Grażyna Szyszka

Konflikt w radzie gminy Głogów wciąż narasta...

konflikt w radzie gminy Głogów Fot. Grażyna Szyszka Radni Robert Rudowicz i Sylwester Barnaś. Pod wnioskiem o ich odwołanie podpisało się ośmioro z piętnaściorga radnych.
Grażyna Szyszka

Opozycja chciała odwołać przewodniczącego, a ten... zamknął sesję. Uznał, że wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej nie spełnił wymogów formalnych. - Jest mi wstyd za te przepychanki - mówiła wójt.

Rada gminy Głogów jest podzielona i skłócona. Konflikt napęczniał do tego stopnia, że grupa ośmiu radnych chce odwołać przewodniczącego rady i jego zastępcę. Miało do tego dojść w ubiegłym tygodniu, podczas nadzwyczajnej sesji, jednak spotkanie rady zostało zamknięte bo... nie spełniało prawnych wymogów.

Pod wnioskiem o odwołanie przewodniczącego Sylwestra Barnasia i jego zastępcy Roberta Rudowicza podpisało się ośmioro z piętnaściorga radnych. Są to: Sebastian Urbański, Ryszard Jankowski, Alicja Krupa, Ireneusz Czy¬czyk, Jolanta Krasicka, Piotr Cypryjański, Ewa Ładziak, Ludwik Twardochleb i Renata Demeszuk.
– Pan Barnaś nie wywiązuje się z obowiązków przewodniczącego rady

– uzasadniał radny Cypryjański. – Nie uzgadnia projektu budżetu z radnymi, nie przygotowuje na sesje informacji o pracach w okresie między sesyjnym, a także uniemożliwia niektórym radnym udział w sesjach, ponieważ ustala niedogodne dla nich terminy posiedzeń – wyjaśniał dodając, że chodzi o niego i radnego Czyczyka. Obaj pracują w KGHM na zmiany, o czym przewodniczący dobrze, lecz nie bierze tego pod uwagę przy wyznaczaniu terminów sesji. We wniosku o odwołanie Roberta Rudowicza zarzucono m.in. uprawianie złego stylu pracy, który nie prowadzi do jedności rady, a wręcz do jej podziału.
– Ponadto, jego postawa jako członka rodziny pani wójt skutkuje brakiem obiektywizmu w stosunku do działań wójta i pracowników urzędu gminy – wyjaśniał Piotr Cypryjański w uzasadnieniu.

Po odczytaniu obu wniosków doszło do zaskakującej sytuacji - przewodniczący Barnaś nie zgodził się z zarzutami, nie dopuścił do głosowania i zamknął posiedzenie. – Z uwagi na to, że wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji nie spełnił wymogów formalnych – oznajmił zebranym. – Był on, co prawda, zgłoszony 27 maja, ale wpłynął do biura rady dopiero 6 czerwca. Na dodatek nie zawierał wymaganych prawem projektów uchwał. Natomiast wniosek o odwołanie przewodniczącego i zastępcy wpłynął dopiero 9 czerwca i to na 10 minut przed końcem pracy biura rady – mówił przewodniczący dodając, że uchwały te także nie zawierały uzasadnienia, dlatego nie mógł ich dołączyć do materiałów sesyjnych.

Decyzja przewodniczącego wzburzyła częścią radnych. PO zamknięciu obrad rozgorzała dyskusja. Wiceprzewodniczący rady Ryszard Jankowski zarzucił radczyni prawnej, że nie dopilnowała formalności, i że służy pomocą tylko jednej ze stron. – Skoro został złożony wniosek o odwołanie, to radca prawny powinien się do niego ustosunkować. Coś tu nie gra! – mówił. Radczyni Karolina Likus - Drozdel stwierdziła, że informacje o sposobie przygotowaniu uchwał otrzymała tuż przed sesją. – Nie miałam więc możliwości wskazania wad i błędów we wnioskach – wyjaśniała radczyni.

Radny Jankowski dopytywał więc, dlaczego przewodniczący nie przekazał prawniczce informacji. – Radca powinien wiedzieć o wniosku w momencie, gdy taki wpłynie! Panie przewodniczący, to jest jawne granie na czas! – stwierdził.
Głos zabrała też sama wójt gminy Joanna Gniewosz zapewniając, że zależy jej na wspólnej pracy. Nie zgodziła się też z zarzutem, że przy ustalaniu budżetu nie było współpracy z radnymi. – Dziś jest mi wstyd za te personalne przepychanki – mówiła. – Jeżeli zarzucacie, że jest inaczej to proszę na piśmie wskazać złamanie przez nas przepisu.

Wójt zaznaczyła też, że radni chcą odwołać Barnasia i Rudowicza tylko dlatego, że ją wspierają. – A jak ma być inaczej? Przecież obaj startowali z moich list i zostali wybrani w demokratycznych wyborach po to, by realizować nasz wspólny program! Nie rozumiem zarzutu, że radny Rudowicz to moja rodzina. Dlaczego nikt nie podnosi faktu, że w radzie zasiada też z Borku brat mojego męża? Robert Rudowicz jest dalekim krewnym mojego męża, więc w jaki sposób jest ze mną spowinowacony? – pytała pani wójt.

Wnioskujący o odwołanie radnych z funkcji nie rezygnują z planu. Zapowiedzieli, że na kolejną sesję przygotują się jak należy. Twierdzą, że nie pozwolą na ustawianie inwestycji pod konkretnych radnych i jako przykład wskazują drogę i oświetlenie w Kluczach, których nie było w planie, a mimo to znalazły się w budżecie.

Grażyna Szyszka

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.