Kulinarne szlaki. Rybki, że palce lizać i syrop z róży

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Brożek
Dariusz Brożek

Kulinarne szlaki. Rybki, że palce lizać i syrop z róży

Dariusz Brożek

W gospodarstwie agroturystycznym „Dolatówka” nad Zalewem Bledzewskim można wypocząć i skosztować tradycyjnych potraw

Że przysmakiem mogą być owoce i warzywa to wiemy od dawna. Ale płatki kwiatów? Tymczasem w malowniczej scenerii Zalewu Bledzewskiego rosną róże, z których Magdalena Dolata wyrabia znakomity syrop. Tajemnica jego smaku tkwi właśnie w płatkach. Docenili ją nawet jurorzy prestiżowego konkursu Kulinarna Perła. Wcześniej nagrodzono przyrządzane przez panią Magdalenę ryby w zalewie octowej.

Od ponad 20 lat Magdalena i Andrzej Dolatowie wynajmują pokoje letnikom. Jako jedni z pierwszych w powiecie międzyrzeckim postawili na agroturystykę i teraz zgodnie przyznają, że to był strzał w dziesiątkę. - Zaczęło się od tego, że turyści sami przychodzili i pytali, czy możemy im wynająć pokój na kilka dni - opowiada A. Dolata.

Gospodarstwo położone jest w jednym z najbardziej malowniczych i urokliwych zakątków powiatu międzyrzeckiego. Z jednej strony sąsiaduje z malowniczym brzegiem Obry i z zabytkową elektrownią wodną, której zapora spiętrza rzekę tworząc Zalew Bledzewski. Z drugiej mamy ogromne połacie lasów. To idealne miejsce dla osób, które chcą wypocząć na łonie natury, z dala od zgiełku wielkich aglomeracji i stresującej pracy w korporacjach. Dla mieszczuchów to prawdziwy eden - świeże powietrze, czysta woda, ryby, grzyby i śpiew ptaków. W mieście nie znajdą tego, nie kupią za żadne pieniądze. Cisza, spokój i... tradycyjne smaki

- Gościmy między innymi uczestników spływów kajakowych. Niektórzy zatrzymują się na chwilkę, ale potem zmieniają decyzję i zostają na cały dzień, czy dwa. Mamy też własne kajaki dla naszych gości, którzy często zapuszczają się nimi na Zalew Bledzewski - opowiada A. Dolata.

Tradycyjne i smaczne

Zalew przyciąga też wędkarzy, natomiast lasy grzybiarzy. Dlatego „Dolatówka” - jak nazwali swoje gospodarstwo właściciele - tętni życiem aż do listopada. Goście mogą tutaj rozbić namioty i wynająć pokoje z wszelakimi wygodami. Także z kuchnią, ale jeśli nie chcą tracić czasu na pichcenie, mogą zamówić posiłki na miejscu. Pani Magda jest zresztą znakomitą kucharką. Jej specjalnością są tradycyjne, polskie potrawy.

Swój znakomity syrop Magdalena Dolata wyrabia z płatków róż, rosnących koło jej domku
Dariusz Brożek Zalew Bledzewski to jedna z największych i najbardziej znanych atrakcji turystycznych powiatu międzyrzeckiego

- Gotować, piec i smażyć nauczyłam się od mojej mamy Zenobii. Zdradziła mi między innymi przekazywany w naszej rodzinie z pokolenia na pokolenie przepis na syrop z płatków róż - opowiada.

Syrop to sztandarowy produkt kulinarny pani Dolaty. Został uznany za tradycyjny produkt regionalny i w 2012 r. na targach w Poznaniu otrzymał tytuł Kulinarnej Perły.

Syrop z róż

- Podstawą są płatki róży wysokopiennej. To dawna, poniemiecka odmiana. Hodujemy ją przy naszym domku - mówi.

Razem z M. Dolatą oglądamy krzewy obsypane biało-czerwonymi kwiatami. Rosną w pobliżu krzewów winnej latorośli. Są też swoistą tarczą dla winogron, gdyż chronią je przed różnymi chorobami. Moja przewodniczka z uwagą przygląda się rozwiniętym kwiatom. Bierze je w dłonie i ogląda z każdej strony.

Ryba na kwaśno Małgorzaty Kozy z Wojnowa

- Nadają się idealnie. Zbieram je, kiedy są rozwinięte i suche. Potem rozkładam je na białym obrusie, lub prześcieradle, żeby wyszły z nich wszystkie żyjątka - opowiada.

Swój znakomity syrop Magdalena Dolata wyrabia z płatków róż, rosnących koło jej domku
Dariusz Brożek - Mój syrop jest smaczny i zdrowy - zapewnia Magdalena Dolata

Po obeschnięciu płatki lądują w dużych, trzylitrowych słoikach. Pani Magdalena układa je warstwami i każdą z nich zasypuje cukrem. Potem syrop „leżakuje” przez kilka tygodni. Wówczas pod wpływem cukru płatki puszczają sok. Ostatnim etapem jest zlewanie i gotowanie słodkiego specjału.

- Po kilku tygodniach zlewam syrop do garnka i podgrzewam na wolnym ogniu. Trzeba uważać, żeby nie zaczął się gotować. Kiedy jest gorący, wlewam go do małych słoiczków. Nie pasteryzuję ich, ale i tak mój syrop zachowuje smak i aromat przez dobrych kilka miesięcy - zapewnia.

Syrop nadaje się do herbaty, ciast, deserów i lodów. Jego niepowtarzalny smak oraz bukiet docenią i dzieci i dorośli.

Rybki w zalewie

Pierwsze gastronomiczne trofeum M. Dolata zdobyła w 2007 r. podczas regionalnego konkursu kulinarne dziedzictwo. Jej ryby w zalewie octowej zajęły pierwsze miejsce. Wcześniej podbiły podniebienia gości i znajomych, którzy namówili ją do udziału w konkursie. Nie ukrywa, że sukces ją zaskoczył. I uradował.

Swój znakomity syrop Magdalena Dolata wyrabia z płatków róż, rosnących koło jej domku
Dariusz Brożek Kolejnym frykasem Dolatówki są ryby w zalewie octowej

- Podstawą tej potrawy są małe rybki, złowione przez męża albo letników. W Obrze i naszym zalewie jest ich mnóstwo. A do tego mamy jeszcze własne stawy hodowlane. Zawsze mogę liczyć na naszych gości. Wielu z nich bez wzgledu na pogodę od rana do wieczora przesiaduje na brzegach z wędkami w rękach. I rzadko wracają z pustymi siatkami - mówi.

Po oskrobaniu płocie, liny i karasie są patroszone i podsmażane. Nabierają smaku i aromatu w zalewie octowej. Pani Magda zdradziła nam sekretny sposób przyrządzania. Jedną szklankę dziesięcioprocentowego octu rozrabia w trzech szklankach wody. Potem dodaje pokrojoną w talarki cebulę, paprykę, liść laurowy, ziele angielskie, łyżeczkę cukru i sól. Na koniec wkłada ryby do słoików, zalewa je swoją miksturą i pasteryzuje poprzez gotowanie.

- Mogą stać choćby i rok. Ale nigdy nie doczekają nawet kilku miesięcy, bo schodzą jak świeże bułeczki - zaznacza.

Dopłyniemy i dojedziemy

Do „Dolatówki” możemy dopłynąć Obrą od strony Międzyrzecza, albo dojechać leśną drogą, która zaczyna się na wschodnich rogatkach Bledzewa przed mostem na tej rzece. Przy zjeździe znajduje się tablica z kierunkowskazem. Droga ma 2,7 km. długości.

Przepisy Czytelników na kulinarne specjały

KISZONE OGÓRKI

Przepis Barbary Kozdrowskiej z Gorzycy pod Międzyrzeczem

Składniki:
Ogórki powinny mieć od 10 do 12 cm. długości. Muszą być jędrne, twarde i bez plamek. Myjemy je kilka razy, żeby pozbyć się piasku. Do kiszenia będą nam potrzebne liście chrzanu razem z łodygą, koperek, czosnek i sól. Można też używać liści wiśni i czarnej porzeczki.

Swój znakomity syrop Magdalena Dolata wyrabia z płatków róż, rosnących koło jej domku
Dariusz Brożek Ogórki Barbary Kozdro¬wskiej to kulinarny specjał

Przyrządzanie:
Zamiast tradycyjnych weków pani Barbara używa normalnych, zakręcanych słoików. Do czystego, wyparzonego słoika układa na dno chrzan, liście, koper i ząbek, lub dwa czosnku. Potem układa pionowo ogórki. Na wierzch daje chrzan, koper. liście i czosnek. Zalewa je przegotowaną wodą z solą. Na półtorej litra wody dodaje dwie małe łyżeczki soli. Potem lekko zakręcam słoiki. Nie gotuję ich, bo takie ogórki nie wymagają pasteryzacji. Po kilku dniach odkręca słoiki, bo ogórki pracują i zaczyna się wydzielać gaz. Trzeba to powtórzyć kilka razy.

WĘGIERKI W OCCIE

To wyśmienita przekąska i przystawka do dań mięsnych. Przepis zdradziła nam Renata Szałata z Silnej koło Pszczewa.

Składniki:

Swój znakomity syrop Magdalena Dolata wyrabia z płatków róż, rosnących koło jej domku
Dariusz Brożek Renata Szałata poleca śliwki węgierki w occie

Przyrządzanie:
Umyte śliwki odsączamy, kroimy i drylujemy z pestek. Następnie przekładamy je do sporego naczynia (np. kamiennego garnka). Wodę przegotować razem z octem, cukrem i przyprawami, po czym zalać śliwki gorącym jeszcze płynem. Następnego dnia trzeba zlać zalewę, zagotować i ponownie zalać nią śliwki. Czynność tę powtórzyć łącznie pięć razy. Po ostatnim zlaniu, śliwki należy przełożyć do słoików, dopełnić płynem i dokładnie zakręcić słoiki. Nie musimy ich już z gotować. Jeśli zostanie nam zalewa, możemy jej użyć na przykład do marynowania mięsa na pieczeń.

PĄCZKI PIOTRA ROJKA

Swój znakomity syrop Magdalena Dolata wyrabia z płatków róż, rosnących koło jej domku
Dariusz Brożek Piotr Rojek prezentuje swoje pączki. Są przepyszne

Pączki piekarza Piotra Rojka z Kaławy pod Międzyrzeczem to prawdziwe smakołyki. Możemy sami je usmażyć. To bardzo łatwe. P. Rojek zdradził nam swoją recepturę. Zaznacza przy tym, że pączki nie są wprawdzie zbyt zdrowe, ale jedzone z umiarem raczej nam nie zaszkodzą. A z pewnością potrafią poprawić nam humor.

Składniki:
kilogram mąki pszennej wrocławskiej typ 500
120 gram jajek (białka i żółtka z trzech jajek)
80 gram żółtek (żółtka z czterech jajek)
50 gram cukru
100 gram margaryny lub masła
5 deko drożdży
szczypta soli.
Ewentualnie można dodać do ciasta kieliszek czystego spirytusu, dzięki czemu pączki po usmażeniu nie będą zbyt tłuste.

Sposób przyrządzenia ciasta:
Miksujemy wszystkie składniki, na koniec dodajemy rozpuszczoną na wolnym ogniu margarynę lub masło i wyrabiamy ciasto. Zostawiamy je na 40 minut, aby przefermentowało. Potem przez chwilę ponownie je wyrabiamy i następnie dzielimy na kawałki, z których formujemy pączki i nadziewamy je marmoladą. Jak zaznacza P. Rojek, dżem się do tego nie nadaje.

Smażenie:
Pączki smażymy na tłuszczu w temperaturze 180-190 stopni Celsjusza. Zdaniem wielu łasuchów, najlepsze są pączki smażone na smalcu. Obecnie piekarze odchodzą od tych tradycji, gdyż smalec zawiera znacznie więcej niezdrowych kwasów nasyconych.

Informacje dla turystów

Budowla z patyną

Swój znakomity syrop Magdalena Dolata wyrabia z płatków róż, rosnących koło jej domku
Dariusz Brożek Budowę elektrowni wodnej ukończono w 1911 r.

Ma już ponad sto lat, ale jak na swój wiek trzyma się nadzwyczaj dziarsko. Dzięki niej mieszkańcy pobliskich miejscowości mogą korzystać z energii elektrycznej, natomiast wędkarze łowić ryby na sztucznym rozlewisku, które powstało podczas jej budowy. Bledzewska hydroelektrownia jest także atrakcją dla uczestników spływów Obrą. Muszą wprawdzie przeciągać tam swoje kajaki z rzeki na zalew, ale dla zdecydowanej większości wodniaków to tylko dodatkowe urozmaicenie spływu.
Elektrownia ma trzy turbiny. Dwa pierwsze uruchomiono już w 1910 r., choć jej oficjalne otwarcie odbyło się w dopiero w maju następnego roku. Obecnie należy do najstarszych działających jeszcze hydroelektrowni w Polsce.

Powiaty postawiły na prąd
Jej projekt opracowała w 1905 r. berlińska firma Havested und Contag. Wybudowana została przez spółkę Ueberlandzentrale Birnbaum-Meseritz-Schwerin a.W.e.G.m.b.H, która powstała z inicjatywy władz trzech sąsiadujących ze sobą powiatów - międzyrzeckiego, międzycho¬dzkiego i skwierzyńskiego. Pracowała nieprzerwanie do 2 lutego 1945 r., kiedy pobliskie miejscowości zostały zajęte przez rosyjskich żołnierzy. Po dwóch tygodniach została ponownie uruchomiona i nadal jest głównym producentem energii elektrycznej w powiecie międzyrzeckim.

Muzeum na rzece
Od lat 80. minionego wieku w elektrowni gromadzone są zabytkowe maszyny elektryczne i aparatura kontrolno-pomiarowa z małych elektrowni należących do Zakładu Energetycznego w Gorzowie Wielkopolskim.

Pole namiotowe
Koło elektrowni znajduje się pole namiotowe i ośrodek wczasowy. Dojedziemy do niej gruntową drogą od
strony Bledzewa. Albo dopłyniemy tam Obrą z Międzyrzecza.

Z królewską metryką

Swój znakomity syrop Magdalena Dolata wyrabia z płatków róż, rosnących koło jej domku
Dariusz Brożek Stary Dworek

Wypoczywając w okolicach Bledzewa warto się wybrać do wsi Stary Dworek. To dawna posiadłość cystersów z Bledzewa. Podczas wojny północnej zakonnicy gościli w swojej rezydencji trzech monarchów. W 1708 r. przebywał tam król szwedzki Karol XII, w 1711 r. car rosyjski Piotr I Wielki, a w 1712 r. król Polski August II Mocny. Lokalną osobliwością są bunkry MRU na Lisiej Górze i most forteczny na kanale Obry.

Swój znakomity syrop Magdalena Dolata wyrabia z płatków róż, rosnących koło jej domku
Dariusz Brożek Spływ Obrą

Spływy z atrakcjami

Wodniacy z całego kraju doceniają walory Obry. , Najbardziej malowniczy jest dolny odcinek rzeki - od Międzyrzecza do Skwierzynę. Uczestnicy spływów mogą cumować swoje kajaki w stanicach w Gorzycy, Bledzewie i Starym Dworku oraz zwiedzać pobliskie atrakcje. Np. na bledzewskim rynku zobaczą barokową statuę Św. Nepomucena. Na Lisiej Górze atrakcją są natomiast ruiny poniemieckich bunkrów. Według lokalnej legendy, pod koniec drugiej wojny światowej Niemcy ukryli w ich podziemiach Bursztynową Komnatę.

Swój znakomity syrop Magdalena Dolata wyrabia z płatków róż, rosnących koło jej domku
Dariusz Brożek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.