Kuba chce stanąć na nogi, aby wybrać się z Anną na spacer

Czytaj dalej
Fot. Archiwum Jakuba Górnego
Jarosław Miłkowski

Kuba chce stanąć na nogi, aby wybrać się z Anną na spacer

Jarosław Miłkowski

Po ponad siedmiu latach jest szansa, by Jakub Górny z Lubiszyna znów mógł swobodnie chodzić. Rehabilitacja jest jednak droga...

- To było siedem i pół roku temu. Po długiej zimie w końcu można było pracować na zewnątrz. Chciałem pomóc koledze, który akurat rozbierał starą zaniedbaną szopkę. Wspiąłem się, żeby rozebrać niewielki daszek. W pewnej chwili poczułem, że zaczynam osuwać się w dół. Odruchowo próbowałem się czegoś złapać, ale było już za późno. Runąłem w dół, a razem ze mną runęło całe życie . To nie była duża wysokość, jakieś dwa metry. Gdybym upadł inaczej, pewnie skończyłoby się na zadrapaniach. Ja jednak poleciałem na plecy – opowiada Jakub Górny z Lubi¬szyna. 13 września skończy 33 lata. Jego największe marzenie to… - Chwycić za rękę moją dziewczynę Anię i pójść z nią na spacer. Pójść na własnych nogach, dotrzymując jej kroku – mówi Kuba.
Na razie jest to jednak niemożliwe. Po upadku Górny złamał kręgosłup, nogi ma niesprawne. Jest jednak nadzieja…

- W sierpniu dwa lata temu trafiłem do wrocławskiej kliniki Akson. Stosują tam rehabilitację przy pomocy magne¬tostymulacji wysokoenergetycznej.
- Podłączają mnie do dziesiątek kabli, by przez mój rdzeń kręgowy puszczać stymulujące go prądy. Gdy pierwszy raz to zrobili, spodziewałem się fajerwerków, a doświadczyłem zaledwie lekkiego mrowienia. Skuteczność była jednak piorunująca – mówi 33-latek.
- Brat może już trochę poruszać palcami, napinać mięśnie ud. Jest szansa, że stanie na nogi – mówi Agnieszka Górna, starsza siostra Kuby.
- Po siedmiu latach pojawiła się nadzieja na to, by wózek, moje więzienie, poszedł w końcu w odstawkę - mówi mieszkaniec Lubiszyna.
Rehabilitacja jest jednak bardzo droga. Kosztuje 90 tys. zł. I nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
- Trwa niecały rok. Najpierw trzy miesiące intensywnej rehabilitacji, później około miesiąc przerwy, znów trzy miesiące. I tak dalej. W październiku mam pojechać na turnus. Z pieniędzy, które udało się zabrać, jest na razie 7 tys. zł – opowiada nam Kuba.
Z własnych funduszy szans opłacania leczenia nie ma.
- Przed wypadkiem handlowałem drewnem. Teraz mam ledwie 680 zł renty. Staram się dorabiać robieniem donic z drewna – mówi mieszkaniec Lubiszyna.
33-latka wspiera jego dziewczyna. Poznał ją, gdy zaczął jeździć na rehabilitację, a ona przyjeżdżała do niepełnosprawnego brata.
- Kuba radzi sobie bardzo dobrze. Uparcie dąży do tego, by stanąć na nogi – mówi Anna Roszkiewicz.
- Przede mną jeszcze długa droga, pełna ciężkiej pracy, ale wierzę, że się uda. Wierzę, że kiedyś pójdziemy na spacer. Siedem lat temu byłem załamany. dzisiaj chcę walczyć z całych sił. Chcę stanąć na własnych nogach obok Ani – mówi Kuba.
Chcecie pomóc mu w spełnieniu marzenia?

* Jakubowi Górnemu można pomóc na kilka sposobów. Pieniądze na rehabilitację 33-latka zbierane są m.in. przez stronę: www.siepomaga.pl/jakubgorny (pod tym adresem poznacie pełną historię walki Kuby o powrót do sprawności). Można też wysłać SMS o treści: S6478 pod numer 72365 (koszt to 2,46 zł z VAT). Kto chce, może też wybrać wsparcie przelewem: Fundacja Siepomaga, ul. 27 Grudnia 9a/14, 61-737 Poznań, numer w Alior Banku: 65 1060 0076 0000 3380 0013 1425, tytuł: 6478 Jakub Górny darowizna.
* 33-letni mieszkaniec Lubi-szyna jest też podopiecznym fundacji Avalon. Tu można przelać pieniądze na rachunek: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001 z dopiskiem: Górny, 6383. Można też wysłać SMS o treści: POMOC 6383 pod numer 75165 (koszt 6,15 zł z VAT).
* Jeżeli chcecie pomóc mieszkańcowi Lubiszyna osobiście, możecie skontaktować się z naszą redakcją w Gorzowie w Parku 111 przy ul. Sikorskiego. Kontakt do Kuby dostaniecie też, dzwoniąc do nas pod
numer: 95 722 57 72 lub pisząc: [email protected]

Jarosław Miłkowski

Jestem dziennikarzem gorzowskiego działu miejskiego "Gazety Lubuskiej". Zajmuję się tym, co na co dzień dzieje się w Gorzowie - opisuję to, co dzieje się w magistracie, przyglądam się miejskim inwestycjom, jestem też blisko Czytelników. Często piszę teksty o problemach, z którymi mieszkańcy przychodzą do naszej redakcji w Gorzowie (Park 111, ul. Sikorskiego 111, II piętro). Poza tym bliskie mi są tematy związane z Kościołem. Od dzieciństwa jestem też miłośnikiem żużla, więc zajmuję się też tą dyscypliną sportu. Gdy żużlowcy rozgrywają sparingi, turnieje szkoleniowe a także jeżdżą w turniejach za granicą Polski, wybieram się tam z aparatem fotograficznym.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.