Kabareciarze, winnice jako... ulice

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała
Leszek Kalinowski

Kabareciarze, winnice jako... ulice

Leszek Kalinowski

Największe emocje wzbudzają w mieście nazwy nowych ulic, rond. Dlaczego?

To jest dramat z tymi nazwami ulic i rond - przyznaje Henryk Bała. - Zawsze się coś komuś nie podoba. To takie polskie piekiełko. Nie potrafimy mówić jednym językiem, zwłaszcza dziś.

Co najwięcej emocji wywołuje w mieście? Wcale nie sprawa budżetu na przyszły rok i inwestycji, które będą wykonywane... Aż tak bardzo ciśnienia nie podnosi budżet obywatelski.

Jak przyznaje przewodniczący rady miasta, Adam Urbaniak, najdłuższe i najbardziej gorące dyskusje wśród radnych wywołuje nazwanie ulicy czy ronda. Tak było w przypadku, gdy część radnych chciała nazwać rondo imieniem Lecha Kaczyńskiego. Gorąco było w sprawie Żołnierzy Wyklętych. Ale i ostatnio, gdy miano przyklepać ulicę Łąkową. Odrzucono projekt. Bo byłaby to dziewiąta ulica Łąkowa w mieście.

Radny Robert Górski z klubu Zielona Razem krytykował przygotowaną uchwałę. Bo ludzie będą się mylić. Poza tym w przyszłości mogą w nazwach ulic dzielnicy Nowe Miasto zniknąć przedrostki (np. ul. Przylep Szkolna). Wtedy koszty zmian nazw będą bardzo duże. I po co, skoro teraz można nazywać ulice tak, by się nie powielały.

- Może więc Łączkowa albo Zielona Łąką - proponował Jacek Budziński z PiS. Bo przecież ludzie wybrali Łąkową... Adam Urbaniak też przypominał, że mieszkańcy nowej ulicy muszą mieć adres, by np. rozpocząć działalność gospodarczą. Poza tym rada dzielnicy Nowe Miasto pomysł zaakceptowała.

Te argumenty nie przekonały jednak radnych, którzy projekt odrzucili. Dyskusja odbyła się też nad Logistyczną. Bo co to za nazwa? Radny Kazimierz Łatwiński zachęcał, by ulice, gdzie są firmy, nazywać osobami zasłużonymi dla polskiej gospodarki, np. Edwarda Kwiatkowskiego, twórcy portu w Gdyni.

Wiceprezydent Dariusz Lesicki tłumaczył, że Logistyczną zaproponował właściciel centrum logistycznego, na którego terenie ta ulica się znajduje. No skoro to miejsce prywatne, to radni zmienili zdanie i zgodzili się na nazwę ulicy.

Sprawą Łąkowej zajmie się nowo powołana komisja ds. nazewnictwa pod przewodnictwem Marka Budniaka (PiS). Ma ona wypracować zasady i kryteria nazywania ulic i rond.

Studentka Beata Mróz uważa, że Zielona Góra kojarzy się z Zagłębiem Kabaretowym, bezpiecznie byłoby nazywać ulice nazwami

Ulica Logistyczna na ostatniej sesji została zaakceptowana. Choć pojawiły się propozycje, by w strefach gospodarczych honorować tych, którzy dla polskiej przedsiębiorczości zrobili wiele. Nie powinniśmy o nich zapomnieć. A nazwy ulic czy rond powinny mieć też aspekt edukacyjny. Ludzie czytają, zastanawiają się, kim był patron ronda. Nieraz wrzucają nazwisko do internetu.

- Dobrym rozwiązaniem w naszym mieście są tabliczki informujące, kim byli patroni rond czy skwerów - zauważa Tadeusz Franczyk, który w Zielonej Górze mieszka od 1952 roku. - Starsi kojarzą zasłużone osoby, młodzi często nie mają pojęcia, co dobrego zrobiły one dla naszego miasta.

Kazimierz Łatwiński idzie dalej, proponując na patronów ulic osoby zasłużone dla całej Polski, choćby wspomnianego już Edwarda Kwiatkowskiego.

- Żeby się młodym Kwiatkowski nie kojarzył tylko z Dawidem (piosenkarzem z Gorzowa przyp. red.) - zauważa radny i dodaje: - Ale zaraz usłyszę: Co wicepremier, minister przemysłu i handlu (1926-1930), minister skarbu (1935-1939) II Rzeczypospolitej miał wspólnego z Zieloną Górą?

Ten argument faktycznie był na sesjach często podnoszony. Także w przypadku chęci nazwania ronda imieniem Lecha Kaczyńskiego. Czy teraz będzie inaczej? Sprawą zasad, dotyczących nazywania rond i ulic, zajmuje się nowo powołana komisja w radzie...

Radny Piotr Barczak (PiS) proponuje stworzenie bazy ulic istniejących i rozesłanie ich do sołtysów, organizacji, stowarzyszeń, a także bazy nazwisk osób, które mogłyby stać się patronami rond i ulic.

Co o nazewnictwie sądzą sami mieszkańcy?

- Najlepiej by było nazywać ulice i ronda osobami, które zasłużyły się dla naszego miasta - uważa Renata Boczarska - Nowicka. - Znane w Polsce postaci mają swoje pomniki, publikacje, ulice i place. Natomiast lokalni bohaterowie mogą być po latach zapomniani. Bo nie będzie upamiętniających ich miejsc. A przecież gdyby nie oni, wielu rzeczy, przedsięwzięć czy ważnych akcji w mieście by nie było.

Zdaniem pani Renaty na nowo tworzonych osiedlach można by nazywać ulice nazwiskami znanych pedagogów, sportowców, literatów, aktorów, architektów, społeczników...

- Brakuje np. ulicy Antoniego Habury, proboszcza parafii prawosławnej w Zielonej Górze. Jest on honorowym obywatelem Zielonej Góry, a 12 marca minęła dekada odkąd nie ma go wśród nas - zauważa Grzegorz Biszczanik.

Według Tomasza Walewskiego warto upamiętnić osoby, związane z naszym miastem, które dziś mieszkają w Warszawie czy nawet w innych państwach, ale nie zapominają o Zielonej Górze. Są naszymi ambasadorami, ciepło się wypowiadają o Winnym Grodzie w wywiadach prasowych czy TV.

Pan Tomasz wymienia choćby Urszulę Dudziak, Marylę Rodowicz, Michała Malitowskiego...

Studentka Ilona Woś dodaje: - Zielona Góra kojarzy się też z winem i winnicami, więc może tworzyć nazwy ulic związane z tą tematyką. Albo z zespołami takimi jak Lubuski czy Maki...

Licealistka, Patrycja Błaszkowska też jest za nazwami, związanymi z lokalnymi bohaterami: - Sama o nich mało wiem. Natomiast z postaciami związanymi z cała Polską, często wiążą się kontrowersje, tym bardziej że ostatnio różnie definiujemy patriotyzm i ciągle słyszymy, że ten bohaterem jest, a ten już nie.

Pan Zbigniew, mieszkaniec Zielonej Góry - W naszym kraju, w którym wciąż kłócimy się o historię, to najlepiej by było, gdyby ulice były... numerowane. Ale raczej ten pomysł nie przejdzie. Dlatego uważam, że warto nazywać ulice, upamiętniając postaci historyczne, ale takie, które działały minimum 200 lat temu, tak by nie było wokół nich już żadnych sporów. Nazwy ulic na osiedlach, takie neutralne: jak postaci bajkowych czy kwiatowe też są dobrym rozwiązaniem, bo wtedy nie ma konfliktów pomiędzy mieszkańcami. I ważne, by nazwy ulic nadawać z głową, a nie nazywać ul. Bukową, choć rosną na niej tylko trzy buki...

Inną sprawą jest bałagan w zapisach. Trzeba je uporządkować. Pierwsze zmiany w nazewnictwie ulic i rond już widać w mieście. Na kilkanaście dni zniknęły tabliczki z rond u zbiegu ulic Botanicznej i Księdza Kazimierza Michalskiego oraz na tym, z którego możemy pojechać do nowej części Jędrzychowa i Ochli. Teraz tablice z nazwami skrzyżowań wróciły - już z poprawionym napisem, z którego usunięto zapis w cudzysłowie.

Leszek Kalinowski

Jestem dziennikarzem działu informacyjnego. W "Gazecie Lubuskiej" pracuję od 1991 roku. Najczęściej poruszam tematy związane z Zieloną Górą i oświatą (przez lata prowadziłem strony dla młodzieży "Alfowe bajerowanie" - pozdrawiam wszystkich Alfowiczów rozsianych dziś po świecie). Z wykształcenia jestem magistrem filologii polskiej. Ukończyłem też dziennikarstwo oraz logopedię, a także podyplomowe studia "Praktyczne aspekty pozyskiwania funduszy unijnych".

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.