opr. Dariusz Chajewski

Krwawa niedziela. Czy o tej tragedii można zapomnieć?

Tak przed rokiem w Żarach upamiętniono rocznice rzezi wołyńskiej. Fot. Kresowe Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich Tak przed rokiem w Żarach upamiętniono rocznice rzezi wołyńskiej.
opr. Dariusz Chajewski

Przez lata wysłuchaliśmy dziesiątek relacji ludzi, którzy przeżyli koszmar wołyńskiej rzezi w lipcu 1943 r. Przypomnijmy niektóre z nich...

- To była brzydka niedziela, padał deszcz - opowiadał nam Zdzisław Świstek z Zielonej Góry. - Mieliśmy jak zawsze iść do kościoła, a raczej kaplicy przy trakcie, gdzie odprawiano msze. Jednak mama powiedziała, że skoro jest tak koszmarna pogoda, wyjątkowo zostaniemy w domu. Przybiegła nagle Ukrainka, która u nas mieszkała i wołała, że obok kaplicy była strzelanina. Po chwili staliśmy się świadkami straszliwego spektaklu. Na niewielkim, sąsiednim wzgórzu leżało, otoczone świerkami, gospodarstwo. Z pewnej odległości zobaczyliśmy biegnącą kobietę z dwojgiem dzieci. Jej tropem podążali czterej uzbrojeni mężczyźni. Uciekinierzy szukali schronienia w budynku... Po chwili rozległy się krzyki rozpaczy, przerażenia, i strzały... Zamordowali kobietę, dziecko, a także siedmioosobową rodzinę. Gdy zabójcy stanęli przed drzwiami tamtego domostwa, mama tylko krzyknęła: „Teraz idą nas mordować!”. Uciekliśmy...

Jak na rzeź

Trudno uwierzyć, że nie są dziełem jakiegoś chorego psychicznie scenarzysty. Że ludzie, którzy to przeżyli, mogą normalnie żyć, śmiać się, kochać...

- W kałuży krwi leżały bezwładne ciała naszych rodzin, sąsiadów, małych, niewinnych dzieci... - rozmawiając z nami nowosolanin Franciszek Przytomski nie krył łez.

Banderowcy zamordowali 13 bliskich mu osób. - Mój ojciec, 16-letnia siostra, trzyletni brat, dwóch sąsiadów, trzy sąsiadki, pięcioro małych dzieci. Ranna została także ciotka Krasicka, która zmarła w wielkich cierpieniach wieczorem. Zdążyła nam jednak opowiedzieć, że egzekucji dokonał jeden z Ukraińców…

Z jego domu, z masakry uratował się tylko sześcioletni brat, Adaś, który spał na zapleczu pieca chlebowego. Właśnie dzięki temu bandyci z UPA nie mogli go zobaczyć...

Byli strasznie torturowani

- Weszli do wsi i powiedzieli, że na polecenie Niemców mają przyprowadzić chłopców w wieku od 15 do 19 lat - relacjonowała Danuta Kotelec, dziś zielonogórzanka, niegdyś z Brzuchowic. - Po kilku dniach matki chłopców poszły do Niemców i okazało się, że ci nic o tym nie wiedzą. I wykopano ciała naszych chłopców. Byli straszliwie torturowani... Podobno jeden z Niemców zemdlał na ten widok. Później niemiecki oficer dał matce jednego z chłopców pistolet, pozwolił jej zastrzelić wójta, który stał za tym uprowadzeniem, ale kobieta tylko płakała.

Przeszli piekło

- Babcia z dwiema synowymi i wnukami postanowili wrócić do Miedwedówki, gdzie stał niedokończony dom wujka - mówiła zielonogórzanka Walentyna Czajka. - Z całej wsi przeżyła tylko jedna kobieta, którą uratowało to, że położyła się na śniegu, w polu i przykryła białym prześcieradłem.

- Jako dziesięcioletnie dziecko przeszłam piekło i często pytam sama siebie, gdzie był wtedy Pan Bóg - płacze Ewelina Dzielędziak, dziś z Rzepina, wówczas z Mizocza. - Mamę zamordowali i ucięli jej głowę, siostrze rozpłatali brzuch, ja, dziesięciolatka przetrwałam pod stosem trupów.

Stanisława Sitnik z Wyszanowa, która przeżyła masakrę w Hucie Pieniackiej, gdzie jednego dnia zamordowano ponad 800 Polaków, mówi, że pamięta zwierzęcy niemal ryk. To byli ludzie. Pędzeni na rzeź ludzie.

- Byłam tam osiem lat temu, nie mam zdrowia, to dla mnie zbyt mocne przeżycie - mówi cicho pani Stanisława. - Płakałam, mimo że tam teraz tylko puste pole jest, więcej nic. I te opowieści ludzi, że gdy chcieli tam krowy wypasać, spychacze wpuścili i spod maszyn kości zaczęły wychodzić, czaszki… Tam tyle narodu poszło... Wybaczyć? Nie wiem. Tyle, co tam wycierpieliśmy...

opr. Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.