Historia Marii, co wodę gorzowianom niesie

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Rusek
Tomasz Rusek

Historia Marii, co wodę gorzowianom niesie

Tomasz Rusek

Historia Marii z fontanny na Starym Rynku jest wielu gorzowianom kompletnie nieznana. Mało kto wie, że jak w soczewce skupia się w niej trudna przeszłość miasta i - na szczęście - nieco lepsze późniejsze czasy.

Najważniejsze: postać, która dziś stoi na cokole i niesie wodę w wiadrach, to wcale nie ta sama pani, która stała na fontannie na samym początku, gdy w czerwcu 1897 r. uroczyście odsłaniano wodotrysk.
Choć... jest taka sama! No, może nieco ładniejsza.

Cztery postaci: każda
ma jakieś znaczenie

Fontannę na Starym Rynku ufundował przedsiębiorca i filantrop Hermann Paucksch. Uroczyście uruchomiono ją 120 lat temu. Tak w książce „Od Starego Rynku... czy rzecz o placach w Gorzowie” napisał tym regionalista Robert Piotrowski: „Z okazji swych osiemdziesiątych urodzin postanowił dać swemu miastu dar jubileuszowy i za dziesięć tysięcy marek w złocie powstał miejski wodotrysk (...). Wyrosła kompozycja rzeźbiarska berlińczyka Cuno von Üchtritza (1856-1908), wizualizująca ówczesny Landsberg w spiżu i śląskim piaskowcu. „Maria od Pauckscha” to symbol całego miejskiego trudu dnia codziennego, jak te dźwigane przez stulecia wiadra wody z publicznych studzien, ale także kobieca strona miasta. Towarzyszące jej dzieci bawią się tym, co produkował wówczas tutejszy kapitalizm: statki, sieci, maszyny (...). Całości wodnej krainy dopełniały siedzące na skałkach rodzime żółwie błotne”. W sumie posągi ważyły niemal 1.600 kilogramów.
Piękna fontanna cieszyła oczy mieszkańców Landsberga do czasów II Wojny Światowej. Na początku lat 40. figury zdjęto i przetopione na cele wojskowe. Dlatego gdy po wojnie do miasta przybywali pionierzy, zamiast całej fontanny był już tylko sam cokół.
Zachowało się tylko za to zdjęcie oryginalnych figur. Udostępnił je nam do publikacji regionalista Robert Piotrowski.

Na wielu zdjęciach
widać ludzi na skałce

O tym, że pierwsi gorzowianie zastali sam cokół, najlepiej świadczą stare zdjęcia, jakie przez lata pokazywaliśmy w „GL” w rubryce „Z albumu gorzowian”. Wśród fotografii było około 20, które pokazywały rodziny stojące na, przy wokół albo przed cokołem. I tak było aż do lat 80., gdy na skałce pojawiły się nowe rzeźby. Były to Prządki autorstwa Zofii Bilińskiej. Zdobiły Stary Rynek przez wiele lat. A dokładnie do czasu, gdy w latach 90. byli mieszkańcy Landsberga podrzucili pomysł: zrekonstruujcie oryginalne rzeźny, dołożymy się do tego.

Zadania podjęła się Z. Bilińska. Na podstawie ocalałych zdjęć stworzyła doskonałe kopie. Tak doskonałe, że pozytywnie zaopiniowała je specjalnie powołana komisja. W jej skład weszli rzeczoznawcy z ówczesnego Ministerstwa Kultury, miejscy urzędnicy i - oczywiście - przedstawiciele mieszkańców dawnego Landsberga.
Nowe - stare figury zostały odsłonięte na 740-lecie miasta: 2 lipca 1997 r. Jednymi z honorowych gości tej uroczystości byli potomkowie H. Pauckscha: jego wnuk Eberhard i prawnuk Wolfhart. I w ten oto sposób fontanna odzyskała dawny blask i wygląd.

Gorzowianie zawalczyli
o stary piaskowiec

Gdy wydawało się, że fontannie już nic nie zagraża i latami będzie cieszyć oczy gorzowian i turystów, okazało się, że miasto planuje jej remont. A dokładnie modernizację niecki i „przy okazji” wymianę starego cokołu z piaskowca na granitowy. W barwie... jasnego różu! Ogłoszono to w 2010 r. i niemal natychmiast zaczęły się protesty. Kilkudziesięciu gorzowian wyszło na Stary Rynek z tablicami i transparentami przeciwko podmianie. Wśród nich pojawiła się nawet... Maria - czyli młoda kobieta z koromysłem, która prosiła, by nie zmieniać jej skałki.

Urząd był jednak nieprzejednany. I zapowiedział, że granit będzie zamontowany nieodwołalnie. Wtedy do dyskusji włączył się ekspert: prof. dr hab. Wiesław Domasłowski z Torunia. Wysmarował do ówczesnego prezydenta Gorzowa Tadeusza Jędrzejczaka długi list, w którym tłumaczył, że fontanna ,,jest świadectwem minionej epoki, pomnikiem kultury i historii oraz posiada wartości artystyczne”. I wyjaśniał, ze skałka stanowi najistotniejszą wartość fontanny, zniszczenie której naruszyłoby postanowienia Karty Weneckiej, jak i Ustawy o Ochronie i Opiece nad Zabytkami, a przede wszystkim byłoby to sprzeczne ze... zdrowym rozsądkiem. - Który włodarz miasta chciałby utracić obiekt o wymienionych wartościach? Biorąc powyższe pod uwagę, zastąpienie cokołu i skałki wykonanych z piaskowca elementami z granitu jest niedopuszczalne - tłumaczył naukowiec.
Ostatecznie magistrat wycofał się z absurdalnej podmiany. I porządnie oczyścił oraz wzmocnił cokół z piaskowca. Efekt? Niby taki spękany i w fatalnym stanie, a znakomicie się trzyma do dziś.
Jednak przy okazji modernizacji niecki zlikwidowano toalety, które były w podziemiach fontanny od lat 30. Zostały po nich tylko bramki i schodki prowadzące do podziemi.
Tylko że dziś w podziemiach nie ma już publicznych szaletów.

Miejsce spotkań i
widok z pocztówki

Dziś fontanna Pauckscha to jeden z najbardziej charakterystycznych widoków z Gorzowa. Wodotrysk jest często umieszczany na widokówkach, pojawił się też na wyjątkowych magnesach - promocyjnym gadżecie miasta. Kapitalną grafikę z Marią i skałką stworzył Tomasz Żuk.

Fontanna jest też punktem spotkań i punktem orientacyjnym. - W ciepły dzień, na ławeczce, w otoczeniu kwiatów jest tutaj przeuroczo. Wiele osób robi sobie np. zdjęcia przy fontannie. Widziałam nawet dzieci, które kąpały się w niecce! - mówi spotkana w centrum Barbara Wikłowska. Z tymi kąpielami to - niestety - prawda.
W poprzednie wakacje ludzie często albo pozwalali dzieciom wchodzić do wody, albo wrzucali do niej psy. Magistrat oficjalnie zakazał więc kąpieli w basenie fontanny.
Ale podziwiać można ją bez przerwy!

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.