Koronawirus a turystyka. Właściciele firm turystycznych: Jeśli rząd nam nie pomoże, będziemy musieli się zwijać z rynku

Czytaj dalej
Fot. Fot. Lukasz Kaczanowski/Polska Press
Agnieszka Kamińska

Koronawirus a turystyka. Właściciele firm turystycznych: Jeśli rząd nam nie pomoże, będziemy musieli się zwijać z rynku

Agnieszka Kamińska

Przedstawiciele branży turystycznej, którzy najbardziej ucierpieli z powodu pandemii, czekają na pomoc państwa. Biura podróży we wrześniu będą musiały zacząć zwracać pieniądze za odwołane wycieczki, a nie mają z czego, bo cały czas nie zarabiają.

Koronawirus a turystyka. Jakie wsparcie planuje rząd dla branży turystycznej?

Ministerstwo Rozwoju przedstawiło branży turystycznej propozycje wsparcia. Zapowiedziało m.in. powstanie funduszu, z którego biura podróży będą mogły częściowo oddawać klientom pieniądze za wycieczki, które się nie odbyły. W grę wchodzą też zwolnienia za składek ZUS, a także świadczenia postojowe, m.in. dla przewoźników, przewodników i pilotów. To podstawowe założenia, o których przedstawiciele rządu mówili na konferencjach. Problem w tym, że właściciele i pracownicy firm turystycznych projektu ustawy nie widzieli. Obawiają się, że w ogóle nie istnieje. Tymczasem zależy im, aby przepisy weszły w życie jeszcze przed wrześniem.

– Jeśli do września nie będzie pomocy dla turystyki, to jesienią czeka nas fala upadłości. Nie ma informacji, aby posłowie zajęli się przepisami na najbliższym, czyli ostatnim przed wakacyjną przerwą, posiedzeniu Sejmu. Na temat projektu milczy też Ministerstwo Rozwoju. Sam mam do oddania klientom około 80 tys. zł, a prowadzę na niewielką skalę jednoosobową firmę. Od czasu zniesienia obostrzeń, nie sprzedałem żadnej wycieczki – mówi Grzegorz Wolanowski, który prowadzi w Tczewie biuro turystyczne organizujące zagraniczne wyprawy w góry, jest też prawnikiem i autorem bloga o branży turystycznej.

Koronawirus. Ile pieniędzy muszą oddać klientom firmy turystyczne?

Firmy szacują, że muszą oddać klientom w sumie od 600 mln do 2 mld złotych. Zwroty, zgodnie z przepisami, powinny być realizowane w okresie wrzesień-listopad. Zapowiadany przez wicepremier Jadwigę Emilewicz fundusz mógłby doraźnie w tym pomóc. Zakłada on, że firmy turystyczne będą mogły zwrócić turyście 10 proc. wpłaconej zaliczki za wycieczkę, która się nie odbyła. Resztę pieniędzy klientowi miałby wypłacić fundusz. Firmy będą miały 6 lat na oddanie funduszowi wypłaconych środków. To jednak tylko luźne zapowiedzi i nie wszystkim w branży się podobają.

– Projektu przepisów nie ma. Nasza przyszłość jest więc wielką niewiadomą. Poza tym to, co zapowiada wicepremier Emilewicz, to jest zwyczajny kredyt. Biuro podróży i tak będzie musiało zwrócić pieniądze do tego funduszu. Pytanie, czy biura odzyskają pieniądze od swoich kontrahentów.

– Na przykład hotele z południowego regionu Włoch, które współpracują z polskimi biurami, nie zwracają pieniędzy z zaliczek i prawdopodobnie już tego nie zrobią.

– My po prostu nie będziemy mieli z czego tego kredytu spłacić – mówi Alina Dybaś, prezes Turystycznej Organizacji Otwartej, która zrzesza małe i średnie firmy z branży turystycznej.

Dybaś tłumaczy też, że firmy turystyczne ponoszą obecnie koszty jak sprzed epidemii, bo np. muszą już w całości opłacać czynsze za wynajem lokali. Ich obecny zarobek jest, jak mówi prezes TOO, znikomy lub wręcz zerowy. Poza tym, osiągnięte straty dotyczą okresu dłuższego niż czas obowiązywania obostrzeń w kraju.

Wycieczkę przewidzianą na maj 2020 r. firmy organizowały już we wrześniu poprzedniego roku. Tyle czasu zajmują układanie programu, wyceny usług, jeżdżenie i sprawdzanie hoteli.

– Odmrażanie turystyki trwa powoli, bo biura turystyczne to nie salony fryzjerskie, do których po zniesieniu ograniczeń ustawiały się kolejki. Przygotowanie każdej wycieczki trwa kilka, a nawet kilkanaście miesięcy. Biura podróży są powiązane np. z hotelami, przewoźnikami, pilotami wycieczek. To system naczyń połączonych.

– Jeśli nie dostaniemy pomocy od września, obawiam się, że zaczniemy się zwijać z rynku – dodaje Alina Dybaś.

– Szkoda, że jedyne, co rząd przygotował dla turystyki, to bony, które być może pomogą firmom organizującym wypoczynek w kraju. Niestety, poza tym programem znalazła się ogromna rzesza przedsiębiorców, o której rząd chyba zapomniał.

Z danych Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego wynika, że spadła liczba firm aktywnych na rynku turystycznym. W całym kraju zarejestrowanych jest obecnie 4 555 organizatorów turystyki, a w czerwcu było ich 4 629. Poza tym, w czerwcu imprezy turystyczne kupiło 191 tys. klientów. To o 75 proc. mniej niż rok wcześniej, ale więcej niż maju (wówczas sprzedaż spadła o 90 proc.).

Agnieszka Kamińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.