Hejnał wrócił do miasta

Czytaj dalej
Fot. UM Strzelce Krajeńskie
Artur Szymczak

Hejnał wrócił do miasta

Artur Szymczak

Hejnał powstał już w 2008 roku. Jednak dopiero teraz na dobre rozbrzmiewa, a także symbolizuje i nadaje charakteru Strzelcom Krajeńskim

- Uważam, że hejnał oraz dzwony to bardzo fajny i trafiony pomysł. Na pewno jeszcze bardziej wyróżnia nasze czarujące Strzelce - mówi pani Agnieszka, która mieszka na obrzeżach miasta.

Od piątku miasto znowu ma swój hejnał, który rozbrzmiewa w południe. Są także dzwony, które swoim biciem przypominają mieszkańcom stałe pory dnia. - Hejnał i dzwony mieliśmy już w 2008 roku - wspomina Marek Bidol, pracownik urzędu miejskiego. Przez kilka lat funkcjonował, ale przestarzałe urządzenie po prostu się zużyło. Później jeszcze odgrywał go lokalny trębacz i to na żywo. W 2013 roku z wieży kościoła, a rok później z balkoniku budynku sądu. Po czym muzyka zamilkła na wiele miesięcy. Jednak ostatecznie zdecydowano by hejnał powrócił do miasta. - Chcieliśmy powrócić do klimatu miasta. To buduje tożsamość naszej małej ojczyzny - mówi burmistrz, Mateusz Feder.

Chcieliśmy powrócić do klimatu miasta. To buduje tożsamość naszej małej ojczyzny

Autorem hejnału jest Jan Kupczyński, nauczyciel muzyki w strzeleckiej szkole muzycznej. To jego utwór wyłoniono w ogólnopolskim konkursie. W jego szrankach stanęło 11 muzyków, między innymi z Gdańska, Krakowa, Bydgoszczy, Lublina, Słupska, no i oczywiście ze Strzelec Krajeńskich. - Hejnał musi coś wyrażać. Mój pomysł najpierw urodził się w głowie. Później musiał miesiącami dojrzewać. Samo przelanie na papier zajęło mi jakiś kwadrans - mówi Kupczyński.

Hejnał i dzwony nie są typowym dźwiękiem komputerowym. Zostały one wcześniej zapisane. Jak? Nagrano oryginalny dźwięk bicia dzwonów. Podobnie hejnał. W drugim przypadku przypadku nagrano trębaczy. - Atmosferę miasta tworzy się poprzez rzeczy ponadmaterialne. Właśnie takie elementy jak ten hejnał i dzwony - mówi Józef Płotka.

Wcześniej dźwięk dzwonów i hejnału mógł denerwować mieszkańców. - Praktycznie co godzinę grały jakieś różne melodyjki - mówi Feder. Teraz odtwarzany jest codziennie tylko trzykrotnie, o stałych godzinach. Po raz pierwszy o 8.30, później o 12.00 i ostatni raz o 17.30. Każdorazowo dzwony znać o sobie dają przez około półtorej minuty. Natomiast hejnał odgrywany jest tylko raz w ciągu dnia. Chwilę po południu. Tuż po tym gdy ucichnie dźwięk dzwonu. - Mieszkańcy oraz turyści znów przystają na rynku by posłuchać hejnału - z uśmiechem mówi Bidol.

Artur Szymczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.