Dariusz Chajewski

Jezioro Młyńskie. Wszyscy zapomnieli o nim, a to jedno z piękniejszych miejsc w okolicy Trzciela

Jezioro Młyńskie. Wszyscy zapomnieli o nim, a to jedno z piękniejszych miejsc w okolicy Trzciela Fot. Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski

Na starej pocztowej karcie zobaczymy stylowe, drewniane kąpielisko z pomostem, przebieralniami oraz miłośnikami kąpieli w strojach, które dziś wywołują uśmieszek. Obok funkcjonowało schronisko młodzieżowe. To nad Jeziorem Młyńskim powstał Trzciel. Dostarczało wody młynom, ale także w okresie międzywojennym było jednym z ulubionych szlaków przemytników na polsko-niemieckiej granicy.

Jezioro Młyńskie dawniej pełniło ważne funkcje gospodarcze. Od pokoleń było wykorzystywane do odpoczynku i uprawiania sportów wodnych. Dziś poza otaczającą je przyrodą, pozostały jedynie ślady dawnej świetności. Obecnie Trzciel jakby nieco od tego akwenu się odwrócił. Kiedyś była tu plaża, ludzie się kąpali. Dzisiaj zdarza się sporadycznie, że młodzież zjeżdżająca do Trzciela przy okazji różnych imprez w mieście, odważy się szukać ochłody w Młyńskim. W tej chwili śladem dawnej świetności naszego jeziora jest pomost przy starym kąpielisku.

Dzięki Obrze

Akwen położony jest przy południowo-wschodniej granicy miasta, stanowi jeden z wielu zbiorników wypełnianych przez nurt rzeki Obry. Głębokość tego jeziora jest niewielka, maksymalnie osiąga 3,5 m, co czyni je jeziorem płytkim i przez to bardzo podatnym na procesy eutrofizacji. Z jednej strony jezioro zasilane wodami rzeki zawsze utrzymuje swój poziom wody, zwiększając go w okresach mokrych, deszczowych, z drugiej - rzeka, płynąc przez tereny rolnicze, niesie szereg czynników, które obniżają jakość wody i w konsekwencji wzrasta poziom roślinności wodnej, negatywnie wpływając na cały zbiornik. Cechą charakterystyczną jest szeroki pas roślinności brzegowej i liczne wypłycenia, które obfitują dziś w rosnące nawet na środku zbiornika grążele. Fakt, wygląda to efektownie.

Raj dla kajakarzy

Specjalnością okolicznych wód jest spływ rzeką Obrą. Nazwa niech Was nie zmyli, prowadzi również przez jeziora. Płynie ona przez gminę Trzciel na długości 20 km , z południa na północ po wschodniej krawędzi terytorium gminy. Szlak wodny na Obrze jest dostępny dla wszystkich bez względu na umiejętności wioślarskie. Kajak można zwodować już w Zbąszyniu. Po drodze można się zatrzymać nad jeziorem Lutol, a następnego dnia dobić właśnie do Trzciela, zwiedzić miasto i zrobić zakupy na dalszą wyprawę. Cały szlak do ujścia Obry koło Skwierzyny ma razem z jeziorami ponad 100 km. Jezioro Wielkie, przez które prowadzi trasa, objęte jest ochroną rezerwatową, ale zorganizowane grupy kajakarzy mogą je przepływać bez dobijania do brzegu.

W cieniu wiatraków.

Mało kto dziś pamięta, że przed wojną jezioro nosiło nieco inną nazwę: Windmühlesee. Gdyby potraktować tę nazwę dosłownie, otrzymalibyśmy: Jezioro Wiatraczne. W okresie międzywojennym było to również jedno z wielu jezior stanowiących zachodnią granicą II Rzeczpospolitej. Miało tym samym większe znaczenie dla miasta z uwagi na fakt, że Niemcy nie mogli swobodnie korzystać z wód na tym terenie. Było to także miejsce, gdzie można było przekraczać granicę nielegalnie - Trzciel w latach 1920-1939 był miastem przemytników i dzięki przemytowi rozwijał się gospodarczo. Cofając się jeszcze dalej w przeszłość, trudno nie dostrzec innych funkcji tego jeziora. Stanowiąc rozlewisko Obry, jezioro zapewniało wysoki poziom wody dla urządzeń młyńskich. Woda była także niezbędna dla przemysłu wikliniarskiego, który zwłaszcza w XIX i w pierwszej połowie XX w. określał charakter gospodarczy Trzciela. No i oczywiście rybołówstwo. Jednocześnie już w okresie międzywojennym jezioro w przewodnikach turystycznych reklamowano jako atrakcyjne miejsce dla spływów kajakowych - już przed II wojną światową funkcjonował tu klub kajakowy, a w przewodniku turystycznym z 1936 r. polecano szczególnie trasę obrzańską do Lutola Mokrego. Atrakcją tej trasy miało być zwiedzanie niemiecko-polskiej granicy. Już w okresie II wojny światowej jezioro stanowiło naturalną przeszkodę wodną w okolicach Trzciela, co wpisało je w system umocnień . Na zachodnim brzegu jeziora po prawej stronie drogi do Lutola Mokrego funkcjonowała także niemiecka stacja radiolokacyjna, której ślady zachowały się do dziś.

Lubuskie to raj dla kajakarzy

Cztery jeziora z rezerwatami

W okolicy Trzciela znajdują się cztery rezerwaty przyrody, wszystkie ściśle związane z okolicznymi jeziorami. Mamy zatem „Rybojady”. To klasyczne torfowiska o powierzchni 5,61 ha koło wsi i jeziora o tej samej nazwie. W podobnym rezerwacie o nazwie „Jeziora Gołyńskie” występują rzadkie wełnianeczki alpejskie. „Jezioro Wielkie” to z kolei rezerwat faunistyczny o powierzchni ponad 235 ha, utworzony w 1991 r. na Jez. Wielkim. Na jego środku znajduje się wyspa porośnięta dębami liczącymi ponad 200 lat. Występuje tam 140 gatunków ptaków, z czego 82 to gatunki lęgowe. Znajduje się tam także kolonia czapli siwej i kormorana czarnego. I jeden rezerwat nieco bardziej suchy. To „Czarna Droga”. Jest rezerwatem leśnym, w którym dominują dorodne dęby i buki, występują też graby i jesiony.

Pomnik wilka

W 1852 r. w okolicach Międzyrzecza pojawił się ogromny wilk. W wydanym w latach 30. minionego wieku przewodniku po ówczesnym powiecie międzyrzeckim czytamy o żarłocznym drapieżniku trzebiącym stada owiec i bydła. Właściciele tych ziem, Unrugowie z Bukowca, zorganizowali wielkie polowanie na krwiożerczą bestię. A po zabiciu wystawili jej pomnik. Wilka ustrzelił 18 lipca 1852 r. Johan Unger z Lussowa. Zwierz stał na wzgórzu na zrębie, był doskonale widoczny. W niemieckich źródłach strzelec wymieniany jest jako ,,jäger’’, czyli myśliwy.

Trzciel

We wczesnym średniowieczu istniał tu gród. Miasteczko po raz pierwszy pojawia się w dokumentach w 1307 roku. Prawa miejskie uzyskało przed 1394 rokiem. Prywatne miasto szlacheckie rozwijało się na prawym brzegu Obry, natomiast na lewym brzegu, powstał Nowy Trzciel, w którym osiedlali się protestanci.

Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Jesień 50% taniej!

Nie tylko liście spadają na jesień! 90-dniowy dostęp do prenumeraty tańszy o 50%!

50,00 100,00

Nie tylko liście spadają na jesień! Cena cyfrowej prenumeraty Gazety Lubuskiej również: 90-dniowy dostęp 50% taniej!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.