Gorzów: nie śmiecimy "komuś". Śmiecimy sami sobie

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Rusek
Tomasz Rusek

Gorzów: nie śmiecimy "komuś". Śmiecimy sami sobie

Tomasz Rusek

Wstyd i złość. To czułem, gdy w weekend wybrałem się na spacer z Gorzowa do Kłodawy. Żadne akcje, mandaty czy wspólne sprzątania nie zmienią nic, jeśli nie zmieni się nasze myślenie, że wywalając odpady w lesie, śmiecimy „komuś”. Śmiecimy - do cholery - sobie.

Mieszkam na Górczynie. Spacerem, biegiem lub rowerem często pokonuje trasę od ul. Szarych Szeregów, wzdłuż działek aż do Kłodawy. Potem okrążam jezioro i wracam tą samą drogą. Śmieci były tu zawsze. Ale w trakcie sezonu lub po. Nigdy - aż tyle - przed wakacjami czy na wiosnę! Jest dopiero połowa kwietnia, a odpadów tyle, jak w sierpniu lub wrześniu. Zaczynają się już w okolicy skrzyżowania ul. Szarych Szeregów z Dekerta.

W niedzielę widziałem, jak wyhamował tu opel, a pasażer przez okno wywalił między krzaki wór. I odjechał.

Nie zdążyłem wyciągnąć aparatu. Dlatego postanowiłem, że udokumentuję cały spacer. Jednak z każdym kolejnym zdjęciem rosła we mnie złość. Nie spodziewałem się, że śmietnisk będzie tak dużo!Śmieci wzdłuż ul. Srebrnej to ewidentnie podrzuty. Tak nazywam odpady z domów i firm, których nie chce się nikomu wywozić na wysypisko. Jest wśród nich gruz, cała torba plastikowych części samochodowych, stare opony. Trafiłem też na kłębowisko majtek i podartych papierów, w których walały się zepsute kasety wideo oraz grubaśny segregator zapisany słowami po niemiecku (bez adresu czy innych wskazówek, kto mógł to wyrzucić - dokładnie przejrzałem).

Inaczej jest w okolicy jeziora. Tam śmieci to zdecydowanie ślady „bytności” wędkarzy, spacerowiczów i imprezowiczów. Już kilkaset metrów przed jeziorem walały się butelki po piwie i inne pozostałości po zabawie. Ale najwięcej było ich przy urokliwych, dzikich plażach. Chusteczki, opakowania po chipsach, papiery, reklamówki, butelki i puszki. To niemal stały zestaw „pamiątek”, jakie ludzie zostawili po sobie przy jeziorze. Z kolei w wodzie przy plaży pływały: butelka, kubek po kawie i kilkanaście chusteczek nawilżanych, które nie są z papieru i nie rozpuszczą się jak zwykłe, higieniczne.

Zastanawiam się, czy ci, którzy to wszystko zostawili, rozumieją, że gdy wrócą nad jezioro, siądą między śmieciami, które wcześniej zostawili? Czy dociera do nich, że śmiecą sami sobie? Chyba nie, bo przecież inaczej by nie śmiecili, prawda?

A wystarczy stosować się do zasady: co zabieram w plener, biorę ze sobą, gdy z pleneru wracam. Bo jak to możliwe, że ktoś miał siłę tachać nad jezioro pełne butelki piwa, a nie dał rady zabrać pustych?

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.