Kultura i zabawa w Gorzowie kosztują miliony

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Kulczyński/Urząd Miasta
Tomasz Rusek

Kultura i zabawa w Gorzowie kosztują miliony

Tomasz Rusek

Filharmonia Gorzowska wydała w zeszłym roku aż 7 mln. Jednak sama wypracowała rekordowe 1,3 mln. A jak gospodarowały inne instytucje, które miasto utrzymuje m.in. z Twoich podatków? Sprawdziliśmy.

Gorzowianie lubią się bawić. Koncerty, festyny, pikniki, gale i imprezy odwiedzają w ciągu roku tysiące z nas. - Zawsze zaliczam Nocny Szlak Kulturalny, świetnie bawiłam się na reaktywowanych Dniach Gorzowa - mówiła nam wczoraj zaczepiona na bulwarze Dorota Ostrowiak.
Barbarze Witaszewskiej, którą spotkaliśmy na Starym Rynku podobał się festiwal Romane Dyvesa. Zakochani z deptaka przy Chrobrego - Daniel i Marta - wspominali zeszłoroczny cykl „Kino po zmroku”.

Naj, naj, naj

Swoich oddanych wielbicieli ma też Filharmonia Gorzowska, która w zeszłym roku gościła na 172 wydarzeniach w sumie - uwaga - 43 tys. osób. Nic więc dziwnego, że do filharmonii właśnie należy kilka kulturalnych „naj” rekordów.
Była w minionym roku najdroższą instytucją - bo wydała w sumie 7 mln zł. Była też instytucją z najwyższą dotacją od miasta - w wysokości 5,7 mln zł. Jednak też najwięcej pozyskała sama - aż 1,3 mln zł, z czego aż 900 tys. to przychody z biletów, sprzedaży wydawnictw, usług czy z wynajmu sal (ciekawy obraz daje też przelicznik procentowy wysokości dotacji do zdobytych pieniędzy - w ramce).

Drugie w kolejce jest Miejskie Centrum Kultury. Wydało w 2015 r. łącznie 4,3 mln zł, ale dotacja wyniosła o 1,1 mln zł mniej. Na biletach, wydawnictwach, wynajmie MCK zarobiło niecałe 300 tys. zł. A to dlatego, że wiele imprez było darmowych. Dziesiątki tysięcy bawiły się na Dniach Gorzowa, tysiące wzięły udział w Orszaku Trzech Króli oraz w Nocnym Szlaku Kulturalnym.

Wychodzi na to, że Klub pod Filarami jest najbardziej operatywną instytucją kultury

Procentowo rządzi

1,96 mln zł wydał w zeszłym roku Miejski Ośrodek Sztuki. Dotacji w tej kwocie było 1,76 mln zł. MOS sam zarobił 200 tys. zł. W raporcie rocznym chwali się m.in. 22 wystawami, 11 spotkaniami z artystami i krytykami sztuki, a działające w MOS popularne Kino 60 Krzeseł, które przyciąga widzów szukających bardziej ambitnego repertuaru, zorganizowało 652 seanse dla 9 tys. 497 widzów. Popularnością cieszyły się także projekty edukacyjne - MOS organizuje m.in. wakacyjne zajęcia dla dzieci.

Minimalnie mniej od Miejskiego Ośrodka Sztuki wydała Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna. Z 1,85 mln zł kosztów działalności dotacja miasta wyniosła aż 1,79 mln zł. Biblioteka niespecjalnie ma na czym zarabiać. Udało się jej jednak pozyskać 50 tys. zł z kar, windykacji i upomnień, 15 tys. zł dotacji z innych źródeł oraz zdobyła 11 tys. zł darowizny.

Ciekawie prezentują się finanse Jazz Clubu Pod Filarami. Choć wydał w minionym roku zaledwie 760 tys. zł, to samodzielnie wypracował aż 110 tys. zł. Aż. Bo to niby grosze (w porównaniu do 1,3 mln zł, które zdobyła filharmonia), jednak porównując ogólny budżet placówki do zdobytych samodzielnie pieniędzy, Filary... są najbardziej operatywną instytucją kultury (patrz niżej).

Tak to liczyliśmy

Sprawdziliśmy, jakim procentem ogólnych wydatków instytucji była miejska dotacja. Im niższy procent, tym lepiej. Oto nasze wyniki:
Jazz Club - 72 proc.
MCK - 74 proc.
Filharmonia Gorzowska - 80,6 proc.
MOS - 89,5 proc.
biblioteka - 95,8 proc.
Oprac. na podstawie danych ze sprawozdania rocznego.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.