Kajetan ma plan. Chce zdobyć... Nobla. Poważnie!

Czytaj dalej
Fot. archiwum prywatne
Tomasz Rusek

Kajetan ma plan. Chce zdobyć... Nobla. Poważnie!

Tomasz Rusek

Kajetan kocha biologię, a biologia jego. I przez tą wzajemną fascynację uczeń drugiej klasy gimnazjum uczy się biologii w… drugiej klasie liceum. Ma też cel: zdobyć nagrodę Nobla!

Dam wam dobrą radę. Nie próbujcie nigdy zaczynać z Kajetanem Bieleckim choćby kurtuazyjnej rozmowy o biologii, bo was zagada. I nie - on nie chwali się wiedzą, nie popisuje nią. Raczej opowiada o swojej pasji z takim zacięciem, że po kilku minutach zapomina, że nie rozmawia z profesorem czy innym naukowcem, i zaczyna używać trudnych wyrazów oraz łacińskich nazw. Potem, gdy orientuje się, że rozmówca już się zgubił, przeprasza z uroczym uśmiechem i zaczyna od początku tłumaczyć.
A wszystko przez dwa patyczaki!

Nietypowy prezent

Pani Adriana, mama Kajetana, na pytanie kiedy syn zakochał się w biologii, podaje bardzo precyzyjnie: w dzień siódmych urodzin. To wtedy w ramach prezentu zażyczył sobie parkę owadów: patyczaków. Dostał, co chciał. A na drugi dzień już biegł po parkę kolejnych owadów: straszyków.

No i się zaczęło. Owady wciągnęły go totalnie. Inaczej nie da się tego opisać. Chciał wiedzieć o nich wszystko. Książki, opracowania i informacje z internetu dosłownie chłonął. W sumie od tamtych urodzin do dziś zaopiekował się, rozmnożył albo hodował około 100 gatunków! Co ważne: sam. Sam wybierał, kupował, karmił, dbał, rozmnażał, czyścił, pomagał, naświetlał… - Ja tych robaków nie tykam - śmieje się pani Adriana. Co najwyżej - dodaje puszczając oko - sprawdza, czy nie wyłażą ze swoich terrariów (choć jest dumna z syna jak diabli i wspiera jego pasję).
Tata Kajetana, pan Rafał, jest nieco bardziej chętny do pomocy przy owadach, czasami też robi za… słuchacza. - Tacie mogę się wygadać i mówić o biologii. Jednak przyznaję, że odczuwam brak osoby, z którą mógłbym fachowo porozmawiać o owadach. Dlatego jestem uczestnikiem kilku internetowych grup, gdzie są ludzie z podobną pasją - mówi Kajetan. O dodaje, że dziś ma pod opieką 40 gatunków. „Tylko!”.

Ostre przyspieszenie

Przez tę miłość do owadów 14-latek tak przyspieszył z nauką biologii, że… niespecjalnie ma się czego uczyć. To absolutnie nie chwalipięctwo. On naprawdę cały materiał gimnazjalny ma już w małym palcu. Dlatego od września dodatkowo chodzi na „biolę” do najlepszego liceum w woj. lubuskim: II Liceum Ogólnokształcącego przy ul. Przemysłowej w Gorzowie. Jako mieszkaniec Zawarcia i uczeń Zespołu Szkół nr 12 im. Jana Sobieskiego specjalnie daleko nie do II LO ma.
- Jak licealiści z drugich klas reagują na „dzieciaka”, który siedzi z nimi na biologii? - pytam Kajetana.
- Na początku było trochę krępująco i dziwnie. Teraz chyba jest już spoko. Staram się im dorównać i chyba najgorzej mi nie idzie - mówi z błyskiem w oku.

Tomasz Pluta, dyrektor liceum z ul. Przemysłowej, nie kryje dumy, że zdolny gimnazjalista chodzi na biologię właśnie do jego szkoły. – Zdolnych trzeba wspierać. To wspaniałe, że nasza szkoła takich przyciąga. Poza tym uczniowie z pasją mają tę właściwość, że potrafią zarażać entuzjazmem innych. A w Kajetanie te uwielbienie do biologii wprost widać – mówi T. Pluta. I każe podkreślić, że owadzia kolekcja Kajetana była hitem podczas dnia otwartego w liceum. Czy można się więc dziwić, że sam Kajetan nie kryje, iż widzi siebie za dwa lata właśnie w II LO?

Marzenie o przełomie

Jednak w owadziej pasji Kajetana nie chodzi wcale tylko o owady. O nie. Chłopak ma plan. Marzy mu się połączyć biologię z chemią i znaleźć… lek na padaczkę lekooporną. I dzięki temu przełomowemu odkryciu zdobyć Nobla.
- Gdy mi to powiedział, wzruszyłam się. Przecież wiem, dlaczego ma takie marzenie – mówi mama Kajetana.

I tłumaczy: starszy brat Kajetana, Mikołaj, choruje właśnie na taką padaczkę. 16-latek każdego dnia walczy ze schorzeniem i Kajetan widzi, ile to brata kosztuje. Lek mógłby przynieść mu ulgę. Na razie nadzieję daje też przeszczep komórek macierzystych. Innej drogi już nie ma - Mikołaj przeszedł wszystkie możliwe terapie. Tylko że przeszczep komórek kosztuje niemal 100 tys. zł, a rodzina Bieleckich nie ma takich pieniędzy. Dlatego cały czas prowadzi zbiórkę na ten cel. Pomaga w tym fundacja „Zdążyć z pomocą”. Pieniądze można wpłacać na konto Banku Pekao SA na numer 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 z dopiskiem „Mikołaj Bielicki- 14765”. Można też na rzecz Mikołaja przekazać 1 proc. podatku. Wystarczy wpisać w odpowiednią rubrykę zeznania podatkowego numer KRS:0000037904 oraz informację uzupełniającą: „Mikołaj Bielicki - 14765”.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.