Piotr Jędzura

Jak zginął milioner? Biegli medycy się sprzeczają

Piotr S. twierdzi, że między nim a przykutym do wózka inwalidzkiego biznesmenem Adamem B. doszło do szarpaniny... Fot. Fot. Piotr Jędzura Piotr S. twierdzi, że między nim a przykutym do wózka inwalidzkiego biznesmenem Adamem B. doszło do szarpaniny...
Piotr Jędzura

Zielona Góra. Przed sądem okręgowym odbyła się konfrontacja zespołów biegłych z Bydgoszczy i Katowic. Chodzi o śmiertelne pobicie milionera Adama B.

W środę w zielonogórskim sądzie stawili się biegli z Bydgoszczy pod przewodnictwem prof. Andrzeja Marszałka. W sądzie okręgowym w Katowicach biegli z zespołu prof. Romualda Wojnicza. Chodzi o opinię wydaną przez śląskich lekarzy. Jej wyniki wyraźnie wskazują na to, że milioner Adma B. został pobity i uduszony. Uraz serca został wywołany zadawanymi w klatkę piersiową ciosami. Pierwsza opinia tymczasem mówi jedynie o świeżym zawale serca jako przyczynie zgonu.

Przypomnijmy. Do śmierci milionera doszło w czerwcu 2013 r. Przykuty do wózka inwalidzkiego Adam B. został śmiertelnie pobity w swoim domu przez ochroniarza Piotra Sz. Dlaczego? Najprawdopodobniej chciał zmusić szefa do przekazania mu kilku milionów jako darowizny. Początkowo Piotr Sz. miał odpowiadać za morderstwo Adama B., za co groziło mu nawet dożywotnie więzienie. Po ekshumacji zwłok milionera i ponownym ich przebadaniu, zarzuty zostały zmienione na pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Za to grozi mu znacznie łagodniejsza kara.

Adam B. był bardzo zamożnym człowiekiem. Kierował imperium paliwowym oraz ogromną firmą ochroniarską. Miał również wiele innych dochodowych spółek. Tworzył między innymi ogromną sieć punktów zakładów bukmacher-skich. Domu milionera w Górzy-kowie pod Zieloną Górą strzegli uzbrojeni w karabiny maszynowe ochroniarze…

To mógł być zawał

Pierwsi wyniki swojej opinii referowali biegli z Bydgoszczy. Zdaniem prof. Marszałka przyczyną śmierci milionera Adama B. był świeży zawał. Miało do niego dojść w czasie wydarzeń w domu milionera. Adam B. był bity przez swojego ochroniarza, a stresująca sytuacja doprowadziła do zawału i w jego konsekwencji do śmierci ofiary.

Zespół swoje wyniki oparł między innymi na materiale z ekshumacji ciała Adama B. Medycy z Bydgoszczy nie doszukali się w płucach zmian świadczących o duszeniu milionera. Stwierdzili, że to efekt rozedmy płuc, która jest normą u wielu osób w wieku milionera. Swoje ustalenia oparli o badania mikroskopowe próbek z ciała ofiary. W opinii kolegów ze Śląska, ich zdaniem, używane są nieostre pojęcia, jak „nie wykluczamy”, „można domniemywać” czy też „prawdopodobnie”.

Mechaniczne uszkodzenie

Zupełnie inaczej, bardziej sensacyjnie wygląda opinia biegłych z Katowic. Prof. Wojnicz i jego zespół wyraźnie wskazują na wiele elementów, które wpłynęły na śmierć Adama B. Ich zdaniem milioner zmarł w wyniku mechanicznego uszkodzenia serca oraz duszenia. Wskazali na błędy w opinii biegłego z Zielonej Góry, który pisze między innymi o rozruszniku u Adama B. Tymczasem milioner nie miał rozrusznika.

Zdaniem zespołu z Katowic, biegli z Bydgoszczy pomylili próbki i badali te pobrane z ciała po ekshumacji, które były w znacznym stopniu rozkładu. Nie wzięli również pod uwagę wyników kryminalistycznych.

- Na poduszce zostały znalezione krew i ślina Adama B. - zaznaczał prof. Wojnicz.

Przyczyn było kilka

Jak więc zginął milioner? Było kilka przyczyn. Badanie płuc ich zdaniem wyraźnie wskazuje na duszenie. Do mechanicznego uszkodzenia serca Adama B. doszło podczas zadawania ciosów w klatkę piersiową przez Piotra Sz.

- Mamy do czynienia z konfrontacją biegłych, która pokazuje, jak różnie można interpretować wyniki badań - mówi mecenas Krzysztof Szymański, oskarżyciel posiłkowy rodziny Adama B.

Mecenas Szymański wskazuje na fakt, że sprawa jest skomplikowana. A co z duszeniem ofiary? - Duszenie było wskazywane już na początku w wynikach sekcji, ale nie jest ono brane pod uwagę jako główna przyczyna śmierci, lecz jeden z jej elementów - tłumaczy mecenas Szymański.

- Opinie są sprzeczne w zakresie interpretacji. Mam uwagi do drugiej opinii pod kątem tego, że nie opera się na całości materiału - wyjaśnia mecenas Magda Pająk, jeden z obrońców Piotra Sz. Czy będzie potrzeba trzecia opinia? - Na obecną chwilę jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić - mówi mecenas Pająk.

Piotr Jędzura

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.