Kierowca i pasażer zginęli na miejscu

Czytaj dalej
Fot. Piotr Jędzura
Piotr Jędzura, (mati)

Kierowca i pasażer zginęli na miejscu

Piotr Jędzura, (mati)

Kierowca volkswagena golfa, który roztrzaskał się na drzewie, miał 19 lat. Prawo jazdy odebrał przed tygodniem. W wypadku zginął też pasażer.

Tragedia wydarzyła się w nocy z piątku na sobotę na al. Słowackiego w Zielonej Górze. Volkswagen golf jechał w dół, w kierunku ul. Strzeleckiej, prostą, wąską drogą. Prawdopodobnie wpadł na próg zwalniający przed przejściem dla pieszych - to wstępne przypuszczenia. Kierowca stracił panowanie nad samochodem, który wypadł z drogi, minął uliczną latarnię, dachem uderzył w drzewa i zawisł nad skarpą koło garaży.

- Wyjaśniamy, jak doszło do tragicznego wypadku - mówi sierż. Kamila Wydrych z zespołu prasowego zielonogórskiej policji.
Za kółkiem siedział 19-latek, prawo jazdy miał od tygodnia... - Taki staż za kierownicą to dosłownie zerowe umiejętności. Wiedział jedynie to, co wyniósł z kursu nauki jazdy, czyli przed sobą miał kilka długich lat zbierania doświadczenia. Nie zdążył... - mówi nam instruktor (nie chce nazwiska w gazecie). Życie straciły dwie osoby: kierowca i pasażer, mieszkaniec Zielonej Góry.

Minuta ciszy

Sobotni mecz piłkarski Kado Górzyn - Energetyk Dychów w klasie A rozpoczął się minutą ciszy. 19-latek, który zginął w nocnym wypadku, mieszkał właśnie w Górzynie pod Lubskiem i grał w drużynie juniorów Kado. - Trenował u mnie cztery lata, był raczej spokojnym chłopakiem. Prawo jazdy odebrał tydzień wcześniej. W piątek napisał do mnie SMS, że nie będzie na treningu, bo nie zdąży wrócić z Wrocławia. Ostatnio miał problemy z kostką - wspomina Arkadiusz Athenstadt, trener juniorów Kado. - W piątek po treningu jechałem do Zielonej Góry i w Nowogrodzie Bobrzańskim policja zatrzymała mnie do rutynowej kontroli. Właśnie mówili o tym wypadku. Dopiero w sobotę dowiedziałem się, że to mój zawodnik...

To powinna być przestroga dla młodych kierowców, z apelem o rozwagę na drogach

- Bardzo ubolewamy nad tym, co się stało - przyznaje Karol Łyczko, prezes Kado. - To powinna być forma przestrogi dla młodych kierowców, z apelem o myślenie i rozwagę na drogach. Podczas meczu z Energetykiem była minuta ciszy. Na pogrzeb z pewnością pójdzie delegacja z klubu z wiązanką.

Wracał z żużla

Czy miejsce, w którym doszło do tragicznego wypadku, jest niebezpieczne? W latach 80. kierowca fiata wracał tą ulicą z meczu żużlowego. Wjechał na chodnik. - Zginęły dwie lub trzy osoby, które szły chodnikiem - wspomina mieszkaniec okolicy. Sprawca był pijany...
Z kolei kilkanaście lat temu na tym samym łuku kierowca rozpędzonego audi wypadł z drogi. Samochód uderzył w drzewo. Zginęły dwie młode osoby z pobliskiego osiedla. Trzecia przeżyła, bo wypadła przez szybę.

Piotr Jędzura, (mati)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.