Hasła: Gorzów Przystań nigdy bym nie zmienił

Czytaj dalej
Fot. Fot. mat. prywatne
Sebastian Pieńkowski

Hasła: Gorzów Przystań nigdy bym nie zmienił

Sebastian Pieńkowski

- Nie zmieniłbym marki miasta - pisze w naszym cyklu Sebastian Pieńkowski. Znanych gorzowian pytamy, jak by rządzili miastem

Gdybym był prezydentem Gorzowa Wielkopolskiego, spełniałbym swoje obietnice wyborcze. Byłbym człowiekiem czynu, którego miarą jest skuteczność działania, a nie udawanie, że czegoś nie można zrobić, bo brakuje pieniędzy, nie ma zaplecza kadrowego czy narusza się czyjeś interesy ekonomiczne. W przeciwieństwie do naszych konkurentów politycznych, ja i formacja, którą reprezentuję udowodniliśmy, że przez półtora roku rządów Prawa i Sprawiedliwości w Polsce bardzo poważnie podchodzimy do swoich obietnic wyborczych i … wdrażamy je w życie.

Co bym zrobił, gdybym był prezydentem

Najważniejsze to połączyć pomysły gospodarcze z realizacją potrzeb społecznych mieszkańców Gorzowa. Te dwa główne cele, ich synergia i skuteczna realizacja pozwoliłaby na rozpoczęcie procesu uczynienia z naszego miasta miejsca, gdzie każdy chętnie by mieszkał, spełniałby się zawodowo i prywatnie.
W ciągu 4 lat m.in. obniżyłabym istotnie podatki lokalne, co w połączeniu z przygotowaniem terenów inwestycyjnych skutecznie pozwoliłoby mi ściągnąć do Gorzowa inwestorów oraz rzesze nowych mieszkańców, którzy wzmocniłby cywilizacyjnie i finansowo nasze miasto.

Stworzyłbym strategię współpracy ze spółdzielniami i wspólnotami mieszkaniowymi, które mogłyby liczyć na konkretną pomoc finansową, głównie w ramach poprawy infrastruktury osiedlowej: dróg, chodników i placów zabaw.
Wybudowałbym w ciągu kadencji co najmniej 500 mieszkań komunalnych – dużą cześć w ramach programu Mieszkanie + dla najbardziej potrzebujących i przy okazji rozpoczął rozwiązywać problem odbudowy zabytkowej substancji mieszkaniowej w Gorzowie.

Przywróciłbym handel wszędzie, gdzie to możliwe - i po analizie - stworzył nowe miejsca, gdzie - z jednej strony - mali przedsiębiorcy mogliby zarabiać na swoje rodziny, a z drugiej - mieszkańcy Gorzowa mieliby większy wybór nie tylko z sieci zagranicznych dyskontów, ale lokalnych i polskich przedsiębiorców.
Wzmocniłbym lokalne uczelnie, by coraz szybciej osiągały wysoki stopień kształcenia, wspomagały rozwój naszego miasta i regionu, gdzie większość dobrze wykształconych absolwentów zostaje w mieście i pracuje w lokalnie osadzonym, technologicznie zaawansowanym przemyśle. Do tego stworzyłbym zaplecze dla rodziców i ich pociech budując żłobki i przedszkola.
Kontynuowałbym rozwój naszych sztandarowych projektów: Kartę Dużej Rodziny i Kartę Seniora. Wprowadził przywileje dla gorzowskich podatników.

Co musiałbym zrobić jako prezydent

Na pewno musiałbym realizować Wieloletni Plan Inwestycyjny, ponieważ - bez względu na opcje polityczną - każdy prezydent powinien to robić dla dobra miasta. Oczywiście robiłbym to sprawniej i w terminach z dużo lepszym nadzorem nad inwestycjami.
Musiałbym znaleźć pieniądze dla seniorów, których w naszym mieście jest coraz więcej i w jakieś części pomagałbym im zaspokoić ich potrzeby zdrowotne, np. opiekę w domu czy większy dostęp do rehabilitacji.
Poza tym musiałbym zwiększyć skuteczność pozyskiwania środków zewnętrznych niezbędnych do realizacji wyżej wymienionych pomysłów. Wiem, że są tu pewne rezerwy, które obecnie nie są wykorzystywane.

Czego nigdy bym nie zrobił

Nigdy bym nie przedstawiał pomysłów, których bym nie był w stanie zrealizować. Obiecywać tylko tyle, ile w rzeczywistości można wykonać. Nigdy bym nie pozwolił na budowę Kostrzyńskiej jednopasmowej w każdym kierunku. Nie pozwoliłbym na budowanie marketów oraz wielkich centrów handlowych typu Nowa Park w środku miasta oraz nie dopuścił do upadku rodzimego, lokalnego handlu. Nigdy bym nie traktował po macoszemu rozwoju turystycznego miasta
i wykorzystał nasze gorzowskie walory oraz otoczenie do budowy marki turystycznej Gorzowa mocno uwzględniając przy tym potrzeby rowerzystów i osób amatorsko uprawiających sport.

Nie zmieniłbym marki miasta w sensie hasła – Gorzów Przystań, które jest strzałem w dziesiątkę, kojarzy się z bezpieczeństwem, rzeką i wspólnotą ludzi, którzy żyją razem dla siebie, a nie przeciwko sobie.

Sebastian Pieńkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.