Łącznik Zielonogórski zamiast łączyć... dzieli radnych Zielonej Góry. Czy w bezpłatnym biuletynie jest za dużo polityki?

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała
Maciej Dobrowolski

Łącznik Zielonogórski zamiast łączyć... dzieli radnych Zielonej Góry. Czy w bezpłatnym biuletynie jest za dużo polityki?

Maciej Dobrowolski

W przededniu uchwalenia budżetu miasta na przyszły rok pojawiają się głosy dotyczące funkcjonowania Łącznika Zielonogórskiego. Dlaczego? Wielu polityków jest zdania, że dziś bezpłatne pismo wydawane przez urząd miasta nie jest już biuletynem informacyjnym, ale tubą propagandową magistratu.

- Pamiętam początki Łącznika. Zwrócono się do nas, jako do klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości, że dobrze byłoby wydawać pismo, które będzie informować mieszkańców o korzyściach ewentualnego połączenia miasta z gminą. Gazeta miała promować tę ideę. Uznaliśmy, że to może być dobry pomysł - tłumaczy Jacek Budziński z PiS. - Od tego czasu minęło już kilka lat, połączenie za nami, mamy nową kadencję samorządu. Tymczasem Łącznik ma coraz większy nakład. Gdzie w tym sens?

  • Co dalej z Łącznikiem Zielonogórskim? 

CZYTAJ WIĘCEJ:

Pozostało jeszcze 86% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Maciej Dobrowolski

Dziennikarz, pożeracz książek, miłośnik gier i fan współczesnej popkultury. W młodości zakochałem się w fantastyce i okazało się, że jest to miłość nieuleczalna!

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.