miasteczka oraz wielu innych miejscowości. Publikuję artykuły w Gazecie Lubuskiej oraz na portalach www.gazetalubuska.pl i www.nowasol.naszemiasto.pl.
Chętnie napiszę o Twojej sprawie, wydarzeniu, które organizujesz lub sukcesie, którym chcesz się pochwalić.
Skończyłam filologię polską w Zielonej Górze i dziennikarstwo w Poznaniu. W Gazecie Lubuskiej pracuję od 2016 r.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.