Julka walczy z nowotworem

Czytaj dalej
Fot. Fot. Alekjsandra Gajewska-Ruc
Aleksandra Gajewska-Ruc

Julka walczy z nowotworem

Aleksandra Gajewska-Ruc

Choć najgorsze chwile mają już za sobą, pięciolatka i jej rodzice wciąż zmagają się z niełatwym losem. - Pożerają nas koszty leczenia, nie mamy na życie - mówią rodzice.

Oprócz ciągłych wizyt u lekarzy, Jula wymaga szczególnej opieki, systematycznych badań i kosztownych szczepionek, które pomogą jej odbudować odporność organizmu. - Bardzo często łapie infekcje, zapada na zapalenie płuc, do pielęgnacji skóry po naświetlaniach potrzebne są drogie kosmetyki. Nie stać nas na nie. Ja nie pracuję, a mężowi trudno samemu zarobić na ciągłe wyjazdy, leki i zwykłe codzienne życie. Nie dajemy rady, choć wiele osób bardzo nam pomaga - mówi ze smutkiem Anna Zamrzycka z Templewa w gminie Bledzew. Jednocześnie dziękuje rodzinie, sąsiadom i przyjaciołom za okazane serce .

O nowotworze dziewczynki rodzice dowiedzieli się tuż przed jej drugimi urodzinami. - Zamiast imprezy, tortu i świeczek, był szpital i zastrzyki - wspomina z bólem mama Julii.

W jednej chwili ziemia osunęła się spod nóg Zamrzyckich. - Na nerce był 15-centymetrowy guz. Świat się nam zawalił. Nie byłam w stanie nawet powiedzieć mężowi, co się dzieje - wspominając tamte dni, pani Anna wciąż ma w oczach łzy.

Po diagnozie był szpital, silna chemia i operacja usunięcia nerki. - To był najgorszy moment, gdy moje dziecko zabierali na salę operacyjną, a ja nie wiedziałam, czy Julka do nas wróci, czy ją jeszcze zobaczę... - opowiada mama, patrząc na bawiącą się córeczkę. Po operacji Julka przeszła roczny cykl chemii i naświetlań we wrocławskim szpitalu. - To był bardzo ciężki rok. Julcia nie mogła rozumieć tego, co się dzieje. Nie wiedziała, dlaczego wciąż zadają jej ból, dlaczego nie może bawić się i skakać, wrócić do domu do taty i brata. Potrafiła płakać, być agresywna wobec pielęgniarek, lekarzy, wobec mnie. Mimo to zdarzało się, że to ona pocieszała mnie, gdy nie udało mi się ukryć łez - wyznaje pani Anna.

Dzięki troskliwej opiece i sile przetrwania małej dziewczynki, udało się zwalczyć przerzuty, które zaczęły atakować płuca, drugą nerkę i okolice węzłów chłonnych. Choć mała Julia wygrała już kilka bitew, jej walka z chorobą trwa. Każdy może jej pomóc, wpłacając pieniądze na konto wrocławskiej fundacji „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”: 11 1160 2202 0000 0001 0214 2867 z tytułem „Julia Zamrzycka” i przekazując 1 proc. swojego podatku (w PIT trzeba wpisać nr KRS fundacji: 86210 Julia Zamrzycka).

Aleksandra Gajewska-Ruc

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.