Jak suczka Pola chciała ocalić innego psa

Czytaj dalej
Fot. OTOZ Animals Gorzów
Szymon Kozica

Jak suczka Pola chciała ocalić innego psa

Szymon Kozica

Dawno tak bardzo nie poruszyła nas historia psów - przyznaje Katarzyna Łakowicz z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals.

Jeden pies konał w szczerym polu. Bez jedzenia, schronienia, w bólu. Drugi, który na to patrzył, podchodził do ulicy, siadał na poboczu, wypatrywał ratunku - tę wzruszającą historię przedstawiciele Animals z Gorzowa opisali na swoim profilu na Facebooku. - Samochody przejeżdżały jeden za drugim, ale żaden się nie zatrzymał. Nikt tego nie widział? A może nie chciał widzieć?

W piątek, 1 października tą drogą niedaleko Gorzowa jechała Iza w towarzystwie kilku osób. Pies siedział przy poboczu i dziwnie się zachowywał: kręcił się niespokojnie, wchodził na ulicę i schodził z niej, jakby próbował zatrzymać auto. Iza, choć spieszyła się na ważne spotkanie i była już spóźniona, zatrzymała się. Gdy wysiadła z samochodu, pies dawał do zrozumienia, że ma iść za nim. Szybko spostrzegła drugiego psa, skrajnie wychudzonego, widać go było z jezdni. Gdy go dotknęła, ostatkiem sił podniósł głowę, otworzył oczy i skonał na jej rękach...

Drugi pies miał szczęście, bo trafił pod opiekę ludzi z Animals w Gorzowie. Suczkę w stanie skrajnego zaniedbania, wyczerpania nazwali Pola. - Jest w domu tymczasowym, odzyskuje siły, je. Ma dużą potrzebę walki o przetrwanie. Nie odstępuje opiekunki na krok - mówiła nam wczoraj inspektor Katarzyna Łakowicz z OTOZ Animals w Gorzowie. Udzieli też informacji każdemu, kto chciałby pomóc w zbiórce na leczenie Poli lub adoptować suczkę - wystarczy zadzwonić na nr 502 401 818.

Szymon Kozica

Z „Gazetą Lubuską” jestem związany od lipca 2000 roku - wtedy przyszedłem na praktyki do Działu Sportowego. Pracuję w redakcji w Zielonej Górze. Interesuję się sportem, ze szczególnym uwzględnieniem lekkiej atletyki i żużla, a także tym, co dzieje się w Zielonej Górze. Uwielbiam żywe lekcje historii, czyli wspomnienia Czytelników pochodzących z Kresów i nie tylko z Kresów. Czas wolny chętnie spędzam z książką w ręku. Moim ulubionym autorem jest Gabriel García Márquez, który o sobie mówił tak: „W gruncie rzeczy nie jestem ani nie będę nikim więcej niż jednym z szesnaściorga dzieci telegrafisty z Aracataki”.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.