Jest w tej perle coś, co przyciąga jak magnes

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała
Szymon Kozica

Jest w tej perle coś, co przyciąga jak magnes

Szymon Kozica

Macie ochotę na relaks na wodzie? A może na nocne zwiedzanie zamku? To wybierzcie się do Łagowa. I pamiętajcie, że dzieci raczej nie odpuszczą Wam wizyty w parku linowym...

Pomysł na niezaplanowaną majówkę? Pewnie nie będę zbyt oryginalny, ale bez wahania odpowiem: Łagów! Na jeziorach Trześniowskim i Łagowskim pojawiły się już pierwsze rowery wodne, więc sezon można chyba uznać za otwarty. Jest w „perle Ziemi Lubuskiej” coś, co przyciąga jak magnes – nie tylko mnie. I choć oba jeziora znam jak własną kieszeń, zawsze gdy tylko to możliwe, obowiązkowym punktem wizyty jest „przejażdżka” rowerem wodnym. Między łabędziami, kaczkami krzyżówkami, perkozami. W otoczeniu wspaniałej zieleni parku krajobrazowego. Uspokaja, koi skołatane nerwy, relaksuje.

Kajak, galera, park linowy...

Kto nie ma ochoty na pedałowanie po 268 hektarach wody, może wybrać rejs 16-osobowym statkiem turystycznym. – Trwają ostatnie przygotowania, na długi weekend galera joannitów będzie gotowa – zapewnia Andrzej Mańkowski, przewodnik po
Łagowie i po miejscowym zamku. Podczas godzinnego rejsu opowie o historii miejscowości i zamku właśnie, o parku krajobrazowym, pasażerowie usłyszą też legendę o czarnym rycerzu, czyli rycerzu w płomieniach... A kto ma wolny czas w poniedziałkowy wieczór, może załapać się na nocne zwiedzanie zamku (początek o godzinie 20). Za to we wtorek i w środę
– uważajcie na maluchy! Do Łagowa zjadą miłośnicy fiatów 126p.

Dzieci raczej nie odpuszczą nam wizyty w parku linowym (ul. Podgórna). Tu sezon rozpocznie się w sobotę. Wprawdzie na stronie internetowej znajdziemy informację, że ta atrakcja w poniedziałki jest nieczynna, ale spokojnie – 1 maja będzie czekała na gości. Coś dla miłośników koni? Proszę bardzo! Znajdziemy tu dwa rancza: jedno w samym Łagowie (ul. Łagówek), a drugie w Łagówku (przy drodze do Sieniawy). Oczywiście oferta jest znacznie bogatsza niż tylko same przejażdżki. Przysłowiowy rzut beretem stąd mamy jeszcze Jemiołów. A tam skansen maszyn rolniczych. I mnóstwo eksponatów, które dziś naprawdę trudno spotkać.

Minusy niech nie zniechęcą

O jednym musimy jednak pamiętać: w długi weekend w Łagowie najpewniej będą tłumy. Ludzie nie zmieszczą się na wąziutkich chodnikach i częściowo zatarasują niewiele szersze uliczki. Może się zdarzyć, że na dwóch największych parkingach – w okolicach urzędu gminy i przy zamku joannitów – zabraknie miejsca. A na wypożyczenie roweru wodnego przyjdzie nam troszkę poczekać... Moim zdaniem Łagów ma jeszcze jeden minus. To zdecydowanie za skromna oferta gastronomiczna. Często mam wrażenie, że wszyscy ludzie ciągną do jednego lokalu – najpopularniejszego, to fakt, i wartego grzechu. Tłok, brak miejsca, kolejki, oczekiwanie na posiłek dłuży się niemiłosiernie. Ale jakoś nigdy nie zniechęciło mnie to do wizyty w Łagowie.

Szymon Kozica

Z „Gazetą Lubuską” jestem związany od lipca 2000 roku - wtedy przyszedłem na praktyki do Działu Sportowego. Pracuję w redakcji w Zielonej Górze. Interesuję się sportem, ze szczególnym uwzględnieniem lekkiej atletyki i żużla, a także tym, co dzieje się w Zielonej Górze. Uwielbiam żywe lekcje historii, czyli wspomnienia Czytelników pochodzących z Kresów i nie tylko z Kresów. Czas wolny chętnie spędzam z książką w ręku. Moim ulubionym autorem jest Gabriel García Márquez, który o sobie mówił tak: „W gruncie rzeczy nie jestem ani nie będę nikim więcej niż jednym z szesnaściorga dzieci telegrafisty z Aracataki”.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.