,,Kobieta chora na nowotwór, to dalej kobieta! One nie potrzebują współczucia, tylko uśmiechu" [GALERIA]

Czytaj dalej
Fot. Archiwum prywatne
Aleksandra Pazda

,,Kobieta chora na nowotwór, to dalej kobieta! One nie potrzebują współczucia, tylko uśmiechu" [GALERIA]

Aleksandra Pazda

Aneta Szpak-Korycka za pomocą kosmetykoterapii leczy duszę i ciało kobiet chorych na nowotwór. Do niedawna zabiegi wykonywane były tylko w fundacji Black Butterflies, a w tym roku działania zostały przeniesione również na oddział onkologii w zielonogórskim szpitalu.

- Od kiedy pomaga Pani kobietom chorym na raka?
Do fundacji Black Butterflies trafiłam prawie 4 lata temu. Wystąpiłam z propozycją zabiegów pielęgnacyjnych dla podopiecznych. Początkowo chciałam, by dziewczyny przyjeżdżały do mojego gabinetu, jednak dostałam w fundacji swoje pomieszczenie, przywiozłam fotel kosmetyczny. Ale potrzebowałam też kosmetyków… Zadzwoniłam więc do firmy Arkana, która bez wahania postanowiła nam pomóc i już następnego dnia przyszła do nas paczka.

- Jakie były Pani założenia? Przywrócić im wiarę w siebie?
Pierwszym założeniem były zabiegi skóry, żeby odzyskała ona dawny blask. Ale po 4 latach działalności dochodzę do wniosku, że to już jest kosmetykoterapia. Te kobiety przecież kiedyś były zdrowe! Korzystały z gabinetów kosmetycznych, chodziły do fryzjera, dbały o siebie. Nagle przyszła diagnoza i to wszystko odeszło na dalszy plan. Chcę pokazać, że w tym trudnym czasie trzeba skupić się przede wszystkim na sobie. Trzeba sprawiać sobie przyjemności. Zyskuje na tym wtedy psychika chorego. Chemioterapia pozostawia widoczne skutki na skórze, a wiadomo , że kobieta zawsze chce ładnie wyglądać. Jeśli ładnie wyglądamy, to lepiej się czujemy. Jeśli lepiej się czujemy, inaczej myślimy i inaczej zaczyna przebiegać proces leczenia.

- Jakie to są zabiegi?
Firma Arkana stworzyła serię Cannabis Therapy .To głównie zabiegi silnie regenerujące, nawilżające i łagodzące. Działamy typowo manualnie, bez żadnych urządzeń. Leki, które przyjmują dziewczyny bardzo odwadniają cały organizm, zostaje zaburzona bariera hydrolipidowa skóry, robią się drobne ranki. To furtka dla drobnoustrojów, a wiadomo, że dziewczyny chore na raka mają zaburzoną odporność, dlatego trzeba zadbać o wszystko.

- Wypowiada się Pani o podopiecznych, jak o najlepszych przyjaciółkach…
Nasza matka motylica, bo tak mówimy o Ewie Minge, stworzyła niesamowite miejsce. Wciąż przekazuje nam swoją niesamowitą energię. Czujemy się w fundacji jak jedna, wielka rodzina. Dzięki temu dziewczyny wiedzą, że nie są same. To nie jest tak, że panie przychodzą do gabinetu, robią zabieg i nie wracają. Organizujemy warsztaty, pokazujemy jak dbać o skórę w domu. Kobiety chore na raka boją się czegokolwiek używać. Jestem też po to, by pokazać, jak prawidłowo dbać o siebie.

- Pojawia się tez Pani na oddziale onkologii, prawda?
Pierwsze moje spotkanie z pacjentkami odbyło się na zasadzie pogadanki. Ale dla mnie to było za mało. Wtedy powiedziałam: wchodzimy z zabiegami! Dziewczyny muszą to poczuć na swojej skórze, muszą zobaczyć, że odzyskują blask. I to był strzał w dziesiątkę… Na początku zgłosiła się tylko jedna pacjentka, jednak kiedy dziewczyny zobaczyły, że skóra zaczyna się zmieniać, nagle wszystkie były chętne! Zadziała się magia. Przychodziły pielęgniarki, wszyscy się śmiali, rozpoczęły się babskie pogaduszki. To jest właśnie kosmetykoterapia. Poznałam cudowną oddziałową Anię Gwarę, udało się zorganizować salę. I tak wciąż działam, bo widzę, że jestem tam potrzebna. Zachęcam pacjentki, by zostały podopiecznymi fundacji, bo wtedy będą mogły korzystać z gabinetu za darmo.

- Czy widać zmianę w kobietach po kosmetykoterapii?
Na początku były zagubione. Teraz to są już inne dziewczyny! Uśmiechnięte, piękne, wypielęgnowane. Świadomie dbają o siebie. Pojawił się makijaż, kiedy tylko pojawią się włosy pędzą do fryzjera, robią paznokcie. Teraz widzą, że można o siebie dbać. Jednak największe zmiany widać w ich zachowaniu – podniosły głowę do góry i są teraz pewne siebie.

- Czy pomaganie daje radość?
Kocham swoją pracę. Moja praca jest moim życiem. A uśmiech odmienionych dziewczyn jest dla mnie największą radością. To dla mnie najlepsza nagroda.

[polecane] 19787965, 19784463 [/polecane]

ZOBACZ TEŻ:
MALEŃKA MIA KONTRA ŚMIERTELNA CHOROBA. POTRZEBNY NAJDROŻSZY LEK ŚWIATA
MIESZKAŃCY TEJ MIEJSCOWOŚCI SĄ ODCIĘCI OD RESZTY ŚWIATA

Aleksandra Pazda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.