Kto pomoże odzyskać nadzieję...Kto mógłby pomóc pogorzelcom, którzy stracili wszystko?

Czytaj dalej
Fot. Renata Hryniewicz
Renata Hryniewicz

Kto pomoże odzyskać nadzieję...Kto mógłby pomóc pogorzelcom, którzy stracili wszystko?

Renata Hryniewicz

Najważniejszy jest teraz dach. Bez niego nie ma sensu zaczynać remontu. Dlatego wójt szuka niedrogiego wykonawcy i pieniędzy.

Miesiąc temu pożar strawił cały dobytek dwóch rodzin, pisaliśmy o tym w „GL” - 13 osób zostało bez dachu nad głową.

- Ogień i dym... - tak pamięta pierwsze chwile pożogi Jakub Ciszak, jeden z mieszkańców. Przez kilka godzin siedem zastępów straży pożarnej walczyło z żywiołem. Ogień zniszczył wszystko...

Minął prawie miesiąc. Jedna z rodzin pogorzelców mieszka w przybudówce. Akurat ona ocalała. Druga rodzina - Ciszakowie - w tym tygodniu zajęła mieszkanie socjalne, które przygotowała gmina. Odwiedziliśmy rodzinę, żeby zobaczyć jak sobie radzi.

Mieszkanie jest niewielkie, ale ciepłe i czyste. Dzieci siedzą w małym pokoiku i jedzą obiad. Są wesołe. Nie do końca rozumieją jeszcze, co spotkało rodzinę. - Wcześniej mieszkaliśmy w gminnym hotelu. Teraz mamy swój kąt, do czasu wyremontowania spalonego domu. Możemy sobie chociaż ugotować - mówi Joanna Demetruk - Ciszak. W mieszkaniu socjalnym mieszka z trójką dzieci, mężem Jakubem i teściową Janiną. - Jest ciężko, chciałabym być w swoim własnym domu. Pracowałam za granicą, z dala od bliskich wiele lat, żeby się czegoś dorobić. Każdy grosz pchałam w dom i wszystko straciłam w kilka godzin - pani Janina zaraz płacze, gdy zaczyna wspominać. Ciężko wszystko przeżywa, a jeszcze trzy miesiące temu umarła jej córka. Miała 43 lata, chorowała na raka. Panią Janinę przygniotły więc jedna tragedia za drugą. - Jestem wrakiem człowieka. Nie chce mi się żyć... - mówi wpatrując się w podłogę.

- Mama bardzo przeżywa... Jest dobrą kobietą, zawsze pomaga wszystkim, nie oczekując nic w zamian. Mam nadzieję, że wróci jej nadzieja na lepsze jutro... - mówi synowa.

Pogorzelcom od początku pomaga gmina, chociaż dom był własnością rodzin. Wójt Robert Stolarski szuka wykonawcy, który w pierwszej kolejności zrobi dach.

- Sama robocizna to koszt rzędu 25-40 tys. zł. Jestem po rozmowach z wykonawcami, ale koszt robocizny jest za wysoki albo też za długi jest termin realizacji. Udało się pozyskać część materiałów od przedsiębiorców i od nadleśnictwa, ale brakuje blachy i pieniędzy na zapłatę dla wykonawcy - tłumaczy wójt Stolarski.

Do pomocy włączyła się niezawodna Fundacja Grupy Pomagamy ze Słubic. - Jestem pełna podziwu dla wójta. Takiego życzyłaby sobie chyba każda gmina - mówi Aleksandra Kołek, szefowa fundacji. Deklaruje, że gdy dach będzie zrobiony, fundacja postara się wyposażyć dom w niezbędne meble. - Zbierzemy też naszych chłopaków, którzy poświęcą dwa weekendy na pomoc w pracach - obiecuje Aleksandra Kołek.

Dopóki jednak dach nie zostanie wyremontowany, w domu nie można nic zrobić. Jak zaznacza wójt, potrzebna jest blacha i pieniądze dla firmy, która wykona pracę. Jeśli ktoś jest w stanie i chciałby pomóc, można wpłacić pieniądze na konto Stowarzyszenia Humanitas: 17 8369 0008 0063 5244 2000 0010, z dopiskiem „Pomoc dla poszkodowanych”.

Renata Hryniewicz

Moje działania reporterskie skupiają się na terenie powiatu słubickiego i sulęcińskiego. Szukam tu ludzi, miejsc, wydarzeń, o których warto pisać i je pokazywać. Szukam tematów, które niosą jakiś przekaz, pokazują ciekawe działania, ale także takich, w których poprzez nagłośnienie mogę pomóc rozwiązać problem. Zawsze staram się dociec prawdy wysłuchując różnych wariantów, jeśli chodzi o spór – wysłuchuję i opisuję obie strony. Staram się, żeby Czytelnik sam ocenił, po której stronie leży prawda. Można zgłosić mi każdy temat, każdy problem, każdą inicjatywę.
Jestem zawsze blisko ludzi i staram się spotykać z nimi osobiście, by ocenić sytuację, a w temacie ująć także emocje. Lubię pisać o ludziach i ich przeżyciach, pokazywać to, co w moim rejonie dzieje się dobrego, ale nie uciekam od spraw kontrowersyjnych, o czym nie raz przekonali się moi Czytelnicy.
Jestem optymistką i nigdy się nie załamuję. Wierzę, że zawsze jest jakieś wyjście. Lubię dobry żart i ludzi wesołych z pozytywną energią. Nie znoszę smutasów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.